Subtelnie nawiązując do przeszłości, Corsa GSE chce być prawdziwym hot hatchem.
Filip Lomet
W ostatnich latach klasyczne hot hatche stały się gatunkiem na wyginięciu. Zrobiły się zbyt drogie i zbyt niszowe, a przede wszystkim są coraz mniej „kompatybilne” z elektryfikacją. Opel najwyraźniej nie zamierza jednak złożyć broni i prezentuje Corsę w wersji GSE, skonstruowaną zgodnie z zasadą, która przez dekady definiowała kompaktowe, usportowione auta – lekkie nadwozie, ostre właściwości jezdne i świetna dynamika.
Główna różnica polega oczywiście na tym, że teraz zamiast turbodoładowanego silnika spalinowego zastosowano napęd elektryczny.
W ARTYKULE
- Opel zaprezentował usportowioną Corsę GSE.
- Auto ma elektryczny napęd z silnikiem o mocy 281 KM.
- Przyspieszenie do 100 km/h wynosi 5,5 s, a prędkość maksymalna to 180 km/h.
- Do sprzedaży Corsa GSE trafi na początku 2027 r.
Opel Corsa GSE – napęd i układ jezdny
Opel podaje, że inspiracją dla nowego modelu była Corsa GSi pierwszej generacji, ceniona za lekkość, zwinność i ostrość prowadzenia. Najnowsza Corsa GSE chce odtworzyć ten charakter w wydaniu przystającym do aktualnych czasów.
Pod względem technicznym Corsa GSE korzysta z rozwiązań znanych z innych usportowionych modeli koncernu Stellantis. Układ napędowy jest stosowany m.in. w Alfie Romeo Junior Veloce czy Abarthu 600e. Do napędu służy umieszczony z przodu silnik o mocy 281 KM i maksymalnym momencie obrotowym wynoszącym 345 Nm, a dużym wyróżnikiem jest to, że auto ma prawdziwy mechanizm różnicowy o ograniczonym poślizgu (typu Torsen), znacznie lepszy niż rozwiązania w stylu „elektronicznych dyfrów”. Czas sprintu do 100 km/h firma podaje jako zaledwie 5,5 sekundy, co czyni Corsę GSE najszybszym seryjnym modelem Opla. Prędkość maksymalna została ograniczona do 180 km/h.
Jednym z atutów auta ma być stosunkowo niewysoka masa własna, wynosząca około 1500-1550 kg (Mokka GSE waży blisko 1600 kg). Podobnie jak modele spod znaków Alfy i Abartha, Corsa GSE ma akumulator gromadzący 54 kWh energii ze zmodyfikowanym systemem regulacji temperatury, by zapewnić stałe osiągi. W realnym użytkowaniu, przy oszczędnym stylu jazdy zasięg auta powinien wynieść około 300 km.
Opel podaje, że dużo wysiłku poświęcono na dopracowanie układu jezdnego. Corsa GSE otrzymała specjalne sprężyny, amortyzatory i stabilizatory, zestrojenie układu kierowniczego zostało zmienione, hatchback ma też mocniejsze hamulce znanej firmy Alcon. Z kolei na 18-calowych obręczach są opony Michelin Pilot Sport 4S (jest to model stosowany w wielu sportowych autach). W zakrętach auto ma być przyczepne, dobrze wyważone i bardzo zwinne.
Opel Corsa GSE – w żółto-szarą kratę
Charakter auta podkreśla wykończenie nadwozia oraz kabiny. W porównaniu ze standardową Corsą wersja GSE ma bardziej dynamicznie stylizowany przedni oraz tylny zderzak, nakładki na błotnikach poszerzające nadwozie oraz wyraźnie większy spojler dachowy. Czarne akcenty i obręcze kół o charakterystycznym wzorze nadają autu ostrości. We wnętrzu zamontowano tzw. sportowe fotele ze zintegrowanymi zagłówkami, wykończone alcantarą oraz tkaniną w żółto-szarą kratę – świetny ukłon w stronę pierwszej Corsy GSi z przełomu lat 80. i 90. Całości dopełniają żółte pasy bezpieczeństwa, żółte przeszycia, kierownica pokryta alcantarą, aluminiowe pedały oraz specjalna grafika cyfrowych wskaźników.
Oprócz udowodnienia, że elektryczny hot hatch może być bardzo dobry, Corsa GSE ma też inne zadanie – przywrócenie emocji do dość zwyczajnej i coraz bardziej zelektryfikowanej gamy Opla. W czasach, gdy większość aut elektrycznych skupia się na parametrach ładowania i zasięgu, mały GSE ma zwracać uwagę charakterem i przyjemnością z jazdy.
Opel Corsa GSE – na rynku w 2027 r.
Publiczną premierę Corsy GSE zaplanowano na październikowy salon samochodowy w Paryżu, natomiast rynkowy debiut modelu nastąpi najprawdopodobniej na początku 2027 roku. Mały Opel wjedzie w sam środek coraz bardziej zatłoczonego grona elektrycznych „aut z charakterem” i będzie rywalizował między innymi z Alpine A290 oraz przyszłymi Peugeotem 208 GTI oraz VW ID Polo GTI.
Czy Corsie GSE uda się pokazać, że hot hatch ma przyszłość również w epoce elektromobilności? I to nie jako nostalgiczna kopia starej idei, lecz jej nowoczesne wcielenie? Cóż, niby wszystkie ważne elementy są na swoich miejscach – małe nadwozie, zadziorny wygląd i świetne osiągi, z których pewnie łatwo będzie korzystać w każdych warunkach. A co do frajdy z jazdy – to akurat będziemy mogli ocenić dopiero kiedy dostaniemy Corsę GSE do rąk. Jak to mówią – ciąg dalszy nastąpi.
fot. OPEL








