Wygląda niestety na to, że to nie koniec podwyżek cen paliw.
Aleksander Mróz
Poniedziałkowy poranek 9 marca 2026 r. przyniósł kierowcom w Polsce zimny prysznic. Ceny paliw na stacjach benzynowych osiągnęły poziomy niewidziane od lat, a to jeszcze nie koniec podwyżek. W tle rozgrywa się dramat geopolityczny, który rozpędza spiralę cenową na globalnych rynkach surowców.
Kto w ostatnich dniach tankował samochód, mógł przypomnieć sobie 2022 r. i kryzys paliwowy. Na warszawskich stacjach benzynowych benzyna Pb95 kosztuje już około 6,50 zł/l, podczas gdy cena oleju napędowego oscyluje wokół 7,50 zł/l. Na wielu stacjach zlokalizowanych przy autostradach bariera 8 zł/l „diesla” została już przełamana.
W ARTYKULE
- Konflikt na Bliskim Wschodzie ostro odbija się na cenach surowców.
- Szczególnie mocno wzrosła cena oleju napędowego.
- W największym stopniu zostały dotknięte branża transportowa i rolnictwo.
- Analitycy spodziewają się kolejnych podwyżek cen paliw.
Co się stało? Bliski Wschód w ogniu
W nocy z niedzieli na poniedziałek cena ropy naftowej Brent przebiła psychologiczną barierę 100 dolarów za baryłkę, by chwilowo osiągnąć nawet 119 dolarów. To wzrost o ponad 20 proc. w porównaniu z poprzednią sesją i najwyższy poziom od czerwca 2022 r., czyli pierwszych tygodni rosyjskiej inwazji na Ukrainę.
Bezpośrednią przyczyną paniki na rynkach jest eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie. Operacja wojskowa przeprowadzona przez Stany Zjednoczone i Izrael przeciwko Iranowi wywołała natychmiastową reakcję na giełdach surowców, a transport ropy przez strategiczną cieśninę Ormuz został sparaliżowany.
Dodatkowym problemem jest drastyczny spadek wydobycia ropy w Iraku. Z trzech głównych pól naftowych na południu kraju wydobycie spadło o 70 proc. z 4,3 miliona do zaledwie 1,3 mln baryłek dziennie. Kuwejt zaczął ograniczać produkcję z powodu przepełnionych magazynów, a Zjednoczone Emiraty Arabskie komunikują o „ostrożnym zarządzaniu” wydobyciem.
Jak wyglądają ceny na stacjach?
Na pylonach widać coraz wyższe ceny paliw. Litr benzyny kosztuje już ok. 6,50 zł, a „diesel” podskoczył do ok. 7,50 zł/l (ceny mogą się różnić w zależności od stacji). Jeszcze tydzień wcześniej olej napędowy był o złotówkę tańszy.
Problem polega na tym, że obecne ceny detaliczne nie uwzględniają jeszcze całości podwyżek, które dotknęły rynek hurtowy. Według danych PKN Orlen, najbardziej aktualna hurtowa cena oleju napędowego z 7 marca to 7,75 zł/l (z VAT-em). Trzeba być świadomym, że stacje benzynowe sprzedają obecnie „ropę” poniżej ceny, za którą same będą musiały go jutro kupować. To oznacza jedno – kolejne podwyżki są nieuniknione.
Olej napędowy bije rekordy wzrostów
Szczególnie mocno podwyżki dotykają właścicieli samochodów z silnikami Diesla. Dane z firmy analitycznej BM Reflex pokazują, że od 27 lutego do 5 marca 2026 r. cena baryłki ropy wzrosła o 12,93 dolara, czyli o 18 proc.
Ta dysproporcja wynika z kilku czynników. Olej napędowy jest podstawowym paliwem dla transportu ciężarowego, rolnictwa i przemysłu. Jego zużycie jest mniej elastyczne niż benzyny – firmy transportowe i rolnicy muszą tankować niezależnie od ceny, bo w przeciwnym razie cała ich praca stanie w miejscu. Ataki dronów na rafinerie na Bliskim Wschodzie dodatkowo ograniczyły moce przetwórcze, co podnosi cenę gotowego paliwa (takiego jak olej napędowy) szybciej niż samej ropy (surowca).
Co składa się na cenę paliwa?
Warto w tym miejscu przypomnieć, z czego właściwie składa się cena litra paliwa, którą płacimy przy dystrybutorze. Według analiz Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego, aż 50-60 proc. ceny benzyny i oleju napędowego stanowią różnego rodzaju podatki i opłaty:
• Na cenę litra benzyny składają się akcyza w wysokości 1,529 zł, opłata paliwowa wynosząca ponad 20 groszy, opłata emisyjna na poziomie 8 groszy oraz 23-proc. podatek VAT, który jest naliczany od całości kwoty – czyli także od akcyzy i pozostałych opłat.
• Litr oleju napędowego zawiera akcyzę 1,16 zł, opłatę paliwową ponad 43 gr oraz podatek VAT.
Marża stacji benzynowych stanowi stosunkowo niewielki procent ostatecznej ceny. Zazwyczaj jest to ok. 50 gr/l.
Dlaczego rząd nie spieszy się z obniżką?
Należy pamiętać, że wpływy z podatku VAT i akcyzy od paliw to kilkadziesiąt miliardów złotych rocznie – znacząca pozycja w budżecie państwa. Deficyt budżetowy na 2026 r. jest rekordowo wysoki, również za sprawą wydatków będących efektem decyzji poprzednich rządów. Dlatego rząd jest dziś niechętny ani do obniżania VAT-u na paliwo z 23 do 8 proc, ani do obniżania akcyzy (o 10 proc.). Zmniejszenie opodatkowania paliw bez równoczesnego ograniczenia wydatków pogorszyłoby sytuację finansów publicznych.
Dodatkowym ograniczeniem są przepisy unijne. Zgodnie z dyrektywą 2003/96/WE, państwa członkowskie nie mogą obniżyć wysokości akcyzy poniżej wyznaczonego minimum. Mają natomiast swobodę w kształtowaniu stawki VAT i opłaty paliwowej.
Minister finansów Andrzej Domański zasygnalizował, że rząd „nie wyklucza żadnych działań” i pracuje nad rozwiązaniami mającymi złagodzić wzrost cen paliw. Na przedstawienie konkretów wciąż jednak czekamy.
Co dalej z cenami paliw?
Prognozy analityków nie napawają optymizmem. Eksperci z BM Reflex wskazują, że ustabilizowanie się cen w hurcie nie zagwarantuje stabilnych cen na stacjach. Spodziewają się kontynuacji podwyżek, choć ich tempo może nieco wyhamować, jeśli sytuacja na Bliskim Wschodzie zacznie się stabilizować.
Pojawiły się sygnały możliwej deeskalacji. Według doniesień „Wall Street Journal”, Iran próbuje wznowić rozmowy z Waszyngtonem za pośrednictwem Omanu. Prezydent Trump wspomniał o „modelu wenezuelskim” dla Iranu, sugerując możliwość kompromisu. Z drugiej strony zapowiedział, że naloty potrwają jeszcze „cztery do pięciu tygodni”.
Kto ucierpi najbardziej?
Najdotkliwiej skutki obecnego kryzysu odczują branża transportowa i rolnictwo. Dla firm przewozowych, które i tak działają na niskich marżach, każda podwyżka paliwa to cios w rentowność. Wielu przewoźników będzie musiało podnieść stawki za usługi, co w efekcie przełoży się na wzrost cen towarów w sklepach.
Rolnicy, którzy wchodzą właśnie w intensywny okres wiosennych prac polowych, będą musieli zapłacić znacznie więcej za paliwo do ciągników i maszyn rolniczych. To może odbić się na cenach żywności w kolejnych miesiącach.
Dla przeciętnego kierowcy zatankowanie 50 litrów „diesla” kosztuje teraz ok. 375 zł – o blisko 50 zł więcej niż jeszcze dwa tygodnie temu. Przy dwóch tankowaniach do pełna w miesiącu przekłada się to na zmniejszenie domowego budżetu o dodatkowe 100 zł.
fot. Drive Mode
FAQ – dlaczego rosną ceny paliw w Polsce
1. Dlaczego ceny paliw w Polsce tak szybko rosną?
Główną przyczyną jest eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie, która podbiła światowe ceny ropy. Gdy drożeje ropa na rynkach globalnych, szybko rosną też ceny paliw w Polsce.
2. Dlaczego najbardziej drożeje diesel?
Olej napędowy jest podstawowym paliwem dla transportu i rolnictwa. Duży popyt oraz ograniczenia w pracy rafinerii powodują, że ceny diesla rosną szybciej niż ceny benzyny.
3. Czy ceny paliw mogą jeszcze wzrosnąć?
Tak. Hurtowe ceny paliw są już wyższe niż na wielu stacjach, dlatego kierowcy mogą spodziewać się dalszych podwyżek cen benzyny i oleju napędowego.
4. Z czego składa się cena paliwa w Polsce?
Ponad połowę ceny litra paliwa stanowią podatki i opłaty – przede wszystkim akcyza, opłata paliwowa oraz 23-proc. VAT.
5. Dlaczego rząd nie obniża podatków na paliwo?
Podatki od paliw to ważne źródło dochodów budżetu państwa, a minimalny poziom akcyzy regulują również przepisy Unii Europejskiej.
6. Kto najbardziej odczuje wzrost cen paliw?
Najbardziej ucierpi transport i rolnictwo. Wyższe ceny diesla mogą w kolejnych miesiącach przełożyć się także na wzrost cen żywności i innych towarów.









