Eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie sparaliżowała jeden z najważniejszych szlaków transportowych świata.
Aleksander Mróz
Iran zablokował cieśninę Ormuz, przez którą przepływa 1/5 światowej produkcji ropy naftowej. Dane firmy analitycznej Kpler są niepokojące. Tranzyt tankowców spadł o 90 proc. w ciągu zaledwie kilku dni.
Konsekwencje dla polskich konsumentów są natychmiastowe i bolesne – ceny paliw rosną bowiem w ostrym tempie. Według ekspertów, w najczarniejszym scenariuszu litr benzyny może kosztować nawet 8 zł.
- Transport ropy naftowej przez cieśninę Ormuz spadł o 90 proc.
- Ceny paliw w Polsce poszły w ostatnich dniach w górę.
- Rząd i eksperci uspokajają, że paliw na stacjach nie zabraknie.
- W najbardziej niekorzystnym scenariuszu cena benzyny mogłaby przekroczyć 8 zł/l.
PKN Orlen w oficjalnym stanowisku podkreśla, że „nie identyfikuje zagrożeń dla ciągłości dostaw paliw na rynek krajowy ani dla funkcjonowania rafinerii”. Koncern wskazuje na konsekwentnie realizowaną strategię dywersyfikacji źródeł dostaw, obejmującą dostawy z basenu Morza Śródziemnego, Afryki Północnej i Zachodniej, Skandynawii, obu Ameryk oraz z krajowego wydobycia. Długoterminowe kontrakty z koncernami takimi jak Aramco czy Equinor mają zabezpieczać znaczącą część zapotrzebowania.
Szlak o strategicznym znaczeniu
Cieśnina Ormuz to 33-kilometrowy pas wody między Iranem a Omanem, który stanowi kluczowy punkt na mapie globalnego handlu surowcami energetycznymi. W najwęższym miejscu tor żeglugowy ma szerokość zaledwie 3 km – to tędy codziennie przepływa od 15 do 20 milionów baryłek ropy naftowej, co stanowi około 20 proc. światowego zapotrzebowania i aż do 40 proc. ropy transportowanej drogą morską.
Po ataku sił zbrojnych USA i Izraela na Iran, irańska Gwardia Rewolucyjna (IRGC) podjęła decyzję o zablokowaniu cieśniny. Jednostki próbujące przepłynąć przez Ormuz bez zgody irańskich władz miały zostać „podpalone”. Groźby te okazały się więcej niż tylko retoryczne – tankowiec pod banderą Omanu został trafiony po zignorowaniu ostrzeżeń, a ponad 150 jednostek zarzuciło kotwice na wodach Zatoki Perskiej.
90-procentowy spadek tranzytu
„Analiza ruchu żeglugowego wskazuje na to, że tranzyt tankowców jest obecnie o 90 proc. mniejszy niż w ubiegłym tygodniu” – napisali specjaliści Kplera na platformie X. Matt Wright, analityk firmy, precyzuje – „w przeciwieństwie do innych typów statków, których ruch w dużej mierze ustał, niektóre tankowce nadal przepływają przez cieśninę ze wschodu na zachód. Część z nich ma wyłączone transpondery”.
Duński gigant transportowy Maersk zawiesił wszystkie rezerwacje na podległe mu jednostki pływające do i ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Omanu, Kuwejtu, Kataru, Bahrajnu i Arabii Saudyjskiej. To pokazuje jak poważnie branża transportu morskiego traktuje obecne zagrożenie.
Dodatkowym czynnikiem paraliżującym ruch jest decyzja ubezpieczycieli, którzy tuż po ataku USA i Izraela na Iran zaczęli wycofywać ochronę dla statków pływających przez Zatokę Perską oraz cieśninę Ormuz. Oznacza to, że armatorzy decydujący się na przeprawę biorą na siebie pełne ryzyko. W odpowiedzi administracja Donalda Trumpa uruchomiła wojenne ubezpieczenia, aby umożliwić kontynuowanie transportu.
20 irańskich okrętów na dnie
Centralne Dowództwo Sił Zbrojnych USA (CENTCOM) poinformowało, że amerykańskie siły zaatakowały lub zatopiły już ponad 20 irańskich okrętów. Według oficjalnego komunikatu, od początku operacji przeciwko Iranowi, czyli od 28 lutego, amerykańskie siły zaatakowały około 2 tys. celów w tym kraju.
Pomimo amerykańskiej ofensywy, irańska Gwardia Rewolucyjna potwierdziła, że Ormuz znajduje się pod całkowitą kontrolą marynarki wojennej Republiki Islamskiej. Sytuacja pozostaje więc patowa.
Natychmiastowa reakcja na stacjach paliw
W Polsce kierowcy odczuli skutki konfliktu niemal natychmiast. Od ubiegłego tygodnia średnia cena oleju napędowego wzrosła o 41 gr do poziomu 6,40 zł za litr, podczas gdy benzyna Pb 95 podrożała o 25 gr do 5,99 zł/l. W niektórych rejonach kraju ceny „diesla” przekroczyły już barierę 6,50 zł. Analitycy portalu e-petrol.pl określają takie zmiany cenowe jako „dynamiczne i radykalne”.
Orlen skorygował ceny hurtowe. W poniedziałek 3 marca hurtowa cena oleju napędowego wzrosła o 43 gr/l, co ekspert rynku paliwowego Andrzej Szczęśniak określił jako „szok na stacjach – o 50-60 zł więcej za pełne tankowanie diesla”.
Sytuacja ta przypomina wydarzenia z 2022 r., gdy w następstwie rosyjskiej inwazji na Ukrainę średnia cena benzyny Pb 95 osiągnęła rekordowy poziom 7,97 zł/l. Wówczas cena baryłki ropy przez krótki okres przekraczała 120 dolarów.
Skandynawski bank SEB ostrzega, że w najbardziej pesymistycznym wariancie cena baryłki ropy może sięgnąć nawet 150 dolarów. Analitycy PKO BP wskazują na przedział 140-200 dolarów za baryłkę w przypadku długoterminowej blokady cieśniny. Według analiz, przy scenariuszu 120-150 dolarów za baryłkę historyczne maksimum z 2022 r. mogłoby zostać przekroczone. Oznaczałoby to powrót do cen benzyny przekraczających 8 zł/l.
Co dalej? Rząd reaguje, ale niepewność pozostaje
Premier Donald Tusk zapowiedział interwencję rządu w sprawie cen paliw, sugerując wykorzystanie przez Orlen „narzędzi związanych z marżą”. Ministerstwo Energii oraz Rządowe Centrum Bezpieczeństwa uspokajają, że dostawy ropy i gazu do Polski nie są zagrożone, a kraj dysponuje odpowiednimi rezerwami strategicznymi.
Niemniej, jak wskazują analitycy, brak niedoborów paliwa nie oznacza stabilizacji cen. Jakub Bogucki z e-petrol.pl podkreśla: „Tu nie ma powodów do niepokoju… paliwa nie zabraknie, pod warunkiem, że podejdziemy do tego racjonalnie, nie będziemy tankować trzy razy więcej, niż nam potrzeba”.









