Spalinowe i elektryczne auta oferowane równolegle. Strategia BMW M do końca dekady.
Albert Warner
Dział BMW M, odpowiedzialny za najmocniejsze i najbardziej usportowione modele marki, rozpoczyna wyjątkowo intensywny okres. W ciągu najbliższych dwóch i pół roku na rynek ma trafić aż 30 nowych lub zmodernizowanych modeli – od klasycznego M3, przez usportowione SUV-y, po auta elektryczne oparte na kompletnie nowej konstrukcji.
To nie tylko ofensywa produktowa, lecz także wyraźny sygnał, że modele BMW M w drugiej połowie dekady będą funkcjonować w dwóch światach jednocześnie – spalinowym i elektrycznym.
W ARTYKULE
- BMW M ma zamiar wprowadzić 30 nowych i odświeżonych modeli.
- Zadebiutują elektryczne iX3 M i M3.
- Gamy wszystkich modeli będą jeszcze bardziej rozbudowane niż dziś.
- Niektóre modele M będą oferowane zarówno w wersji spalinowej, jak elektrycznej.
Szef działu M Frank van Meel zapowiedział, że do 2028 r. gama BMW M zostanie rozszerzona nawet o 30 modeli. Ta liczba robi ogromne wrażenie, jednak warto ją odpowiednio interpretować.
Van Meel liczy bardzo szczegółowo. Do zapowiadanej trzydziestki wchodzą nie tylko nowe modele, lecz również face liftingi aktualnie istniejących, wersje M Performance (np. takie jak ta z oznaczeniem M60), kolejne odmiany nadwoziowe, topowe wersje CS oraz limitowane serie specjalne. W praktyce oznacza to, że jeden model bazowy może „wygenerować” kilka premier – odmianę M Performance, wersję M, jedną i drugą z nadwoziem Touring oraz edycję CS (zwykle późniejszą). Nie chodzi więc o 30 premier nowych samochodów, lecz o szerokie wprowadzenie kilkudziesięciu różnych wersji w bardzo krótkim czasie.
2026 r. – start „Nowej Klasy” i pierwsze sportowe odmiany
Na rynek wchodzi właśnie nowe BMW iX3 oparte na konstrukcji „Neue Klasse”. Jest to podwozie dla samochodów elektrycznych najnowszej generacji, z instalacją 800-woltową, nową elektroniką i zaawansowanym systemem zarządzania napędem. Można się spodziewać, że w następnej kolejności gama iX3 zostanie poszerzona o wersję M Performance (prawdopodobnie pod oznaczeniem M60) a następnie zadebiutuje pełnoprawny model M (jako iX3 M). Już na tym przykładzie widać, jak BMW buduje swoją „liczbę 30” – auto bazowe, kilka poziomów mocy i topowa wersja M.
Modernizacje ikon – M3, M4 i M5
Jednocześnie firma nie zamierza porzucać obecnych modeli spalinowych. M3 i M4 aktualnych generacji będą stopniowo modernizowane, aby utrzymać konkurencyjność do końca dekady. Przed face liftingiem stanie także Seria 5, a wraz z nią, z kilkumiesięcznym przesunięciem, również M5. Zmiany będą obejmowały wersje M Performance, a wszystkie te aktualizacje są częścią zapowiadanej ofensywy.
2027 r. – elektryczne M3 jako punkt zwrotny
Prawdziwy przełom ma nastąpić w sezonie 2027, kiedy zadebiutuje pierwsze elektryczne M3 oparte na konstrukcji „Neue Klasse” (projekt nosi wewnętrzne oznaczenie ZA0). Auto ma mieć cztery silniki elektryczne oraz centralny system sterowania układem napędowym – nazwany „Heart of Joy” – odpowiedzialny za niezwykle precyzyjny rozdział momentu obrotowego. BMW M zapowiada, że dzięki natychmiastowym reakcjom silników oraz zaawansowanemu zarządzaniu trakcją dynamika jazdy „będzie na niespotykanym poziomie”.
Elektryczne M3 będzie oferowane równolegle z tradycyjną odmianą, napędzaną rzędowym, sześciocylindrowym silnikiem benzynowym. Ta dwutorowa strategia jest celowa – elektryczne M3 jako odpowiedź na realia nowych czasów i spalinowe M3 dla klientów, którzy wciąż oczekują wrażeń związanych z mocnym silnikiem spalinowym.
Lata 2028-2029 – elektryczne modele M i więcej SUV-ów
Jednym z kluczowych modeli w nowej strategii firmy będzie wspomniane, elektryczne BMW iX3 M. Wiele wskazuje również na to, że M4 kolejnej generacji, którego premiera ma mieć miejsce pod koniec dekady, może być oferowane wyłącznie w wersji elektrycznej, podczas gdy M3 utrzyma „strategię równoległą” (zarówno model elektryczny jak i spalinowy). Do tego dochodzą nowe generacje dużych SUV-ów, kolejne wersje M Performance oraz limitowane odmiany CS.
Choć liczba nowych model może robić duże wrażenie, to kluczowa wydaje się zmiana strukturalna. W drugiej połowie dekady dział M będzie funkcjonował bowiem równolegle w dwóch światach. Z jednej strony – klasyczne, sześcio- i ośmiocylindrowe jednostki spalinowe. Z drugiej – elektryczne konstrukcje o kompletnie innej budowie, z czterema silnikami i innego typu sterowaniem. Do tego dochodzi rosnąca liczba wersji M Performance, które już dziś stanowią znaczną część sprzedaży modeli BMW. W efekcie gamy modeli będą jeszcze bardziej rozbudowane niż dziś.
BMW M stoi więc nie tyle przed największą falą premier w swojej historii, ile przed redefinicją własnej tożsamości. Nadchodzące lata pokażą, czy dwutorowa strategia – modele elektryczne obok spalinowych odpowiedników – przyniesie przewagę konkurencyjną czy okaże się logistycznym koszmarem. Jedno jest pewne – w Monachium nie zamierzają oddawać konkurencji pola w segmencie aut o wysokich osiągach.
FOT. BMW








