Najnowsze pomiary ADAC dowodzą, że jazda samochodem elektrycznym nie wiąże się narażeniem na działanie pól elektromagnetycznych.
Marcin Klimkowski
W debacie o bezpieczeństwie użytkowania aut elektrycznych od lat krąży teza, że wysokonapięciowe układy napędowe wytwarzają pola magnetyczne mogące wpływać na zdrowie kierowców.
Argument ten regularnie powraca w internetowych dyskusjach, w których przeciwnicy elektryków wskazują na obecność wysokich napięć, intensywnych prądów oraz rzekomego „elektrosmogu” wewnątrz pojazdów. Do tych obaw odwołują się również osoby porównujące elektryczne auta do urządzeń domowych o dużej emisji pola elektromagnetycznego.
W ARTYKULE
- ADAC przeprowadził ponad 975 tys. odczytów pól elektromagnetycznych w autach elektrycznych, hybrydach i spalinowych.
- Badanie objęło pola statyczne, niskiej i wysokiej częstotliwości, testowane podczas jazdy, przyspieszania, rekuperacji i ładowania.
- Wyniki wykazały brak przekroczeń dopuszczalnych norm – nawet najwyższe wartości nie stanowiły zagrożenia dla zdrowia.
- Większy wpływ na wzrost pola elektromagnetycznego ma styl jazdy niż moc napędu.
Z uwagi na rosnącą liczbę aut elektrycznych temat trafił pod lupę Federalnego Ministerstwa Środowiska oraz niemieckiego Urzędu Ochrony Radiacyjnej, które zleciły niemieckiemu automobilklubowi ADAC (będącemu jednocześnie instytucją badawczą) kompleksowe pomiary. Celem było zweryfikowanie, czy kierowcy i pasażerowie rzeczywiście są narażeni na promieniowanie przekraczające dopuszczalne normy.
Co dokładnie zmierzono?
W badaniu przeanalizowano trzy typy pól elektromagnetycznych: statyczne, niskiej częstotliwości oraz wysokiej częstotliwości. Zespół ADAC wykorzystał ponad 975 tys. odczytów, zbieranych przez zestaw sond umieszczonych w różnych częściach manekinów.
Testy obejmowały 11 aut elektrycznych, dwie hybrydy plug-in, jeden model spalinowy oraz cztery elektryczne motocykle. Pomiary prowadzono zarówno na torze, jak i w ruchu drogowym, a szczególną uwagę zwracano na sytuacje generujące najwyższe obciążenia – gwałtowne przyspieszanie, rekuperację i proces ładowania.
Wyniki nie pozostawiają wątpliwości
Choć elektryki rzeczywiście generują chwilowo wyższe pola niskiej częstotliwości, żaden z pomiarów nie wykazał wartości zagrażających zdrowiu. Najwyższe odczyty odnotowano w okolicy stóp, co wiąże się z położeniem silnika trakcyjnego w autach z napędem na przód. Eksperci podkreślają, że poziom ekspozycji zależy bardziej od stylu jazdy niż mocy samego układu napędowego.
Co istotne, średnia emisja w autach elektrycznych jest porównywalna z tą w pociągach czy innych pojazdach elektrycznych. Zauważono też, że niezależnie od rodzaju napędu zastosowanego w samochodzie, lokalne pola magnetyczne wytwarzane są przez podgrzewane fotele i kierownice, jednak również one nie przekraczają bezpiecznych wartości.
Wniosek jest jednoznaczny: samochody elektryczne nie stanowią większego zagrożenia elektromagnetycznego niż tradycyjne auta spalinowe.
FOT. Kia, Drive Mode
FAQ – najczęściej zadawane pytania o pole elektromagnetyczne w autach elektrycznych
1. Czy samochody elektryczne emitują więcej pola elektromagnetycznego niż auta spalinowe?
Nie. Badania ADAC wykazały, że poziom emisji w autach elektrycznych nie przekracza norm i jest porównywalny z pojazdami spalinowymi oraz innymi środkami transportu.
2. Jakie rodzaje pól elektromagnetycznych zmierzono?
Pola statyczne, niskiej częstotliwości i wysokiej częstotliwości – wszystkie w warunkach drogowych i laboratoryjnych.
3. Czy ładowanie auta zwiększa narażenie na pole elektromagnetyczne?
Podczas ładowania występują zmiany natężenia pola, ale nadal pozostają one znacząco poniżej wartości uznawanych za niebezpieczne.
4. W których miejscach pojazdu odnotowano najwyższe wartości?
W okolicy stóp kierowcy i pasażera – ze względu na położenie silnika w autach z napędem na przód.
5. Czy elektryki mogą szkodzić zdrowiu podczas długiej jazdy?
Nie. Uzyskane wyniki potwierdzają, że ekspozycja pozostaje bezpieczna nawet podczas intensywnego użytkowania.







