To ma być Klasa G po chińsku.
Filip Lomet
Denza wprowadza do oferty w Polsce kolejny model, który trudno pomylić z czymkolwiek skromnym. Bao 5 to blisko pięciometrowy, pięciomiejscowy SUV zbudowany na ramie, wyposażony w napęd hybrydowy plug-in i zestaw rozwiązań sugerujących, że rzeczywiście będzie nadawać się do jazdy w trudnym terenie. Ceny auta zaczynają się od 359 tys. zł, Denza nie próbuje więc wprowadzać Bao 5 na rynek poprzez argument „chińskie, więc tańsze”.
Pod względem wyglądu Bao 5 wpisuje się w modę na SUV-y udające sprzęt ekspedycyjny. Pudełkowate nadwozie, koło zapasowe na drawiach bagażnika i osłony podwozia przywołują skojarzenia z Land Cruiserem, Defenderem czy Klasą G.
W ARTYKULE
- Denza rozpoczęła przedsprzedaż terenowego SUV-a Bao 5.
- Auto ma napęd hybrydowy typu plug-in o mocy 544 KM.
- Bao 5 ma łączyć możliwości terenowe z wysokim poziomem komfortu.
- Pierwsze egzemplarze trafią do Polski pod koniec września.
Denza Bao 5 – mały silnik spalinowy i mocne elektryczne
Denza zapewnia, że nie tylko stylizacja jest „offroadowa”. Auto ma konstrukcję z ramą podwozia, a napęd został zestrojony z myślą o jeździe terenowej. Hybrydowy zespół wykorzystuje turbodoładowany silnik benzynowy 1.5, którego głównym (chociaż nie jedynym) zadaniem jest ładowanie akumulatora. Bao 5 ma dwa silniki elektryczne umieszczone przy osiach i rozwijające moc 272 KM (przedni) i 388 KM (tylny). Łączna moc zespołu to 544 KM, maksymalny moment obrotowy zaś sięga 760 Nm. Akumulator gromadzący 31,8 kWh energii ma zapewnić zasięg do 90 km wyłącznie na energii elektrycznej. Można go ładować również prądem stałym o mocy do aż 100 kW.
Układ jezdny Bao 5 wykorzystuje podwójne wahacze poprzeczne z przodu i z tyłu, a topowa wersja ma adaptacyjne zawieszenie, pozwalające zwiększyć prześwit ze standardowych 22 cm aż do 31 cm. Auto ma tzw. elektroniczne blokady przedniego i tylnego mechanizmu różnicowego, a funkcję centralnego mechanizmu, podobnie jak w autach elektrycznych, pełni układ zarządzania momentem obrotowym.
Denza podaje, że przyspieszenie do 100 km/h zajmuje, w zależności od wersji wyposażenia, 4,8 lub 5,0 s. Na papierze wygląda to imponująco, ale warto zachować tu pewien dystans. Masa własna SUV-a wynosi trzy tony (!), więc wyniki przyspieszenia na poziomie pięciu sekund budzą pytania o moc układu hamulcowego, zestrojenie zawieszenia i przyczepność w zakrętach.
Denza Bao 5 – wersje bogata i bardzo bogata
Bao 5 kosztuje 359 040 zł w wersji Elegance i 402 160 zł w topowej odmianie Ultimate, a wyposażenie ma niewiele wspólnego z surowością terenówki. W standardzie są m.in. panoramiczny dach, wyświetlacz head-up, multimedia z ogromnym, 15,6-calowym ekranem oraz ekranem pasażera, podgrzewane i wentylowane fotele z masażem oraz 18-calowe obręcze kół. W wersji Ultimate obręcze są już 20-calowe, auto ma wspomniane adaptacyjne zawieszenie, elektrycznie wysuwane stopnie, skórzaną tapicerkę, cyfrowe lusterko i wyższej klasy system audio z 18 głośnikami.
Denza należy do chińskiego koncernu BYD, w ramach którego ma grać rolę marki premium. Powstała w 2010 roku jako wspólne przedsięwzięcie BYD i Daimlera, a od 2024 roku jest w całości własnością BYD. Do Europy została wprowadzona w ubiegłym sezonie, natomiast w Polsce właśnie rozpoczyna sprzedaż trzech modeli (Z9GT, D9 i Bao 5).
Denza Bao 5 – duże znaki zapytania
Bao 5 jest bez wątpienia bardziej interesujący niż zdecydowana większość chińskich SUV-ów z wielkimi ekranami – ma konstrukcję, która sprawia wrażenie solidnej oraz sterowanie układem napędowym zestrojone do jazdy w terenie. Tyle że za ponad 359 tysięcy nikt raczej nie kupi „chińskiego eksperymentu za pół ceny”. Bao 5 (tak jak inne modele Denzy) będzie musiał udowodnić, że jest samochodem z krwi i kości, którego zalety nie kończą się na długiej liście wyposażenia. Land Cruiser, Defender i Klasa G budowały swoją pozycję przez dekady.
FOT. DENZA








