News

Unijni komisarze narzekają na elektryki. Trasa Bruksela-Strasburg to dla nich za dużo

Najlepiej przekonać się o zaletach aut elektrycznych na własnej skórze.

<a href="https://drivemode.pl/author/albert-warner/" target="_self">Albert Warner</a>

Albert Warner

1 cze, 2026

Unia Europejska forsuje elektryfikację transportu i stawia ambitne cele producentom samochodów. Tymczasem w kuluarach brukselskich gabinetów powiało niezadowoleniem. Wysocy rangą urzędnicy unijni narzekają na swoje nowe służbowe, elektryczne limuzyny. Powód? Samochody nie są w stanie pokonać tzw. „unijnej trasy” bez postoju na ładowanie.

Jak wynika z informacji portalu Politico, źródłem irytacji na korytarzach Komisji Europejskiej jest flagowy projekt elektryfikacji unijnej floty urzędniczej. Zderzył się on bowiem z rzeczywistością, którą dotychczas kwitowano pobłażliwym uśmiechem – małym zasięgiem aut elektrycznych w trasie.

W ARTYKULE

  • Komisarze Unii Europejskiej korzystają z floty 128 aut, głównie elektrycznych.
  • Urzędnicy narzekają, że na trasie Bruksela-Strasburg (440 km) trzeba wykonać postój na ładowanie.
  • Postój wydłuża czas podróży o ok. 20-30 min.

Głównym źródłem frustracji stała się trasa, jaką komisarze regularnie pokonują między dwoma ośrodkami władzy UE – Brukselą a Strasburgiem. Odległość wynosi 440 km, a dla elektrycznych limuzyn, którymi podróżują komisarze (chodzi m.in. o modele BMW), dystans ten jest za duży do pokonania na jednym ładunku.

BMW i5, auto jadące autostradą, widok 3/4 lewy przód

Limuzyny takie jak BMW i5 nie są w stanie pokonać trasy z Brukseli do Strasburga z prędkością 120 km/h bez postoju na ładowanie

Ładowanie i ekojazda wydłużają czas podróży

Z relacji pracowników aż ośmiu gabinetów komisarzy wyłania się obraz niemal komiczny. Na trasie Bruksela-Strasburg unijni decydenci są zmuszeni do przymusowego przystanku w Luksemburgu. W efekcie podróż, która dotychczas zajmowała około pięciu godzin, wydłuża się o kolejne kilkadziesiąt minut, a w dniach z dużym natężeniu ruchu nawet o ponad godzinę. Na sugestie, by kierowcy jechali po prostu wolniej w celu oszczędzania energii, ci odpowiadają krótko: „To tak nie działa, taka ekojazda mogłaby wydłużyć czas podróży nawet do 7 godzin”.

W tym miejscu pojawia się pytanie, które trzeba zadać urzędnikom zachęcającym do rezygnacji z transportu indywidualnego – dlaczego nie wszyscy komisarze wybierają pociąg? Przecież Bruksela i Strasburg są doskonale skomunikowane kolejowo, a korzystanie z kolei to podręcznikowy przykład dbania o ślad węglowy.

Urzędnicy wyjaśniają, że w wielu wypadkach publiczny transport zbiorowy jest dla nich bezużyteczny z powodów praktycznych. Podczas pięciogodzinnej podróży komisarze również pracują np. odbywając poufne rozmowy telefoniczne. Krótko mówiąc – pociągi są świetne i ekologiczne, ale samochody okazują się jednak trudne do zastąpienia.

Ten problem omija przewodniczącą Komisji Europejskiej, Ursulę von der Leyen. Szefowa KE nie ogląda ładowarek w Luksemburgu, ze względów bezpieczeństwa podróżuje bowiem opancerzoną limuzyną z silnikiem spalinowym. Na rynku motoryzacyjnym nie ma jeszcze elektrycznych odpowiedników tego typu aut.

Teoria w garści, rzeczywistość na kablu

Komisja Europejska od 2022 r. realizuje plan wymiany swojej floty. Aktualnie w jej skład wchodzi 128 pojazdów, z czego ok. 80 proc. stanowią auta elektryczne (typu BEV). Do 2027 r. cała flota ma być zeroemisyjna. To ma być przykład dla całego kontynentu – że nawet jeśli z elektromobilnością wiążą się pewne wyrzeczenia, to „góra” jest gotowa ponosić je razem z obywatelami.

Rzeczywistość okazała się pełna ironii. Gdy producenci samochodów, eksperci oraz kierowcy od lat wskazywali na drastyczny spadek zasięgu aut elektrycznych w trasie czy niedoskonałość infrastruktury, z Brukseli płynął niezmienny przekaz – nie ma odwrotu od samochodowej elektryfikacji.

Chociaż, trzeba przyznać, to twarde stanowisko przez cały czas zajmowali nie tyle sami komisarze, ile raczej europosłowie. Czekając przy ładowarce w Luksemburgu komisarze mają więc chwilę, by zadzwonić z podziękowaniami do swoich kolegów z Parlamentu Europejskiego.

FOT. FILIP A. LOMET, BMW
REKLAMA

Przeczytaj również

BMW iX4. Elektryczny SUV z zasięgiem do 828 km.  Już od marca w salonach

BMW iX4. Elektryczny SUV z zasięgiem do 828 km. Już od marca w salonach

Jaguar wraca po przerwie i chce rozpocząć nowe życie od elektrycznego Type’a 01

Jaguar wraca po przerwie i chce rozpocząć nowe życie od elektrycznego Type’a 01

Renault E-Space Concept: czy to zapowiedź powrotu słynnego vana?

Renault E-Space Concept: czy to zapowiedź powrotu słynnego vana?

Czy kierowcy aut elektrycznych kupiliby je drugi raz? Wyniki badań ADAC są jednoznaczne

Czy kierowcy aut elektrycznych kupiliby je drugi raz? Wyniki badań ADAC są jednoznaczne

Nowe BMW serii 3. Elektryczne i3 wchodzi do gry, ale spalinowa seria 3 zostaje i ma się dobrze

Nowe BMW serii 3. Elektryczne i3 wchodzi do gry, ale spalinowa seria 3 zostaje i ma się dobrze

Dacia szykuje na 2027 r. model tańszy od Springa. Hipster ma kosztować niecałe 50 tys. zł

Dacia szykuje na 2027 r. model tańszy od Springa. Hipster ma kosztować niecałe 50 tys. zł

Brak artykułów
REKLAMA
Share This