Tanie, pseudo-używane auta z Chin w Polsce są pułapką dla kierowców.
Aleksander Mróz
Coraz więcej samochodów trafia do kraju z Chin jako pojazdy „używane”, choć w rzeczywistości są to niemal fabrycznie nowe egzemplarze z minimalnym przebiegiem.
To, co wyróżnia je szczególnie, to kusząca cena, w wielu przypadkach niższa nawet o jedną czwartą od oficjalnych ofert dealerów. Gdzie jednak jest haczyk?
W ARTYKULE
- Na polskim rynku rośnie import „używanych” aut z Chin, które w rzeczywistości są niemal nowe.
- Kusząca cena (nawet ~25% niższa niż u dealerów) wiąże się z poważnymi ryzykami.
- Część pojazdów nie spełnia unijnych norm bezpieczeństwa i może być niedopuszczona do ruchu.
- „Szary import” oznacza także niższą wartość przy odsprzedaży i większą niepewność techniczną względem aut kupowanych oficjalnie.
Według danych IBRM Samar, w marcu 2026 roku w Polsce zarejestrowano niespełna 85 tys. używanych samochodów sprowadzonych z zagranicy. Jest to najsłabszy wynik od dwóch lat. Skumulowany rezultat pierwszego kwartału jest o 9,2 procent gorszy niż przed rokiem. Na tym tle wyróżnia się jednak jeden kierunek – Chiny.
Jeszcze w pierwszym kwartale 2025 roku do Polski sprowadzono zaledwie 16 egzemplarzy używanych aut z Chińskiej Republiki Ludowej. W analogicznym okresie 2026 roku liczba ta przekroczyła 200 sztuk, co oznacza rekordowy wzrost o ponad 1125 procent. Chiny awansowały tym samym na 21. miejsce wśród najpopularniejszych kierunków importu „używanych” samochodów do Polski, wyprzedzając wkrótce Słowację.
Nowe auto staje się „używane” w kilka godzin
Zjawisko importu „używanych” samochodów z Chin ma specyficzny charakter. W praktyce mamy do czynienia z pojazdami fabrycznie nowymi, które zostały zarejestrowane przez chińskich dealerów – często po to, aby skorzystać z lokalnych dotacji rządowych lub zrealizować plany sprzedażowe. Po rejestracji auto natychmiast zmienia status na „używane”, mimo że jego przebieg jest symboliczny lub wręcz zerowy.
Reuters zidentyfikował 20 chińskich samorządów lokalnych, które w dokumentach publicznych opisywały wsparcie dla eksportu takich pojazdów (popularnie w kraju zjawisko nazywane reeksportem). Według szacunków przytaczanych przez agencję, nawet 90 procent z 436 tys. używanych aut wyeksportowanych z Chin w 2024 roku mogło mieć zerowy przebieg.
W odpowiedzi na narastającą krytykę, Chiny zaostrzyły regulacje. Od początku 2026 roku pojazdy eksportowane jako używane w okresie krótszym niż 180 dni od pierwszej rejestracji muszą posiadać dokumentację dotyczącą obsługi posprzedażnej i serwisowania. Eksporterzy podlegają też ściślejszej kontroli. To jednak nie eliminuje zjawiska, a jedynie podnosi próg wejścia.
Brak gwarancji, brak części, brak serwisu
Oficjalni importerzy chińskich marek w Polsce zgodnie ostrzegają, że pojazdy sprowadzane z rynku chińskiego poza oficjalnymi kanałami dystrybucji nie są objęte gwarancją producenta. Co więcej, autoryzowane stacje obsługi nie sprowadzą do nich części zamiennych.
Przedstawiciele marki BYD, jednej z najpopularniejszych chińskich marek w Polsce, jasno komunikują swoje stanowisko: „Nie wspieramy samochodów sprowadzanych z rynku chińskiego”. Samochody w specyfikacji na rynek chiński znacząco różnią się technicznie od tych z europejską homologacją – mają inne oprogramowanie, inne systemy bezpieczeństwa i często inną konfigurację napędu.
Klienci kupujący auto od oficjalnego dealera marki BYD w Polsce mogą liczyć na 6-letnią gwarancję z limitem 150 tysięcy kilometrów, 8-letnią gwarancję na akumulator w wypadku samochodu elektrycznego (do 250 tysięcy kilometrów) oraz pełne wsparcie serwisowe. Nabywcy samochodów z „szarego importu” tracą wszystkie te zabezpieczenia. W przypadku awarii pozostają zdani wyłącznie na własne siły i nieautoryzowane warsztaty, które mogą nie dysponować odpowiednim know-how ani narzędziami diagnostycznymi.
Służba Celno-Skarbowa blokuje nielegalne transporty
Problem reeksportu dostrzegają polskie służby. W lutym 2026 roku funkcjonariusze Służby Celno-Skarbowej z Oddziału Celnego w Małaszewiczach zatrzymali transport 15 samochodów sprowadzanych z Chin. Kontrola ujawniła szereg nieprawidłowości – od braku wymaganych dokumentów bezpieczeństwa, przez celowe zaniżanie wartości pojazdów, po przemyt części zamiennych ukrytych w bagażnikach.
Zatrzymane pojazdy nie posiadały unijnych świadectw homologacji ani certyfikatów zgodności. Bez tych dokumentów samochody są traktowane jako potencjalnie niebezpieczne – mogą nie spełniać norm zderzeniowych, a w przypadku aut elektrycznych istnieje realne ryzyko pożaru „baterii” niespełniających rygorystycznych norm UE. Transportowy Dozór Techniczny w Warszawie jednoznacznie potwierdził, że te auta nie mają prawa poruszać się po europejskich drogach.
Importerzy zastosowali sprytny trik – wszystkie 15 pojazdów zgłosili jako używane, choć kontrola wykazała, że były fabrycznie nowe. Różnica w klasyfikacji ma kolosalne znaczenie finansowe. W przypadku jednego z zatrzymanych elektryków próba oszustwa opiewała na blisko 85 tysięcy złotych należności celno-skarbowych.
Nie każde auto z Chin jest takie samo
Warto podkreślić różnicę między legalnymi zakupami samochodów u autoryzowanych dealerów a autami z „szarego importu”. Największe chińskie marki obecne w Polsce – MG, BYD, Omoda, Jaecoo – posiadają pełną europejską homologację typu (EU-WVTA), co oznacza, że ich pojazdy spełniają wszystkie aktualne normy bezpieczeństwa i środowiskowe Unii Europejskiej.
Sytuacja wygląda inaczej w przypadku pojazdów importowanych indywidualnie. Część z nich wchodzi na rynek w oparciu o uproszczone procedury – tzw. homologację typu w małych seriach (do 1500 sztuk modelu rocznie) lub indywidualne dopuszczenie pojazdu. Te ścieżki są legalne, ale oznaczają mniejsze wymogi w zakresie wyposażenia bezpieczeństwa.
Dla kupującego oznacza to trzy ryzyka:
- niepewność co do przyszłości marki i dostępności serwisu,
- potencjalne problemy przy odsprzedaży za granicę,
- niższy poziom bezpieczeństwa pasywnego i aktywnego pojazdu.
Samochód z „małej homologacji” może nie posiadać wszystkich systemów wymaganych pakietem GSR2 (z ang. General Safety Regulation 2 – unijne rozporządzenie dotyczące bezpieczeństwa pojazdów, które wprowadza obowiązkowe systemy bezpieczeństwa w nowych samochodach sprzedawanych w UE), takich jak systemy rozpoznawania znaków ograniczenia prędkości i informowaniu o jej przekroczeniu (ISA) czy automatycznego hamowania awaryjnego (AEB).
Ukryty koszt „okazji”
Przedstawiciele oficjalnych importerów zwracają uwagę na jeszcze jeden aspekt, który umyka wielu kupującym szukającym oszczędności. Pojazdy pochodzące spoza europejskiej sieci dystrybucji będą tracić wartość znacznie szybciej niż ich „oficjalne” odpowiedniki. Potencjalny nabywca na rynku wtórnym będzie musiał zmierzyć się z tymi samymi problemami – brakiem gwarancji, trudnościami serwisowymi i niepewnością co do specyfikacji technicznej.
To zjawisko doskonale znane z innych segmentów rynku motoryzacyjnego. Samochody o niejasnej historii, z importu indywidualnego, bez pełnej dokumentacji serwisowej zawsze osiągają niższe ceny przy odsprzedaży. W przypadku chińskich aut sprowadzanych z pominięciem oficjalnych kanałów ten dyskont może być szczególnie dotkliwy.
FAQ – najczęściej zadawane pytania na temat pseudo-używanych chińskich aut
1. Dlaczego auta „używane“ z Chin są tak tanie?
Bo formalnie są „używane” (po rejestracji w Chinach), co pozwala ominąć część kosztów i obniżyć cenę nawet o kilkadziesiąt procent.
2. Czy takie samochody są naprawdę używane?
Nie – często mają zerowy lub minimalny przebieg i są faktycznie nowe.
3. Czy auta z Chin mają gwarancję w Polsce?
Nie, jeśli pochodzą z „szarego importu” – nie są objęte gwarancją producenta ani wsparciem autoryzowanych serwisów.
4. Czy można je legalnie użytkować w Polsce?
Nie zawsze – część pojazdów nie spełnia norm UE i nie posiada wymaganej homologacji.
5. Jakie są największe ryzyka zakupu?
Brak serwisu i części, niższy poziom bezpieczeństwa, problemy prawne oraz szybka utrata wartości pojazdu.
6. Czy wszystkie auta chińskie w Polsce są problematyczne?
Nie – modele kupione u oficjalnych dealerów spełniają normy UE i mają pełne wsparcie producenta.












