Samochód, który na zwykłej drodze ma dawać wrażenie jazdy autem wyczynowym.
Roman Popkiewicz
Oto jedno z najbardziej ekstremalnych aut, jakie Ferrari kiedykolwiek stworzyło. Ponad 1000-konny hipersamochód wykorzystuje układ napędowy najmocniejszego drogowego modelu włoskiej marki, jakim jest SF90, i łączy go z rozwiązaniami pochodzącymi z toru wyścigowego, jakie mają modele z oznaczeniem XX.
Ferrari SF90 XX Stradale – z wielkim spojlerem
Moc ponad tysiąc koni mechanicznych robi oczywiście kolosalne wrażenie, jednak najważniejsze zmiany w porównaniu ze zwykłym SF90 dotyczą aerodynamiki. Przede wszystkim, SF90 XX Stradale ma zamontowane na stałe wielkie tylne skrzydło – element, którego Ferrari tradycyjnie w drogowych modelach za wszelką cenę unika, zgodnie z nauczaniem założyciela firmy, który uważał, że „aerodynamika jest dla tych, którzy nie potrafią skonstruować silnika”.
Owszem, legendarne F40 miało ogromny spojler, podobnie jak F50 blisko 30 lat temu, jednak te modele to w historii Ferrari wyjątki. Dzisiaj rzeczywistość zwana fizyką jest jednak taka, że wśród najbardziej sportowych samochodów świata największe pole do poprawy osiągów jest właśnie aerodynamice, a nie w układzie napędowym. Duży spojler to już jedyny sposób by poprawić właściwości aerodynamiczne auta, a mówiąc ściśle zwiększyć siłę docisku. A dodatkowo, jak wyjaśnia szef marketingu Ferrari Enrico Galliera, część klientów marki ma „apetyt” na model o bardziej agresywnym wyglądzie.
Aby zrównoważyć rozkład sił aerodynamicznych, z przodu zastosowano duży splitter, przeprojektowano kanały kierujące strumienie powietrza, a także zasłonięto wszystkie ujścia gorącego powietrza pod podwoziem. W efekcie, w porównaniu ze standardowym SF90, model spod znaku „XX” wytwarza dwa razy wyższą siłę docisku– przy prędkości 250 km/h jest to 315 kg – co zwiększa przyczepność, poprawia stabilność i przyczynia się do skrócenia drogi hamowania.
Na żywo auto wygląda spektakularnie. Jest szerokie, bardzo niskie i jak na Ferrari bardzo mocno „poszarpane” –wyloty powietrza na przedniej pokrywie, duże wloty tuż za kabiną, potrójne chrapy na wszystkich błotnikach, ogromny dyfuzor oraz oczywiście wielkie skrzydło z tyłu sprawiają, że ma kompletnie inny styl niż pozostałe modele marki. Mocno zmieniony tył ze świecącym na całej szerokości pasem nawiązuje do prototypu 499P, który wygrał Le Mans 24h.
Ferrari SF90 XX Stradale – wystarczy tylko 30 KM ekstra
Najnowszy „XX” wykorzystuje konstrukcję najmocniejszego modelu Ferrari, jakim jest SF90 z hybrydowym zespołem napędowym typu plug-in rozwijającym moc 1000 KM. Sercem napędu jest benzynowa, umieszczona centralnie i wyposażona w dwie turbosprężarki jednostka 4.0 V8, która współpracuje z trzema silnikami elektrycznymi (jeden znajduje się przy 8-biegowej dwusprzęgłowej przekładni, a dwa pracują przy przedniej osi). Jak zdradza szef kierowców testowych Ferrari Raffaele De Simone, „wyjątkowo nie domagaliśmy się wyższej mocy, ponieważ tysiąc koni to wystarczająco dużo, zależało nam natomiast na tym, aby cała ta moc była maksymalnie efektywnie przenoszona na drogę. Chcieliśmy stworzyć wrażenie przyspieszania, jakie dają jedynie auta wyczynowe najwyższej klasy”.
Moc zespołu napędowego została podniesiona tylko nieznacznie do 1030 KM, z których 797 KM przypada na jednostkę benzynową, 233 KM zaś dostarczają silniki elektryczne. Nawet tak nieduże zwiększenie maksymalnej mocy wiąże się z szeregiem zmian w silniku spalinowym, przeprojektowaniem układów chłodzenia oraz zastosowaniem nowego sterownika skrzyni biegów, którego oprogramowanie wywodzi się z aut Formuły 1.
Superhybryda Ferrari otrzymała też nową funkcję o nazwie „extra boost”, zapewniającą w najbardziej bojowym trybie jazdy Qualifying dodatkowy, chwilowy zastrzyk mocy przy wyjściach z zakrętów na pełnym gazie. Firma podaje, że akumulator litowo-jonowy gromadzący 7,9 kWh energii elektrycznej pozwoli aktywować „extra boost” przy około 30 przyspieszeniach (dla porównania, okrążenie toru Fiorano wiąże się z siedmiokrotnym wykorzystaniem tej funkcji). Przy starcie z miejsca zespół napędowy SF90 XX Stradale zapewniaj przyspieszenie do setki w 2,3 s i do 200 km/h w zaledwie 6,5 s, a prędkość maksymalna auta wynosi 320 km/h.
Pierwszy model z oznaczeniem XX do jazdy po zwykłych drogach
Jedną z głównych specjalności Ferrari w ostatnich 15-20 latach stało się wypuszczanie wyjątkowych modeli w krótkich, limitowanych seriach. Te serie dzielą się na dwie grupy – po jednej stronie są tzw. wersje specjalne, czyli auta drogowe w rodzaju 599 GTO, F12 tdf, Monza SP1 i SP2 czy ostatnio Daytona SP3, po drugiej natomiast znajdują się modele z oznaczeniem XX, czyli samochody bez homologacji drogowej, przeznaczone wyłącznie na tor, takie jak FXX, 599XX i FXX K.
SF90 XX Stradale – oraz jego bliźniak z otwartym nadwoziem zwany tradycyjnie Spider – ma łączyć cechy aut z obydwóch grup. Powstanie odpowiednio 799 i 599 egzemplarzy tych modeli, a ceny startują od 770 tys. i 850 tys. euro. A raczej – startowały. Dla tych nielicznych szczęśliwców, których stać na ten samochód problem polega jedynie na tym, że zniknął on z oferty Ferrari jeszcze przed swoją premierą. Tak zresztą dzieje się z każdym limitowanym modelem włoskiej marki. Cała sztuka polega na tym, żeby znaleźć się w gronie tych, którym Ferrari zaproponuje zakup jednego z egzemplarzy – naturalnie jeszcze przed oficjalną premierą.





