Wśród aut marek premium ważniejsze od rocznika i przebiegu jest znalezienie egzemplarza ze znaną historią.
Marcin Klimkowski
Za 50 tys. zł można dziś kupić używane Audi, BMW, Mercedesa, Volvo, Lexusa czy nawet Porsche. Ale uwaga! Rynek samochodów premium z drugiej ręki jest pełen pozornych okazji. Za pieniądze równe cenie nowego auta segmentu B można kupić kilkuletnie auto z wielkiej niemieckiej trójki, często z mocnym silnikiem, automatyczną skrzynią biegów, skórzaną tapicerką i bogatym wyposażeniem. Problem może pojawić się jednak, jeśli właściciel poprzedniego samochodu oszczędzał na serwisie.
Dlatego 50 tys. zł powinno być traktowane jako łączny budżet na zakup konkretnego, sprawdzonego egzemplarza oraz na ewentualne dodatkowe wydatki z tym związane. W przypadku niektórych modeli warto zostawić 5-10 tys. zł na sprawdzenie lub ewentualną wymianę niektórych podzespołów. Poniższa lista nie jest rankingiem bezawaryjności. To siedem interesujących modeli z drugiej ręki, które mogą dać znacznie więcej satysfakcji niż nowy, przeciętnie wyposażony samochód niższej klasy za podobne pieniądze.
SPIS TREŚCI
Audi A4 gen. B8 – popularny model z dobrym dieslem
Zacznijmy od banału. Audi A4 B8 (lata produkcji 2007-2015) to jeden z najbardziej oczywistych modeli w tym zestawieniu. Najpopularniejszy lub jeden z najpopularniejszych samochodów na rynku wtórnym w Polsce. Pojazd reprezentuje segment D, jest dobrze wykończony, mimo upływu lat wygląda nowocześnie, a na rynku aut używanych występuje w ogromnej liczbie konfiguracji. Mając około 50 tys. zł można szukać nowszych egzemplarzy, już po liftingu.
Najbardziej polecana wersja to 2.0 TDI 150 KM lub 190 KM, szczególnie z lat 2013-2015. Te jednostki są znacznie ciekawszą propozycją niż wczesne diesle B8, a 190-konny wariant należy już do nowszej rodziny EA288.
Na drugim biegunie są benzynowe 1.8 i 2.0 TFSI z pierwszych lat produkcji. Silniki EA888 Gen.2 „słynęły” z bardzo dużego zużycia oleju – w skrajnych przypadkach kierowca mógł dolewać około litra na 1000 km. Pojawiały się również problemy z napędem rozrządu. Późniejsze, już poprawione odmiany, są dziś znacznie bardziej interesujące, ale trzeba dokładnie zidentyfikować kod ich silnika.
W dieslach należy sprawdzić filtr DPF, układ wtryskowy, turbosprężarkę i dwumasowe koło zamachowe. W wersjach S tronic dochodzi do tego kontrola mechatroniki i sprzęgieł. Zawieszenie jest trwałe, jednak trzeba pamiętać, że kompleksowa wymiana zużytych elementów wielowahaczowej przedniej osi zazwyczaj sporo kosztuje.
Podsumowując, Audi A4 B8 to świetny samochód dla osoby, która chce klasycznego europejskiego auta premium. Ważne jednak, żeby wybrać późny egzemplarz i nie polować na najtańsze auto z ogłoszeń.
BMW 1 gen. F20 – kompakt z napędem na tylne koła
Jeżeli ktoś potrzebuje samochodu mniejszego, bardziej zwinnego i dającego szczególną satysfakcję kierowcy, warto zainteresować się BMW serii 1 F20 z lat produkcji 2011 -2019. To auto segmentu C i zarazem ostatnia generacja „jedynki” z klasycznym napędem na tylną oś. Z budżetem 50 tys. zł można szukać egzemplarzy po liftingu, czyli produkowanych od 2015 roku.
Najlepsza jest wersja 118d z silnikiem B47, trzeba jednak dokładnie sprawdzić historię serwisową takiego egzemplarza. W porównaniu z wcześniejszym silnikiem serii N47 jest to wyraźnie bezpieczniejszy wybór. B47 ma rozrząd umieszczony z przodu silnika, co dodatkowo upraszcza ewentualną naprawę.
Czego unikać? Przede wszystkim F20 116d/118d/120d z silnikiem N47, jeśli nie ma wiarygodnego potwierdzenia wymiany lub kontroli rozrządu. Łańcuch znajduje się od strony skrzyni biegów, a jego zużycie może zakończyć się poważną awarią silnika. Charakterystyczne grzechotanie przy zimnym rozruchu powinno być sygnałem alarmowym.
W przypadku B47 trzeba natomiast sprawdzić układ EGR, DPF, wtryskiwacze oraz historię akcji serwisowych. Diesel nie jest polecany do jazdy wyłącznie w mieście. Jeżeli samochód ma być używany przede wszystkim na krótkich dystansach, lepiej poszukać benzynowego 118i po liftingu.
BMW 1 F20 jest propozycją dla kogoś, kto chce auta premium, ale nie potrzebuje dużego samochodu. Dobrze utrzymana „jedynka” daje więcej frajdy z jazdy niż wiele większych limuzyn, a przy tym jej codzienna eksploatacja nie musi dużo kosztować.
Mercedes C gen. W204 – ostatni z oldskulowym charakterem
Mercedes C W204 z lat 2007-2014 to kolejny przedstawiciel segmentu D. Za kwotę 50 tys. zł bez problemu znajdziemy samochody z końcowych lat produkcji, a właśnie takie warto brać pod uwagę. W204 jest konstrukcją dojrzałą, dobrze znaną niezależnym warsztatom i stosunkowo łatwą do serwisowania.
Najciekawsza wersja to C 200 CDI z dieslem OM646 montowanym w starszych egzemplarzach albo z późniejszym, odpowiednio zweryfikowanym OM651. OM646 ma opinię wyjątkowo trwałego silnika – spotyka się egzemplarze z bardzo dużymi przebiegami.
Z jednostką OM651 sytuacja jest bardziej skomplikowana. W początkowych latach produkcji stosowano w niej dość zawodne wtryskiwacze Delphi, a dodatkowo rozrząd umieszczono od strony skrzyni biegów. Późniejsze odmiany tego silnika są znacznie bardziej godne polecenia, ale trzeba upewnić się co do konkretnego rocznika, wariantu jednostki napędowej i historii napraw.
Wśród benzynowych Mercedesów C generacji W204 interesujący jest 1.8 Kompressor/M271, szczególnie w późniejszych odmianach. Przy oględzinach trzeba zwrócić uwagę na rozrząd, ewentualne wycieki i pracę silnika na zimno.
Największym problemem W204 może być jednak nie silnik, lecz korozja. Trzeba bardzo dokładnie obejrzeć nadwozie, szczególnie krawędzie drzwi, klapy, błotniki i miejsca napraw blacharskich. Warto też sprawdzić zawieszenie oraz automatyczną skrzynię biegów.
Podsumowując, W204 nie jest najbardziej nowoczesnym samochodem na tej liście, ale właśnie dlatego jego wybór może okazać się jednym z najbardziej racjonalnych. Model ten ma klasyczny charakter Mercedesa, ale nie niesie ze sobą komplikacji charakterystycznych dla wielu nowszych konstrukcji.
Volvo V60 gen. 1 – wybór nieoczywisty
Volvo V60 pierwszej generacji (lata produkcji 2010-2018) okaże się ciekawą alternatywą dla niemieckiej trójki. Należy do segmentu D, ale w przeciwieństwie do Audi A4, BMW serii 3 czy Mercedesa C występuje jako charakterystyczne, sportowo stylizowane kombi. Za około 50 tys. zł można kupić późniejsze egzemplarze z bardzo dobrym wyposażeniem.
Najbardziej uniwersalny jest silnik 2.0 D3/D4, najlepiej z udokumentowaną historią serwisową. D4 zapewnia bowiem bardzo dobrą dynamikę i potrzebuje niezbyt wiele paliwa, ale wraz z mocą rośnie znaczenie stanu turbiny, układu wtryskowego, filtra DPF i koła dwumasowego. W eksploatowanych głównie w mieście dieslach filtr cząstek stałych może przysparzać kosztów.
Jeżeli samochód ma służyć przede wszystkim do jazdy miejskiej, warto rozważyć zakup wersji benzynowej, zamiast diesla. Silniki benzynowe są jednak mniej popularne i trudniej znaleźć egzemplarz z tak dobrym stosunkiem osiągów do spalania.
V60 ma także typowe dla współczesnych samochodów premium problemy z elektroniką, w tym z systemami z dziedziny komfortu. Przy zakupie trzeba sprawdzić działanie klimatyzacji, elektrycznych foteli, czujników i multimediów. W zawieszeniu należy zwrócić uwagę na amortyzatory, tuleje i łączniki.
Volvo V60 okaże się dobrą propozycją dla kierowcy, który nie chce niemieckiego sedana. Ma znakomite fotele, bardzo dobre właściwości jezdne, zapewnia wysoki poziom bezpieczeństwa i ma nietypowy wygląd.
Lexus IS 250 gen. 2 – najmniej ryzykowny model w tym zestawieniu
Jeżeli priorytetem ma być niezawodność, Lexus IS drugiej generacji może być najciekawszym samochodem na całej liście. To segment D, ale konstrukcyjnie i filozofią eksploatacji auto różni się od niemieckich konkurentów. Zamiast małego turbodoładowanego silnika otrzymujemy wolnossące V6 2.5 o mocy około 208 KM i bardzo udaną automatyczną przekładnię.
Wersja, której należy szukać przede wszystkim to IS 250. Benzynowy silnik V6 ma wysoką kulturę pracy, dobre osiągi i nie korzysta z turbosprężarki. Właśnie ta jednostka uchodzi za najbardziej godną polecenia.
Lexus IS 250 nie jest bez wad. Bezpośredni wtrysk może powodować powstawanie nagaru na zaworach dolotowych, a przy dużych przebiegach trzeba liczyć się z koniecznością czyszczenia. Warto także sprawdzić zawieszenie, elektronikę, reflektory i stan układu klimatyzacji.
Czego zdecydowanie nie wybierać? Diesla 2.2 D-4D/D-CAT, jeśli brakuje bardzo dobrej dokumentacji i przekonujących dowodów na wykonanie wcześniejszych napraw. Jednostki wysokoprężne mają znacznie gorszą opinię pod względem trwałości, a problemy mogą dotyczyć m.in. DPF, wtryskiwaczy, dwumasowego koła zamachowego i układu chłodzenia.
Problemem może być natomiast dostępność niektórych części i wyższe ceny elementów specyficznych dla Lexusa IS 250. Mimo to pod względem ryzyka poważnej awarii układu napędowego model ten jest bardzo interesującą alternatywą dla BMW, Audi czy Mercedesa.
A zatem, jeśli ktoś poszukuje niezawodnego modelu klasy premium żeby cieszyć się jazdą, a nie odwiedzać warsztat, IS 250 powinien znaleźć się bardzo wysoko na jego liście.
Porsche Boxster gen. 987 – tak, Porsche za 50 tys. zł naprawdę istnieje
To pozycja dla odważnych. Porsche Boxster 987 nie jest samochodem segmentu C czy D – to dwuosobowy roadster – ale trudno przygotować zestawienie używanych aut premium za 50 tys. zł i pominąć Porsche. W jego wypadku trzeba jednak zmienić sposób dysponowania budżetem.
Najrozsądniejszy wybór to Boxster 2.7, najlepiej z późniejszych lat produkcji. Wczesne egzemplarze z 2005 roku wymagają szczególnej uwagi ze względu na zastosowanie łożyska IMS, późniejsze samochody otrzymały znacznie mocniejsze rozwiązanie. W modelach 987.1 2.7 ryzyko problemów z cylindrami jest zdecydowanie mniejsze niż w 3.4 S.
I właśnie wybór wersji 3.4 S nie byłby dobrym pomysłem, gdy ma się do dyspozycji 50 tys. zł. Silnik M97 może być narażony na tzw. bore scoring, czyli zarysowanie ścian cylindrów. Objawami mogą być zwiększone zużycie oleju, nietypowe odgłosy pracy i charakterystyczne osady na końcówce wydechu. Przed zakupem warto wykonać badanie endoskopowe cylindrów.
W Boxsterze trzeba sprawdzić również sprzęgło, skrzynię biegów, szczelność silnika, zawieszenie, układ chłodzenia i stan dachu. Decydując się na ten model nie wolno wydawać całej kwoty 50 tys. zł na zakup. Jeśli -upatrzony egzemplarz kosztuje 48-50 tys. zł, lepiej zrezygnować niż kupić i zostać bez pieniędzy na konieczny serwis.
Zastrzeżmy to jasno: Boxster 987 nie jest najlepszym autem dla kogoś, kto szuka taniego samochodu do codziennej jazdy. Jest natomiast jednym z najlepszych sposobów na wejście w świat Porsche za stosunkowo niską cenę – pod warunkiem, że zakup zostanie poprzedzony profesjonalnym przeglądem.
Cadillac CTS gen. 2 – amerykańska niespodzianka
Na koniec coś zupełnie innego: Cadillac CTS drugiej generacji. Duży, charakterystyczny sedan klasy wyższej, który w Europie nigdy nie zdobył popularności porównywalnej z BMW serii 5, Mercedesem klasy E czy Audi A6. I właśnie dlatego może być interesującą alternatywą.
Za około 50 tys. zł można szukać CTS-a II z benzynowym silnikiem V6 3.6. To samochód zdecydowanie większy od większości pozostałych z naszej listy, zapewniający dużo przestrzeni, komfortowy i o nietypowym charakterze. Rynek jest jednak niewielki, więc przed zakupem trzeba zweryfikować dostępność części i kompetencje warsztatu, który będzie CTS-a obsługiwał.
Największa uwaga dotyczy silnika 3.6. W zależności od rocznika, występują różne odmiany tej jednostki. Szczególnie ostrożnie trzeba podchodzić do wersji z bezpośrednim wtryskiem, w których występują problemy z rozciągającym się łańcuchem rozrządu. Charakterystycznym sygnałem jest grzechotanie podczas zimnego rozruchu, a w zaniedbanych egzemplarzach mogą pojawić się błędy synchronizacji faz rozrządu.
Do sprawdzenia pozostają również automatyczna skrzynia biegów, układ chłodzenia, zawieszenie i elektronika. Trzeba pamiętać, że nawet jeśli sam Cadillac nie jest drogi w zakupie, to części do dużego amerykańskiego V6 i elementy specyficzne dla tego modelu nie zawsze będą dostępne tak łatwo i w takiej cenie, jak do Audi czy BMW.
Oczywiście, CTS nie jest autem dla każdego. Jeżeli jednak ktoś szuka dużego, mocnego i naprawdę oryginalnego samochodu klasy premium, takiego „jedynego w okolicy”, a przy tym nie boi się jednostki V6 i ma dostęp do dobrego warsztatu, Cadillac może być jedną z najciekawszych okazji w cenie do 50 tys. zł.
Dylemat – co wybrać za 50 tys. zł?
Jeżeli najważniejsza ma być uniwersalność samochodu, najlepiej wybrać Audi A4 B8 2.0 TDI 150/190 KM. Jeżeli przede wszystkim liczą się prowadzenie i kompaktowe rozmiary – BMW 118d F20 po liftingu, z silnikiem B47. Potrzebę posiadania klasycznego, komfortowego auta premium bardzo dobrze zaspokaja Mercedes W204. Volvo V60 okaże się natomiast w sam raz dla kogoś, kto chce się wyróżnić za sprawą samochodu z oryginalnym nadwoziem.
Najbardziej niezawodny pod względem samego układu napędowego jest Lexus IS 250, choć trzeba zaakceptować jego wyższe spalanie. Porsche Boxster to z kolei propozycja dla entuzjasty, który jest gotowy ponosić wyższe koszty obsługi auta. Cadillac CTS jest z kolei samochodem dla kogoś, kto świadomie wybiera oryginalność, nawet za cenę trudności z odsprzedażą auta.
Na koniec przypomnijmy – dysponując kwotą 50 tys. zł, lepiej kupić samochód za 42-45 tys. zł i zachować 5-8 tys. zł rezerwy na serwis, niż wydać pełen budżet na egzemplarz, który świetnie wygląda, ale może mieć ukryte deficyty. W wypadku aut klasy premium stan konkretnego egzemplarza jest zdecydowanie ważniejszy niż logo producenta na masce, rocznik, czy nawet wyposażenie.
Polecamy również artykuł o najlepszych używanych SUV-ach z napędem 4×4 w cenie do 80 tys. zł oraz zestawienie najlepszych używanych Mercedesów do 100 tys. zł.








