Chyba nadszedł czas, by Europa przyjrzała się poważnie temu co chińskie auta robią z danymi.
Filip Lomet
Z chińskimi samochodami problem jest nie tylko ekonomiczny. Ich rosnąca liczba w Europie stawia pod znakiem zapytania bezpieczeństwo danych, które te auta na bieżąco przetwarzają. Stwarza zagrożenie dla bezpieczeństwa krajów Unii Europejskiej.
Nowoczesne samochody nie są już tylko środkiem transportu. To zaawansowane komputery wyposażone w liczne czujniki, kamery, systemy łączności i stały dostęp do sieci. Rejestrują setki parametrów dotyczących jazdy, lokalizację GPS, dane o otoczeniu (również w formie obrazu), a także dane użytkownika – i te wszystkie informacje mogą być przekazywane poza pojazd. To powoduje, że kwestie związane z cyberbezpieczeństwem i ochroną prywatności zyskują na znaczeniu.
Europa nie stworzyła jeszcze mechanizmów prawnych, które umożliwiałyby kontrolę nad sposobem, w jaki auta połączone z internetem przetwarzają i przesyłają dane. Szczególnie chodzi o problemy związane z autami chińskimi, które – jak wskazują badania – mogą stanowić poważne zagrożenie w zakresie bezpieczeństwa cybernetycznego i wywiadowczego.
W ARTYKULE
- Chińskie samochody zbierają i przesyłają dane.
- Przepisy w Chinach nakazują się tymi danymi dzielić z agencjami rządowymi.
- USA przepisami zablokowały sprzedaż chińskich samochodów ze względów bezpieczeństwa.
- W UE są potrzebne odpowiednie przepisy dla zapewnienia ochrony danych.
Jak poradzono sobie z tym w USA
Warto przypomnieć, że w USA administracja Joe Bidena poradziła sobie z tym bardzo szybko, wprowadzając cła na chińskie samochody w wysokości 100 procent oraz zakaz używania chińskiego oprogramowania w samochodach sprzedawanych w Stanach. Chodziło z jednej strony o ochronę amerykańskiego rynku przed subwencjonowanymi przez państwo chińskimi producentami, z drugiej zaś właśnie o bezpieczeństwo danych i ochronę prywatności.
Ówczesna sekretarz handlu Gina Raimondo na początku 2025 r. powiedziała wprost powołując się na kwestie bezpieczeństwa narodowego, że „jest to naprawdę ważne, ponieważ nie chcemy mieć na drogach paru milionów chińskich samochodów zanim zorientujemy się, że stanowi to duże zagrożenie”. W efekcie tych działań w USA chińskie auta nie są sprzedawane.
Zakres danych i luki regulacyjne
Gromadzenie danych przez samochody chińskich producentów budzi szczególne obawy, ponieważ w Chinach prawo nakłada na wszystkie firmy obowiązek współpracy z organami państwowymi w zakresie dostępu do danych. Oznacza to, że informacje pochodzące z aut – na przykład dane geoprzestrzenne czy wzorce ruchu – w Chinach mogą być przechowywane i przetwarzane przez rządowe agencje, a ich transfer podlega kontroli państwowej.
Brak odpowiednich regulacji w Unii Europejskiej sprawia, że europejskie państwa mają tylko ograniczone narzędzia pozwalające kontrolować, gdzie i jak są gromadzone dane z pojazdów oraz kto ma do nich dostęp.
Stałe połączenie z siecią i możliwość aktualizacji oprogramowania „over-the-air” otwierają dodatkowe obszary ryzyka – od wykorzystania luk w zabezpieczeniach po możliwość wprowadzania zmian do działania poszczególnych podzespołów auta. Oznacza to, że samochód mógłby przesyłać dane poza tzw. środowisko użytkownika i producenta bez jakiejkolwiek kontroli oraz wiedzy kto te dane otrzymuje i co z nimi robi.
Obawy o bezpieczeństwo państwa i reakcje rządów
Raporty analityczne oraz stanowiska rządowe podkreślają, że chińskie pojazdy elektryczne i „inteligentne auta” mogą być postrzegane nie tylko jako narzędzie marketingu technologicznego, ale także jako potencjalne źródło informacji o charakterze wywiadowczym, dostarczanych do Chin.
W krajach UE, w tym również w Polsce, toczą się dyskusje o tym, czy rosnąca liczba chińskich samochodów stwarza ryzyko dla bezpieczeństwa narodowego. Nasze służby specjalne zwracają uwagę na konieczność analizy takich zagrożeń i rozważenia dodatkowych środków ochrony, zwłaszcza w odniesieniu do floty pojazdów rządowych i służbowych. Ośrodek Studiów Wschodnich opracował na ten temat raport, w którym stwierdza się wprost, że chińskie pojazdy mogą być wykorzystywane do działań wywiadowczych.
Konsekwencje dla rynku i przyszłe regulacje
Kwestia przesyłania danych przez auta chińskie jest więc wyzwaniem wyzwanie regulacyjnym, ale też i strategicznym. Według ekspertów, niezbędne są silne przepisy dotyczące ochrony danych i cyberzabezpieczeń.
Dla kierowców i flot oznacza to, że o wyborze auta powinna decydować nie tylko kwestia ceny, ale także bezpieczeństwo danych i zgodność z europejskimi normami ochrony prywatności, takimi jak RODO. W efekcie dyskusje o chińskich samochodach coraz częściej wykraczają poza klasyczne ramy motoryzacyjne i wchodzą w obszar polityki bezpieczeństwa. Może rzutować na przyszłość rynku samochodów elektrycznych w Europie. Można sobie bowiem wyobrazić wprowadzenie przez UE ograniczeń importowych w celu ochrony zarówno użytkowników, jak i infrastruktury państwowej.
FOT. BYD, GEELY, DRIVE MODE








