Nowy system punktacji w WRC znacząco obniża rangę przede wszystkim zwycięstwa.
Maciej Ziemek
25+5 to nie to samo, co 18+7+5
Żeby „podkręcić” rywalizację i utrzymać ją na wysokim poziomie od startu do mety wymyślono, że na końcową punktację w rajdzie będą miały wpływ trzy składniki:
1. Kolejność na koniec drugiego dnia rajdu, punktowana – od pierwszego do dziesiątego miejsca – w następujący sposób: 18-15-13-10-8-6-4-3-2-1.
2. Osobno punktowana klasyfikacja niedzielnego etapu, ale z punktami dla już tylko 7 najszybszych załóg: 7-6-5-4-3-2-1.
3. Punkty dla pięciu najszybszych załóg na kończącym rajd odcinku specjalnym Wolf Power Stage: 5-4-3-2-1.
Przy czym punkty za pierwsze dwa dni rywalizacji otrzymują tylko te załogi, które ukończą rajd, tzn. przejadą jego cały dystans.
Lepsze jest wrogiem dobrego
Założenie FIA było nawet słuszne – zamienić niedzielną „jazdę o kropelce” i oszczędzanie opon na ostatni, osobno punktowany odcinek specjalny na walkę podczas wszystkich oesów ostatniego dnia. Efekt jest taki, że zawodnicy, którzy bez problemów przejechali dwa dni rajdu wolą dowieźć do mety solidne punkty, które już mają na koncie zamiast ryzykować odpadnięcie z rajdu w pogoni za dodatkowymi „oczkami”. O te walczą przede wszystkim załogi, które wcześniej odpadły z rywalizacji, mogły do niej wrócić podczas niedzielnego etapu i za wygranie osobno punktowanych – niedzielnego etapu oraz ostatniego odcinka specjalnego mogą „przytulić” nawet 12 punktów. Czyli więcej niż załoga, która zajęła czwarte miejsce w całym rajdzie, a w niedzielę nie ryzykowała, aby ich nie stracić. Chore!
Kierowcy bezlitośni dla nowej punktacji
Sébastien Ogier, 8-krotny mistrz świata WRC na nowym systemie punktacji nie pozostawia suchej nitki – „Taki system przydzielania punktów całkowicie dewaluuje zwycięstwo i dobry wynik w rajdzie. We Francji mamy program dla dzieci zatytułowany „L’École des fans”. Każdy jego uczestnik otrzymuje punkty. Dzieci zawsze dostają „10”, bo jury każde dziecko chce uszczęśliwić. To właśnie wydarzyło się w WRC”. I dodaje „To niewiarygodnie złe. To naprawdę czysty żart”.
Wtóruje mu Ott Tanak, mistrz świata WRC z 2019 roku – „Znaczenie zwycięstwa jest teraz o wiele mniejsze niż wcześniej”. Dobitnie pokazał to Rajd Kenii, wygrany przez 2-krotnego mistrza świta WRC – Kalle Rovenperę z Jonne Halttunenem, którzy z Afryki wywieźli 20 punktów. Druga załoga na mecie rajdu – Takamoto Katsuta i Aaron Johnston – o 2 punkty mniej, a trzecia – Adrien Formaux i Alexandre Coria – o 3 punkty mniej. Nie byłoby w tym nic szczególnego, gdyby nie fakt, że piąta załoga na mecie rajdu – Thierry Neuville i Martijn Wydaeghe – wyjechała z Kenii z większą zdobyczą punktową niż załogi numer 2, 3 i 4 na mecie, chociaż w końcowym rozrachunku od drugiego miejsca na podium dzieliło ją niemal 10 minut. Coś tu nie gra!
Jak bardzo nie gra, pokazał Rajd Sardynii. Thierry Neuville i Martijn Wydaeghe, którzy odpadli z rywalizacji w połowie drugiego dnia i wrócili do niej podczas niedzielnego etapu, na który składały się 4 odcinki specjalne, zostali sklasyfikowani w rajdzie dopiero na 41. miejscu. W niedzielę pojechali „wszystko” i zgarnęli wszystko, co było do zgarnięcia – 7 punktów za pierwsze miejsce w niedzielnym etapie i 5 punktów za wygranie ostatniego odcinka specjalnego – Wolf Power Stage. W sumie – za 41. miejsce (!) w rajdzie – ich zdobycz punktowa wyniosła 12 „oczek”. To o 4 punkty więcej niż z Sardynii wywiózł duet Grégoire Munster-Louis Louka, który przejechał wszystkie odcinki specjalne i w Rajdzie Sardynii został sklasyfikowany na 5. miejscu.
FOT. M-SPORT WRT, HYUNDAI SHELL MOBIS WRT, TOYOTA GAZOO RACING WRT

