Kia, Citroen, Opel, Cupra, Hyundai, Volkswagen, BYD i Leapmotor mają w ofercie elektryczne modele, określane jako tanie.
Witold Blady
Jeszcze nie tak dawno znalezienie nowego samochodu elektrycznego za mniej niż 100 tys. zł było właściwie niemożliwe. Jedynym wyjątkiem była Dacia Spring. Dzisiaj sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Granica 100 tys. zł zaczyna być coraz mniej abstrakcyjna, a na rynku pojawiają się kolejne modele, które próbują przekonać klientów, że samochód na prąd nie musi kosztować 150 czy 200 tys. zł.
Co ważne, nie wszystkie są małymi, typowo miejskimi samochodami. Mamy tu zarówno niewielkie hatchbacki, jak i crossovery. Większość z nich – przynajmniej wg deklaracji producentów – może na jednym ładowaniu przejechać ponad 300 km. W niektórych przypadkach cena poniżej 100 tys. zł jest efektem promocji, w innych to regularna cena bazowej wersji.
W ARTYKULE
- Kia EV2 – w cenie od 99 900 zł.
- Citroën e-C3 – w cenie od 89 001 zł.
- Opel Frontera Electric – w cenie od 100 000 zł.
- Cupra Raval – w cenie od 99 900 zł.
- Hyundai Inster – w cenie od 97 900 zł.
- VW ID. Polo – w cenie od 99 900 zł.
- BYD Dolphin Surf – w cenie od 92 900 zł.
- Leapmotor T03 – w cenie od 84 900 zł.
Trzeba też pamiętać, że auta do 100 000 zł często występują też w lepiej wyposażonych odmianach, z większymi akumulatorami. Za co oczywiście trzeba dopłacić. Ale już bazowe odmiany są pełnoprawnymi autami, które świetnie się sprawdzą w codziennej jeździe „wokół komina” i nie tylko.
Kia EV2 – wielka tegoroczna nowość
Kia EV2 jest jednym z najciekawszych nowych samochodów elektrycznych w tym zestawieniu i na rynku w ogóle. To nieduży crossover, który w podstawowej wersji z akumulatorem 42,2 kWh kosztuje 99 900 zł. Trzeba zaznaczyć, że jest to cena promocyjna, Kia daje w tym przypadku rabat w wysokości 16 300 zł. Daty obowiązywania promocji nie podano, ale obstawiam, że będzie ona obowiązywać długo lub wręcz bezterminowo.
- Moc: 146 KM
- Akumulator: 42,2 kWh
- Zasięg wg WLTP: 317 km
- Cena: od 99 900 zł
EV2 jest miejskim crossoverem, ale mimo niedużych rozmiarów imponuje przestronnością, jeśli chodzi o wyposażenie także nie ma się czego wstydzić. W standardzie są m.in. reflektory LED, aktywny tempomat, kamera cofania i automatyczna klimatyzacja. Co ważne, w cenie samochodu Kia dorzuca także mobilną „ładowarkę” 11 kW. Tu warto podkreślić, że EV2 ładuje się najszybciej ze wszystkich „tanich” elektryków. Na stacji DC można uzyskać nawet 115 kW.
Jeżeli ktoś potrzebuje większego zasięgu, dostępna jest również wersja z akumulatorem 61 kWh, która pozwala przejechać do 453 km według WLTP. Takie auto jest już jednak zdecydowanie droższe. Pojemność bagażnika zależy od tego, ile miejsc ma dany egzemplarz. Pięcioosobowe EV2 pomieści 362 l bagażu, czteroosobowe – od 321 do 403 l, zależnie od położenia przesuwnej tylnej kanapy.
Citroen e-C3 – najmniejszy akumulator, gniazdo CCS w opcji
Citroen e-C3 pokazuje, że zejście wyraźnie poniżej granicy 100 tys. zł jest możliwe bez budowania samochodu, który wygląda jak typowy „budżetowiec”. Aktualna oferta producenta pozwala kupić podstawowego e-C3 za 89 001 zł. To odrobinę mniej niż wynika z oficjalnego cennika.
Trzeba jednak pamiętać, że bazowa wersja tego auta nie bez powodu ma w nazwie „urban range”. Jej akumulator ma zaledwie 29,4 kWh, co przekłada się również na najniższy w zestawieniu zasięg (tu są nasze wrażenia z jazdy e-C3 z większym akumulatorem). Wyposażenie bazowej wersji You jest dość skromne – manualna klimatyzacja, tempomat, czujniki cofania, ale także np. wyświetlacz Head Up.
- Moc: 113 KM
- Akumulator: 29,4 kWh
- Zasięg wg WLTP: 212 km
- Cena: od 89 001 zł
Niecałe 30 kWh pozwala przejechać e-C3 nieco ponad 200 km. Niewiele. Pewnym zaskoczeniem może być także brak możliwości ładowania złączem CCS (jest ono na liście opcji). Pytanie czy jest sens dopłacać, skoro maksymalna moc, z jaką można uzupełnić energię to raptem 30 kW. Chyba lepiej opierać się na gnieździe Typu 2, tu moc ładowania wynosi 7,4 kW.
Opel Frontera Electric – całkiem spory crossover za 100 tys. zł
Opel Frontera jest ciekawym przypadkiem, bo za 100 tys. zł (cena promocyjna) dostajemy samochód wyraźnie większy od typowych miejskich elektryków. To niezła oferta, bo oficjalna cena tego modelu zaczyna się od 130 000 zł. Standardem są manualna klimatyzacja, reflektory LED, czujniki parkowania z tyłu czy tempomat.
- Moc: 113 KM
- Akumulator: 44 kWh
- Zasięg wg WLTP: 304 km
- Cena: od 100 000 zł
Frontera ma około 4,4 metra długości, więc trudno nazwać ją typowym miejskim maluchem. To propozycja dla kogoś, kto chce samochód elektryczny, ale potrzebuje większej kabiny i bardziej praktycznego nadwozia. 460-litrowy bagażnik jest największy w naszym zestawieniu. Opel zajmuje drugie miejsce, jeśli chodzi o moc ładowania prądem stałym – ze swoimi 100 kW ustępuje jedynie Kii EV2.
Podstawowy akumulator nie zapewnia może rekordowego zasięgu, ale w codziennym użytkowaniu może być wystarczający. Co więcej, możliwość zamówienia większej „baterii” pokazuje, że Frontera może być również samochodem na dłuższe wyjazdy.
Cupra Raval – dla tych, którzy nie chcą nudnego auta
Cupra Raval to jeden z najnowszych samochodów w tym zestawieniu. Marka nie próbuje udawać, że jest to spokojny, praktyczny samochód dla każdego. Raval ma wyglądać agresywnie i sportowo. A cena podstawowej wersji jest zaskakująco niska – 99 900 zł.
W odmianie nazwanej Premiere Edition do standardu należą m.in. automatyczna klimatyzacja, 18-calowe felgi aluminiowe, aktywny tempomat, reflektory LED czy czujniki parkowania z tyłu. Bagażnikiem Cupra wyraźnie góruje niemal nad wszystkimi rywalami, oddając do dyspozycji 441 l. Tu lepsza jest tylko Frontera.
- Moc: 135 KM
- Akumulator: 37 kWh
- Zasięg wg WLTP: 328 km
- Cena: od 99 900 zł
To dopiero początek oferty. Wersja Plus, z tym samym akumulatorem i silnikiem, ale bogatszym wyposażeniem kosztuje 113 900 zł, są też dużo droższe odmiany z większym akumulatorem i jeszcze dłuższą listą wyposażenia standardowego – Raval Endurance i VZ. Co ciekawe, Raval jest bliźniakiem Volkswagena ID. Polo, bliźniacze są także ceny podstawowych odmian. Różnica jest taka, że Cupra ma w standardzie silnik o mocy 135 KM, podczas gdy VW – o 19 KM słabszy. Moc ładowania prądem stałym Cupry jest przeciętna – maksymalnie 88 kW.
Hyundai Inster – mały, ale zaskakująco praktyczny
Hyundai Inster jest jednym z tych samochodów, które na pierwszy rzut oka wyglądają na bardzo małe, ale po bliższym poznaniu okazują się znacznie bardziej funkcjonalne. Cena startuje od 97 900 zł. W standardzie w odmianie Pure są m.in. kamera cofania, łączność Apple CarPlay/Android Auto, automatyczna klimatyzacja czy bezkluczykowy dostęp.
- Moc: 115 KM
- Akumulator: 42 kWh
- Zasięg wg WLTP: 327 km
- Cena: od 97 900 zł
Inster ma być przede wszystkim samochodem miejskim, ale jego zaletą jest bardzo dobre wykorzystanie niewielkich wymiarów. Do tego można zamówić wersję z większym akumulatorem, który zapewnia zasięg porównywalny z dużo większymi samochodami elektrycznymi. Bagażnik? Przeciętny, pomieści 280 l bagażu. Po przesunięciu tylnej kanapy do przodu rośnie on do 351 l. Ładowanie? Na stacji DC mały Hyundai przyjmuje do 73 kW. To daje trzecie miejsce w naszym zestawieniu. Od końca.
Volkswagen ID. Polo – lepszy niż wersja spalinowa?
ID. Polo to najnowsze auto z całej grupy. Można było je kupić już od kilku miesięcy, ale w wersji, która znacząco wykracza poza limit przyjęty w tym zestawieniu. Elektryczne Polo w bazowej wersji właśnie weszło do sprzedaży za 99 900 zł. Jak łatwo się domyślić, auto jest bliźniaczą konstrukcją Cupry Raval. Jednak w odróżnieniu od hiszpańskiego malucha nabywca Volkswagena musi zadowolić się silnikiem o mocy 116 KM. W ID. Polo Trend za pięciocyfrową kwotę bez dopłaty otrzymujemy dość skromne wyposażenie – reflektory i tylne światła LED, wielofunkcyjną kierownicę, czujniki cofania, automatyczną, jednostrefową klimatyzację oraz długą listę systemów wspierających kierowcę.
- Moc: 116 KM
- Akumulator: 37 kWh
- Zasięg wg WLTP: 323 km
- Cena: od 99 900 zł
ID. Polo ma identyczny bagażnik jak Cupra Raval – mieści 441 litrów. To, jak na auto segmentu B, wynik bardzo dobry. Wersja Trend jest jedyną, która kosztuje mniej niż 100 000 zł. Można także wybrać odmiany Life i Style – obie mają lepsze wyposażenie i większą moc (do wyboru są 135 KM połączone z „baterią” 37 kWh oraz 211 KM i 52 kWh). Ceny od 120 390 do 161 890 zł. ID. Polo z akumulatorem 37 kWh można ładować prądem stałym mocą do 88 kW.
BYD Dolphin Surf – chińska odpowiedź na europejskie maluchy
BYD Dolphin Surf to kolejny samochód, który nawet bez promocji mieści się poniżej granicy 100 000 zł. Bazowa odmiana Boost kosztuje wg cennika 97 700 zł, ale obecnie można ją kupić jeszcze taniej, bo za 92 900 zł. Tyle, że dotyczy to samochodów z rocznika 2025.
- Moc: 88 KM
- Akumulator: 43,2 kWh
- Zasięg wg WLTP: 322 km
- Cena: od 92 900 zł
Dolphin Surf jest samochodem miejskim, ale wyposażenie zdecydowanie nie wygląda jak w aucie, które ma kosztować mniej niż 100 tys. zł. W standardzie znajdziemy między innymi ekran 10,1 cala, Apple CarPlay i Android Auto, kamerę cofania, czujniki parkowania, adaptacyjny tempomat oraz systemy wspomagające kierowcę.
Lepiej wyposażona wersja Comfort ma identyczny akumulator, ale silnik o mocy 156 KM, reflektory LED i kamery 360 stopni, ale jej cena przekracza 100 tys. zł. Prędkość maksymalna jest identyczna w obu wersjach – 150 km/h, ale mocniejsza wersja szybciej osiąga 100 km/h – w 9,1 s, podczas gdy słabsza potrzebuje na to 3 sekund więcej. Bagażnik ma 308 l pojemności. Na szybkich ładowarkach Dolphin Surf ładuje się mocą do 85 kW.
Leapmotor T03 – najmniejszy i jeden z najtańszych elektryków
T03 to propozycja dla tych, którzy samochodu elektrycznego potrzebują przede wszystkim do miasta. Jest niewielki, łatwy do zaparkowania i zdecydowanie bardziej przypomina typowego mieszczucha niż crossovera. Jego największym atutem pozostaje cena, choć trzeba pamiętać, że za niewielkie pieniądze dostajemy również samochód o wyraźnie mniejszych możliwościach niż Kia EV2 czy Opel Frontera. W wyposażeniu T03 są np. manualna klimatyzacja, szklany dach, tempomat czy kamera cofania.
- Moc: 95 KM
- Akumulator: 37,3 kWh
- Zasięg wg WLTP: 265 km
- Cena: od 84 900 zł
T03 ma zaledwie 3,62 m długości, więc w mieście jego rozmiary są ogromną zaletą. Nie jest jednak samochodem, który będzie równie dobrze sprawdzał się podczas nawet niezbyt dalekich podróży. Najmniejszy Leapmotor do tego raczej się nie nadaje, moc ładowania prądem stałym to zaledwie 45 kW (pod tym względem słabiej wypadają tylko Citroen e-C3 i Dacia Spring). Bagażnik też raczej z tych niedużych, mieści 210 l.
Kolejne tanie elektryki nadjeżdżają
W kolejce są też inne samochody. Wkrótce na rynku pojawią się Renault Twingo E-Tech i blisko z nim spokrewniona Dacia Spring kolejnej generacji. Ceny obu modeli w Polsce nie są jeszcze znane, ale np. we Francji Twingo kosztuje niecałe 20 tys. euro. Po przeliczeniu na złotówki może się okazać, że małe Renault będzie jednym z ciekawszych aut elektrycznych do miasta. Do walki o klientów z budżetem poniżej sześciocyfrowego chce się włączyć także Suzuki. Model e-Sky jest już sprzedawany w Japonii, a europejska wersja ma się pojawić w przyszłym roku.
I właśnie to jest chyba najważniejsza wiadomość. 100 tys. zł przestaje być granicą, poniżej której trudno znaleźć nowego elektryka. Dzisiaj mamy już kilka różnych propozycji, a kolejne wkrótce trafią do sprzedaży. To dobra wiadomość dla potencjalnych klientów: wybór będzie coraz większy, a producenci będą musieli mocniej się postarać o klienta, próbując go przekonać nie tylko zasięgiem i wyposażeniem, ale także, a może przede wszystkim, ceną.
FOT.: BYD, Citroen, Cupra, Hyundai, Kia, Leapmotor, Opel, Renault, VW















