Według gwarancji, po 8 latach pojemność „baterii” ma wynieść przynajmniej 70 procent.
RS
Akumulator to najważniejszy i najdroższy element elektrycznego samochodu. Potencjalnych nabywców tego rodzaju aut od zakupu powstrzymuje często obawa o jego trwałość. Obawa, że po kilku latach używany elektryk może się okazać niesprzedawalny z powodu wysłużonego akumulatora, który nie będzie już zdolny do magazynowania takiej samej ilości energii, jak wtedy, gdy był nowy. To z kolei oznacza, że samochód po jednokrotnym ładowaniu pokona mniej kilometrów niż kiedyś. Kto by chciał kupić takie auto?
Niemiecki automobilklub ADAC postanowił przetestować elektrycznego VW ID.3 z akumulatorem gromadzącym 77 kWh energii (wartość netto) i zasięgiem 525 km według standardu WLTP. Po czterech latach użytkowania i ponad 160 000 km na liczniku akumulator elektrycznego auta był w lepszym stanie niż przewiduje gwarancja producenta.
Efektywność „baterii”: lepsza niż przewiduje gwarancja
Użytkownik elektrycznego ID.3 mógłby rościć sobie prawa do skorzystania z gwarancji, gdyby po ośmiu latach pojemność akumulatora, czyli jego zdolność do magazynowania energii elektrycznej, okazała się mniejsza niż 70 procent pierwotnej wartości. Tymczasem w testowanym modelu ADAC stwierdziło, iż wartość ta wynosi 91 procent, z tolerancją plus/minus 3 procent, dopuszczalną przez procedurę testową. To dobry wynik.
Warto przy tym zauważyć, że w polskich warunkach przebieg 160 000 km odpowiada ponad 10 latom eksploatacji, jeśli przyjąć, że statystyczny kierowca przejeżdża około 15 000 km rocznie. Na dodatek specjaliści ADAC nie oszczędzali małego elektryka. Często zdarzało się, że po podróży ładowali akumulator do pełna, by kolejny kierowca mógł skorzystać z maksymalnego realnego zasięgu, wynoszącego 400 km. Ponadto, w takim stanie ID.3 czekał nieraz na podróż przez dłuższy czas. Ani jedna, ani druga okoliczność nie sprzyjają zachowaniu trwałości akumulatora.
Zasięg: teoria i praktyka
Aby sprawdzić jak przebiega zużycie akumulatora, eksperci ADAC poddawali „baterię” cyklicznym badaniom. I tak, przy przebiegu ponad 21 000, 46 000 i 59 000 km jej „pojemność” wynosiła 96 procent, przy 69 500 km było to 95 procent, przy 87 000 – 94 procent itd. Zdolność do zgromadzenia 91 procent pierwotnej energii odnotowano po raz pierwszy przy przebiegu 145 810 km, a potem przy 169 651 km. Wygląda więc na to, że mały elektryk dobrze nadaje się na dłuższe trasy, także, gdy jest już nieco wysłużony.
Oczywiście podawany w danych fabrycznych zasięg 525 km to wartość czysto teoretyczna, wynikająca z procedury badawczej, która nie może przecież odpowiadać zróżnicowanym realiom, w jakich poszczególni kierowcy korzystają ze swojego samochodu. Realny zasięg VW ID.3 wynosił 400 km na autostradzie – jeśli auto nie jechało nazbyt szybko, a kierowca unikał gwałtownych przyspieszeń. Ale potrafiło też wznieść się na szczyty swoich możliwości i przy minus 9 stopniach Celsjusza wjechać w Alpach na wysokość 2700 km i sprawnie z niej zjechać – a wszystko to po jednokrotnym ładowaniu akumulatora i w ramach łącznie 400-kilometrowej podróży.
Zużycie energii: niższe dzięki aktualizacji oprogramowania
A propos zasięgu – czy zmniejszył się po przekroczeniu granicy 160 000 kilometrów? Prawie wcale. W chwili rozpoczynania testu ID.3 był wstanie przejechać po jednokrotnym ładowaniu 438 km, przy aktualnym stanie licznika wynoszącym 172 000 km zdolność ta wynosi 425 km. To zaskakujące, że mimo zużywania się akumulatora w czasie i wraz z liczbą przejechanych kilometrów, zasięg auta się nie zmniejszył. Eksperci ADAC twierdzą, że jest to zasługa aktualizacji oprogramowania i zalecają korzystanie z oferowanych update’ów w czasie całego życia samochodu.
Tym bardziej, że aktualizacja przyczyniła się też na obniżenie zużycia energii. Pomiar dokonany przez ekspertów ADAC na początku testu (cykl eko) dał wynik 20 kWh/100 km, a przy przebiegu 172 000 km – już 18,3 kWh/100 km. Dokonana w międzyczasie aktualizacja oprogramowania zapewniła efektywniejsze zarządzanie akumulatorem. Dodajmy, że średnie zużycie energii podczas testu wyniosło 23 kWh/100 km, łącznie ze stratami podczas ładowania. To oczywiście więcej niż na stanowisku pomiarowym i wynika choćby z eksploatacji auta w zimie i w niskich temperaturach, czy znacznie większego udziału jazdy autostradą niż przewidziano w „laboratoryjnej” procedurze pomiarowej.
ADAC bynajmniej nie kończy testu i zamierza pokonać dystans 250 000 km. Ciekawi jesteśmy, czy uzna wtedy, że akumulator nadaje się już tylko do wymiany. Na razie, po 160 000 km jego sprawność okazuje się zaskakująco wysoka.
FOT. ADAC, VOLKSWAGEN








