Samochody coraz więcej widzą, analizują i potrafią. Mogą także upomnieć kierowcę.
Maciej Ziemek
Wpierwszych dniach lipca 2024 roku weszło w życie rozporządzenie Komisji Europejskiej, które znacząco podniosło poprzeczkę obowiązkowego wyposażenia nowych samochodów sprzedawanych w Unii Europejskiej. Oprócz kilku systemów asystujących – oferowanych w autach już wcześniej, ale zazwyczaj jako wyposażenie dodatkowe – każdy nowy samochód musi być teraz wyposażony również w Event Data Recorder, czyli tzw. czarną skrzynkę oraz w instalację umożliwiającą montaż blokady alkoholowej, czyli alkomatu sprzężonego z układem rozruchowym samochodu.
Systemy asystujące – obowiązkowe od lipca 2024 roku
Od połowy roku wszystkie nowe samochody, które trafiają do klientów muszą być wyposażone w systemy:
- rozpoznawania znaków ograniczenia prędkości i informowania o jego przekroczeniu,
- wykrywania zmęczenia kierowcy,
- utrzymania auta na pasie ruchu,
- automatycznego hamowania w razie wykrycia kolizji z funkcją rozpoznawania samochodów, pieszych i rowerzystów,
- wykrywania przeszkód podczas cofania za pomocą czujników lub kamery,
- włączania świateł awaryjnych w czasie gwałtownego hamowania.
Rozporządzenie Komisji Europejskiej nałożyło również na producentów obowiązek zapewnienia większego cyberbezpieczeństwa samochodów.
Takiego wyposażenia nie da się domontować do samochodu, który został wyprodukowany wcześniej. Jeśli auta bez tych systemów nie znalazły nabywców do 6 lipca 2024 roku, dzień później stały się niesprzedawalne. Oczywiście, czasu na przygotowanie do wejścia w życie nowego rozporządzenia producenci mieli sporo, więc do nowych wymagań mogli się przygotować. Dealerzy również.
Systemy asystujące – najlepsze jakie mogą być, a będą jeszcze doskonalsze
Sytuacja numer 1 – jadę przez miasto. Przy ulicy znajduje się zjazd do podziemnego parkingu. Stoi przy nim znak ograniczenia prędkości do 5 km/h. Póki co, samochody wyposażone w system rozpoznawania znaków ograniczenia prędkości i informowania o jego przekroczeniu uważają go za ograniczenie prędkości na drodze, którą się poruszam, więc w kabinie zaczyna się „dyskoteka”. Mniej lub bardziej dyskretnie samochód „zaprasza” mnie do tego, abym zwolnił do 5 km/h. Akurat to ostrzeżenie wiem, że mogę zignorować. Wiem też, że dzięki bezprzewodowym aktualizacjom auto prędzej czy później dowie się i nauczy, że w tym miejscu jest zjazd do parkingu i więcej tego błędu nie popełni.
System rozpoznawania znaków ograniczenia prędkości i informowania o jego przekroczeniu można dezaktywować, ale po ponownym uruchomieniu silnika zawsze jest aktywny.
Sytuacja numer 2 – po 30-minutowej przerwie na ładowanie akumulatora ruszam w dalszą trasę. Razem ze mną rusza system wykrywania zmęczenia kierowcy. Zanim w rozbudowanym menu, w którym często obsługa nawet podstawowych funkcji jest nadmiernie skomplikowana i wymaga wielu kliknięć znalazłem to, czego szukałem, na wyświetlaczu pojawia się komunikat… „zaplanuj przerwę” oraz filiżanka kawy, której smak wciąż mam w ustach.
Tegorocznym rekordzistą, jeśli chodzi o „żółte kartki”, które dostałem od auta jest Volvo EX30. Komunikat „Skup się na prowadzeniu. Zachowaj czujność i unikaj rozproszenia uwagi” długo śnił mi się po nocach. Volvo, synonim bezpieczeństwa, otrzymało ode mnie „czerwoną kartkę” za nieergonomiczną obsługę.
Kluczowe 10 sekund
Event Data Recorder zapisuje najważniejsze parametry samochodu na 5 sekund przed wypadkiem i 5 sekund po nim. Tzw. czarna skrzynka to nic innego jak nowe oprogramowanie, w które wyposażono komputer sterujący pracą poduszek powietrznych i w którym są przechowywane zebrane dane. Nie da się ich edytować, zmienić, wgrać czy usunąć. Można je tylko odczytać, a osobami do tego upoważnionymi są jedynie biegli sądowi, którzy dysponują specjalnym urządzeniem i posiadają odpowiednią licencję.
Komputer zapisuje i przechowuje w pamięci dane na temat 8 parametrów – kąta obrotu kierownicy, prędkości auta przed zderzeniem, prędkości obrotowej silnika, czasu aktywacji napinaczy pasów bezpieczeństwa, położenia pedałów przyspieszenia i hamulca, informacji o aktywacji systemów ABS lub ESP, opóźnienia samochodu w momencie kolizji oraz liczby pasażerów na pokładzie (na podstawie liczby zapiętych pasów bezpieczeństwa).
Smutna statystyka i ambitny cel
Ze statystyk wynika, że aż 95% wypadków drogowych jest wynikiem błędu człowieka. Nie tylko kierowców, ale również pieszych i rowerzystów. Na poprawę zachowań na drodze dwóch ostatnich grup ma wpływ przede wszystkim edukacja. W wypadku kierowców problem jest bardziej skomplikowany, bo mają w rękach bardziej złożone „narzędzie”. Kierowca i samochód nigdy nie będą ani doskonali, ani nieomylni, ale „umiejętności” tego drugiego można doskonalić w nieskończoność.
Na europejskich drogach ginie ponad 20 tys. osób rocznie. Tylko w Polsce zginęło ich łącznie 1490 (stan na 24 listopada), co – niestety – stawia nas w czołówce pod względem liczby ofiar wypadków drogowych w Europie. Ambitny plan zakłada ograniczenie liczby ofiar śmiertelnych na drogach Europy o aż 50% do 2030 roku. Jeszcze ambitniejszy, aby do 2050 roku zredukować ją do zera. Obyśmy już w 2025 roku zaczęli zbliżać się do tego celu. Także dzięki coraz lepiej wyposażonym samochodom.








