Samochodami spalinowymi jeździmy przecież znacznie dłużej niż tylko przez okres gwarancji.
Aleksander Mróz
Utarł się schemat myślenia, że skoro producent daje na zestaw akumulatorów gwarancję wynoszącą tyle a tyle lat, to właśnie ona wyznacza żywotność całego samochodu. Gdy gwarancja się kończy, według tej narracji „kończy się” też auto.
Tymczasem wystarczy spojrzeć na doskonale nam znane samochody spalinowe. Mają one zwykle dwa lata gwarancji, a mimo to jeżdżą dekadę, dwie, a często i dłużej.
W ARTYKULE
- Gwarancja na zestaw akumulatorów w aucie elektrycznym nie wyznacza jego życia.
- Na zużycie akumulatora wpływa wiele czynników.
- Silniki spalinowe również tracą swoje parametry wraz z rosnącym przebiegiem.
- Zużycie akumulatorów w autach EV jest znacznie wolniejsze niż przewidują to warunki gwarancji.
Nikt nie odstawia go na złom w dniu wygaśnięcia gwarancji. Z akumulatorem „napędowym” (często w bezmyślnych tłumaczeniach z angielskiego określanym jako „trakcyjny”) jest dokładnie tak samo – gwarancja to obietnica bezpłatnej naprawy w określonym oknie czasowym, a nie data przydatności samochodu do jazdy.
Chery stawia na stół dożywotnią gwarancję
Ruch koncernu Chery sprawia jednak, że dyskusja na temat kluczowego podzespołu auta elektrycznego przestaje mieć takie znaczenie, jakie miała dotychczas. Chiński producent ogłosił dożywotnią gwarancję na akumulatory (w tym również silnik elektryczny oraz sterownik) dla wszystkich swoich nowych aut z akumulatorami zwanymi Rhino. Gwarancja dotyczy co prawda wyłącznie rynku chińskiego, obejmuje tylko pierwszego właściciela auta, a samochód nie może służyć do celów komercyjnych, więc wyłączenia są istotne – ale od czegoś trzeba zacząć.
Chery należy do największych chińskich eksporterów. Jego bestsellerem był w maju 2026 roku miejski elektryk QQ3 EV z ponad ośmioma tysiącami sprzedanych egzemplarzy. Ma on trafić na rynki globalne pod nazwą Chery Q, jednak z jaką gwarancją na „baterie”? To się dopiero okaże.
Norma, która wymusiła ten ruch
Ta gwarancja nie powstała w próżni. 1 lipca 2026 roku w Chinach weszła w życie (obowiązkowa) norma GB38031-2025, uznawana za najostrzejszy standard bezpieczeństwa akumulatorów, jaki kiedykolwiek został wprowadzony.
Wymaga ona, by po wystąpieniu tzw. ucieczki termicznej (samonapędzającej się reakcji w ogniwie powodującej niekontrolowany wzrost temperatury), akumulator nie zapalił się, ani nie eksplodował przez przynajmniej dwie godziny, dym zaś nie może przedostać się do kabiny w ciągu pięciu minut.
Zestaw musi też wytrzymać bez zapłonu trzy uderzenia stalową kulą o energii 150 dżuli, a także przejść 300 cykli szybkiego ładowania bez ryzyka pożaru. Chery, obejmując swoje ogniwa dożywotnią gwarancją, w praktyce zapewnia: nasze baterie te wymagania spełniają.
Strach, którego przy spalinówce nikt nie mierzy
I tu wracamy do polskiego schematu myślenia. Obawa przed spadkiem sprawności akumulatorów wraz z upływem jest odmieniana przez wszystkie przypadki. To często pierwsze pytanie, które pada w rozmowie o elektryku.
Nikt natomiast nie pyta o spadek mocy silnika spalinowego. A ten jest przecież faktem. Z każdym rokiem i kolejnym tysiącem kilometrów jednostka spalinowa traci swoje parametry, rośnie zużycie oleju, spada kompresja, pogarszają się osiągi.
Po 200 tysiącach kilometrów silnik benzynowy czy wysokoprężny to wyraźnie inny mechanizm niż ten, który wyjechał z salonu. Różnica polega wyłącznie na tym, że tej degradacji nie widać na ekranie w postaci procentów, więc nikt jej nie roztrząsa. Natomiast akumulatory pokazują swój „stan zdrowia” (oznaczany jako SOH, od angielskiego state of health) wprost i to właśnie ta przejrzystość, paradoksalnie, leży u źródła problemu.
Co mówią twarde dane
Najnowsze badanie firmy Geotab, oparte na danych z ponad 22,7 tys. samochodów elektrycznych (21 różnych modeli), wykazało średnią degradację na poziomie 2,3 proc. rocznie. W praktyce oznacza to, że po ośmiu latach akumulator w przeciętnym aucie elektrycznym zachowuje około 81,6 proc. pierwotnej „pojemności”, a jego realna żywotność sięga trzynastu lat i więcej, czyli zwykle dłużej, niż statystyczny kierowca jeździ jednym autem. Tesla w swoich raportach podawała, że akumulatory modeli 3 i Y po ponad 320 tys. km mają średnio 85 proc. „pojemności”. Wyjaśniamy to również w tym artykule.
Co istotne, tempo zużycia „baterii” zależy głównie od sposobu użytkowania:
- auta ładowane ze źródła o niskiej mocy (z ładowarek AC) tracą około 1,5 proc. rocznie,
- auta intensywnie korzystające z mocnych ładowarek DC tracą nawet 3 proc.
Degradacja nie jest przy tym liniowa, największe spadki przypadają na pierwsze miesiące użytkowania, potem krzywa wyraźnie się „wypłaszcza”.
Standardowa gwarancja na zestaw akumulatorów w Europie to najczęściej osiem lat lub 160 tys. km z progiem 70 proc. pierwotnego SOH. Jest to tak duży margines, że większość aut nie przekroczy go w oknie gwarancyjnym. Trzeba też dodać, że wraz z rozwojem produktu – czyt. akumulatorów – jego tempo degradacji jest zmniejszane.
Obecne badania SOH pokazują, że auta z przebiegiem 100 tys. km mają ok. 93-95% pierwotnej „pojemności” akumulatora. Oznacza to, że bez problemów można pokonać ponad 300 tys. km i wciąż mieć ponad 85% „pojemności”, a dla większości taki przebieg nie jest osiągany w pierwszym, a nawet drugim życiu pojazdu (czyt. pierwszym czy drugim właścicielu).
Rynek wtórny i gra o zaufanie
Wracając do Chery można wspomnieć, że wprowadzenie dożywotniej gwarancji poza efektem marketingowym pokazuje odwagę firmy. To jasny sygnał, że producenci zaczynają traktować trwałość akumulatorów jako argument sprzedażowy, a nie słaby punkt.
Podobnym tropem idzie również chińskie Nio, które opowiada się za obowiązkową 15-letnią gwarancją na akumulator, obejmującą także kolejnych właścicieli. Argument jest prosty – bez tego rynek wtórny elektryków zostanie po 2030 roku zalany milionami aut po pierwszych właścicielach z wygasłą gwarancją, co zrujnuje wartość tych pojazdów.
Dla polskiego klienta płynie z tego jeden wniosek – gwarancja na zestaw akumulatorów to zabezpieczenie, nie wyrok. Elektryk, tak jak auto spalinowe, jeździ znacznie dłużej niż trwa papier, który go chroni.
FOT. Chery, drive mode
FAQ – najczęściej zadawane pytania na temat żywotności i sprawności akumulatorów w samochodzie elektrycznym
1. Ile lat wytrzymują akumulatory w samochodzie elektrycznym?
Akumulatory mogą działać kilkanaście lat. Dane wskazują, że jej użyteczna żywotność może przekraczać 13 lat, choć zależy to m.in. od sposobu ładowania i eksploatacji.
2. Ile pojemności tracą akumulatory samochodu elektrycznego?
Średnia degradacja wynosi około 2,3 proc. rocznie. Po ośmiu latach przeciętny akumulator może zachowywać około 81,6 proc. pierwotnej pojemności, przy czym degradacja nie przebiega liniowo.
3. Czy szybkie ładowanie niszczy akumulator samochodu elektrycznego?
Częste korzystanie z szybkiego ładowania DC może przyspieszać degradację „baterii” w porównaniu z ładowaniem AC. Tempo degradacji może wynosić około 3 proc. rocznie przy intensywnym wykorzystaniu ładowarek DC, wobec około 1,5 proc. przy ładowaniu głównie prądem przemiennym (AC).
4. Czy koniec gwarancji na „baterię” oznacza konieczność jej wymiany?
Nie. Gwarancja określa okres odpowiedzialności producenta, a nie przewidywany koniec życia akumulatora. „Bateria” może nadal być sprawna i zapewniać dużą część pierwotnej „pojemności” przez wiele lat po zakończeniu gwarancji.











