Sport

Le Mans 24h – „Turbo Piekarze” piszą historię, Toyota zdejmuje z siebie klątwę

Polski zespół Inter Europol królem klasy LMP2 w Le Mans.

<a href="https://drivemode.pl/author/romek/" target="_self">Roman Popkiewicz</a>

Roman Popkiewicz

14 cze, 2026

Zespół Inter Europol Competition ponownie zapisał się w historii 24-godzinnego wyścigu Le Mans. W 94. edycji najsłynniejszego długodystansowego wyścigu świata „Turbo Piekarze” powtórzyli triumf w klasie LMP2, tym razem odnosząc podwójne zwycięstwo – załogi Śmiechowski, Dillmann i Yelloly (auto nr 43) oraz Barg, De Gerus i Muller (auto nr 343) zajęły dwa najwyższe miejsca na podium. To jeden z największych sukcesów w historii polskiego sportu motorowego. Warto przypomnieć, że w ostatnich czterech latach Inter Europol trzykrotnie wygrywał swoją kategorię w Le Mans 24h (2023, 2025 i 2026), raz zajmując 2. miejsce (2024).

Tegoroczny wyścig nie ułożył się natomiast po myśli Roberta Kubicy. Samochody Ferrari, które zwyciężały w trzech ostatnich edycjach Le Mans 24h, tym razem nie były w stanie rywalizować w ścisłej czołówce z zespołami Toyoty, BMW i Cadillaca. Kubica i jego partnerzy Philip Hanson i Yifei Ye ukończyli wyścig na 7. miejscu.

W ARTYKULE

  • Zespół Inter Europol Competition zwyciężył w Le Mans 24h w klasie LMP2.
  • To trzeci triumf polskiej ekipy w ostatnich czterech latach.
  • W klasyfikacji generalnej zwyciężyła załoga Toyoty nr 7.
Le Mans 24h 2026, podium klasy LMP2

Kuba Śmiechowski, Tom Dillmann i Nick Yelloly na najwyższym podium klasy LMP2 w Le Mans

Trzecie zwycięstwo „Turbo Piekarzy”

Po 24 godzinach zaciętej rywalizacji triumf w klasie LMP2 odniósł samochód nr 43 prowadzony przez Kubę Śmiechowskiego, Toma Dillmanna i Nicka Yelloly’ego. To drugie z rzędu zwycięstwo tej załogi w Le Mans, co w niezwykle konkurencyjnej kategorii jest wyjątkowym osiągnięciem. Tuż za nimi finiszowała siostrzana ekipa zespołu Inter Europol Competition w aucie z numerem 343, kompletując historyczny dublet polskiego zespołu.

Klasa LMP2 stanowi drugi szczebel wśród długodystansowych prototypów, poniżej topowej klasy Hypercar. Rywalizują w niej zespoły prywatne, a załogi składają się z zawodowych kierowców oraz tzw. kierowców amatorów. Jest to niesamowicie wyrównana kategoria, wszystkie ekipy korzystają bowiem z aut firmy Oreca, napędzanych wolnossącymi silnikami 4.2 V8 Gibsona, rozwijającymi moc ok. 610 KM. Sprawia to, że o wynikach w największej mierze decydują kierowcy, bezbłędna jazda, trafna strategia oraz praca całego zespołu.

Le Mans 24h 2026, sznur samochodów klasy LMP2 na prostej, na przedzie dwie załogi zespołu Inter Europol

Załogi Inter Europolu triumfowały w niezwykle wyrównanym peletonie klasy LPM2

Rywalizacja w klasie LMP2 należała do najbardziej wyrównanych w całym wyścigu. Przez wiele godzin na prowadzeniu była załoga zespołu Duqueine (Oreca-Gibson nr 30 prowadzona przez Doriane Pin, Richarda Verschoora i Juliena Andlauera). Wszystko wskazywało na to, że walka o zwycięstwo przebiegnie pomiędzy autami Inter Europolu, a ekipą Duqueine. Losy wyścigu rozstrzygnęły się jednak po awarii hamulców w samochodzie nr 30, która wyeliminowała liderów.

Otworzyło to drogę do dominacji załóg Inter Europolu, choć w końcowej fazie presję wywierało na nie auto nr 29 francuskiej ekipy Forestier Racing by Panis. Prototypy polskiej ekipy utrzymały prowadzenie, dowożąc do mety historyczny dublet.

Sukces Inter Europolu w Le Mans 24h nie jest dziełem przypadku. Zespół od lat rywalizuje w najważniejszych seriach wyścigów długodystansowych, przede wszystkim w amerykańskiej serii IMSA, mistrzostwach European Le Mans Series (ELMS), a także w samym Le Mans 24h.

Le Mans 24h 2026, Toyota nr 7 na mecie wyścigu, widok 3/4 prawy przód, na aucie siedzą kierowcy z flagami

Kamui Kobayashi, Mike Conway i Nyck De Vries w samochodzie nr 7 odnieśli historyczne zwycięstwo dla Toyoty

Toyota zdejmuje z siebie klątwę Le Mans

Równie emocjonująca była walka o zwycięstwo w klasyfikacji generalnej w najwyższej klasie Hypercar. Po jednym z najbardziej wyrównanych wyścigów ostatnich lat triumf odniosła Toyota – załoga samochodu nr 7 w składzie Kamui Kobayashi, Mike Conway i Nyck de Vries pokonała rywali z BMW nr 20, siostrzanego auta Toyoty nr 8 oraz Cadillaca nr 12. Po 24 godzinach ścigania czołową czwórkę na mecie dzieliły zaledwie 32 sekundy.

Zespół Toyoty nareszcie zdjął z siebie swoistą „sportową klątwę”, jaka ciążyła nad nim w słynnym wyścigu. Japońskiej ekipie kilkukrotnie zwycięstwo odbierał zwykły pech – najbardziej pamiętna jest chyba usterka przewodu doprowadzającego powietrze z intercoolera do turbosprężarki, która wydarzyła się w prowadzącej Toyocie nr 5 w 2017 r. zaledwie 6 minut przed metą (!).

Toyota wygrywała co prawda w Le Mans pięciokrotnie (w latach 2018-2022), jednak była wtedy de facto jedynym zespołem w topowej klasie prototypów. Już na starcie było wiadomo, że o ile tylko Toyoty dojadą do mety, zajmą dwa pierwsze miejsca. Tegoroczne, szóste zwycięstwo jest natomiast pierwszym odniesionym w zaciętej rywalizacji z innymi zespołami – i właśnie dlatego jest też najbardziej wartościowym.

FOT. INTER EUROPOL, TOYOTA
REKLAMA

Przeczytaj również

Yaris za 400 tysięcy złotych. Toyota sprzedała w Polsce 4 takie auta

Yaris za 400 tysięcy złotych. Toyota sprzedała w Polsce 4 takie auta

Nowe BMW X5 już oficjalnie. Do wyboru będzie napęd spalinowy, hybrydowy i elektryczny

Nowe BMW X5 już oficjalnie. Do wyboru będzie napęd spalinowy, hybrydowy i elektryczny

Toyota chce być jak Mitsubishi i Subaru dawniej. GRMN Corolla sprzeda się zanim trafi na rynek

Toyota chce być jak Mitsubishi i Subaru dawniej. GRMN Corolla sprzeda się zanim trafi na rynek

Unijni komisarze narzekają na elektryki. Trasa Bruksela-Strasburg to dla nich za dużo

Unijni komisarze narzekają na elektryki. Trasa Bruksela-Strasburg to dla nich za dużo

Vision BMW Alpina – tak w przyszłości będą wyglądać nowe modele wyjątkowej marki bawarskiego koncernu

Vision BMW Alpina – tak w przyszłości będą wyglądać nowe modele wyjątkowej marki bawarskiego koncernu

Ferrari HC25. Już bardziej limitowane być nie może – powstanie w tylko jednym egzemplarzu

Ferrari HC25. Już bardziej limitowane być nie może – powstanie w tylko jednym egzemplarzu

Brak artykułów
REKLAMA
Share This