Sport

Co trzeba wiedzieć o wyścigach długodystansowych, część 1

Jedna z najbardziej fascynujących serii na świecie.

<a href="https://drivemode.pl/author/romek/" target="_self">Roman Popkiewicz</a>

Roman Popkiewicz

11 sie, 2024

Jeśli impreza Formuły 1 to sprint na setkę, wyścig długodystansowy jest biegiem na dystansie dziesięciu kilometrów – to porównanie jest zgrabne, jednak oddaje tylko podstawową różnicę między tymi seriami wyścigów, jaką jest dystans.

O ile bowiem tempo biegów na sto i na dziesięć tysięcy metrów jest z natury ludzkiej bardzo różne, o tyle w wyścigach samochodowych niezależnie od dystansu jest takie samo – na maksimum. Wyścig długodystansowy jest jak bieg na długi dystans w tempie sprintu.

Grupowe zdjęcie wszystkich samochodów biorących udział w Le Mans 24h 2024 - auta ustawione na prostej startowej

Wyścigi długodystansowe przeżywają złoty czas. Na fot. - wszystkie załogi przed startem tegorocznego Le Mans 24h

Słowo o historii

Wszystkie rodzaje sportów samochodowych miały początki w tych samych zawodach. Pierwsza impreza nosząca nazwę Grand Prix, jakim było GP Francji w 1906 r. – ta, którą w 2006 r. Formuła 1 świętowała jako swój pra-wyścig – trwała w sumie ponad 12 godzin. Była też rozgrywana tuż przy mieście o dźwięcznej nazwie Le Mans, które stało się synonimem największego 24-godzinnego wyścigu świata.

Z czasem wyścigi podzieliły się na torowe i drogowe – z pierwszych po wojnie narodziła się Formuła 1, której samochody wyewoluowały do bolidów z otwartym nadwoziem i odsłoniętymi kołami, z drugich zaś wyłoniły się m.in. zawody długodystansowe (zwane też wyścigami samochodów sportowych). Początkowo ścigano się w nich autami opartymi na modelach drogowych, jednak na przełomie lat 60. i 70. pojawiły się również prototypy.

Porsche 963 z nr 5 podczas pit stopu na zmianę kierowców w Le Mans, widok z góry

Od czasu kiedy w 1970 r. po raz pierwszy wygrało Le Mans 24h, Porsche stało się legendą wyścigów długodystansowych

Od czasów powojennych aż do lat 70. wyścigi samochodów sportowych miały taki sam status jak imprezy Grand Prix i regularnie startowali w nich mistrzowie Formuły 1. W Le Mans 24h oraz innych imprezach przez dziesięciolecia rosły legendy takich marek jak Bentley, Alfa Romeo, Bugatti, Jaguar, Ferrari, Aston Martin, Mercedes, Ford, Porsche czy Audi. Jako ciekawostka – wyścig w Le Mans dał też światu tradycję rozpryskiwania na podium szampana (pierwszym kierowcą, który to zrobił był w 1967 r. Dan Gurney).

Wyścigi i serie mistrzowskie

Najważniejsze serie wyścigów-maratonów to dziś długodystansowe mistrzostwa świata WEC (World Endurance Championship) i amerykańska seria IMSA SportsCar Championship. Długość poszczególnych imprez jest określana albo przez czas – najbardziej typowe to 6, 8 12 i 24 godziny – albo przez dystans, np. 1000 km (czas trwania ok. 6-8 godzin) czy 1000 mil (ok. 12 godzin).

Toyota GR010 podczas Le Mans 24h 2024, widok profilu pędzącego auta

Toyota ma w długodystansowych mistrzostwach świata długą historię. Dziś jest jednym z najsilniejszych zespołów

Oprócz Le Mans 24h wyścigi długodystansowe mają całą listę klasyków, takich jak Daytona 24h, Sebring 12h (te trzy imprezy to swego rodzaju „potrójna korona”), Spa-Francorchamps 6h, Monza 6h czy Watkins Glen 6h. Regularnie odbywają się też zawody przeznaczone wyłącznie dla samochodów opartych na konstrukcjach seryjnych, jak Nurburgring 24h, Spa-Francorchamps 24h i australijski Bathurst 1000 km.

Każda załoga liczy od dwóch do czterech kierowców, przy czym w wyścigach 12-godzinnych i dłuższych dziś nie spotyka się już załóg mniejszych niż trzyosobowe. W mistrzostwach WEC i IMSA startują zarówno zespoły fabryczne jak i prywatne.

Start Le Mans 24h 2024, na prowadzeniu Porsche nr 6, za nim Cadillac i dwa samochody Ferrari

Wyścig w mistrzostwach WEC lub serii IMSA jest jak sprint, tyle że wielogodzinny

Przez 24 godziny na maksimum

Wielogodzinny wyścig to zupełnie inny świat niż zawody sprinterskie, trwające najwyżej półtorej-dwie godziny. Przed startem w Le Mans 24h Robert Kubica w wywiadzie dla magazynu „auto motor i sport” porównywał to tak: „W zawodach takich jak Formuła 1 czy inne sprinty masz tak naprawdę jedną ważną sesję w ciągu dnia, czy to kwalifikacje czy wyścig. Kiedy ta sesja się kończy, umysł wyłącza ci się ze ścigania.”

Natomiast w imprezach długodystansowych, a szczególnie 24-godzinnych, kiedy kierowca co kilka godzin wsiada za kierownicę, potrzebne jest zupełnie inne podejście, inne rozłożenie energii i umiejętność utrzymania koncentracji za każdym razem kiedy wraca do kokpitu. Kubica mówił, że w Formule 1 „kończyłem zawody, wysiadałem z bolidu i mogłem spokojnie zasnąć. Natomiast teraz auto wciąż jedzie, tylko prowadzi je ktoś inny i wyłączyć myśli nie jest tak łatwo. Chyba odpowiednim określeniem jest tu zaangażowanie – ty nie prowadzisz tego auta, ale przez cały czas jesteś zaangażowany.”

Robert Kubica w garażu podczas rozmowy z jednym z członków zespołu AF Corse

Robert Kubica mówi, że wyścig długodystansowy wymaga od kierowcy wyjątkowego zaangażowania

Dodatkowym utrudnieniem jest to, że dzisiaj, przy bardzo wyrównanej stawce i wysokim poziomie czołowych zespołów, w trakcie wyścigu nie ma chwili nawet na mały odpoczynek. Przygotowanie aut jest perfekcyjne, strategie są idealnie wyliczone i przemyślane tak, żeby w sytuacjach, które nagle czymś zaskoczą – a na pewno takie będą – stracić jak najmniej czasu. Absolutnie kluczowe są pit stopy: postój na tankowanie trwa około 40 sekund, na tankowanie ze zmianą kół zaś – ponad minutę. W trakcie wyścigu trzeba zjechać do boksów kilka, kilkanaście lub kilkadziesiąt razy i jeśli na jednym pit stopie tracisz kilka sekund, jesteś bez szans.

Poziom kierowców w fabrycznych zespołach jest też wyższy niż kiedykolwiek wcześniej. W efekcie, różnica na mecie tegorocznego Le Mans 24h między zwycięskim Ferrari nr 50, a Toyotą nr 7, wynosiła tylko 14 sekund, a w Daytonie Porsche nr 7 wygrało z Cadillakiem nr 31 zaledwie o 2 sekundy (!). Współczesny wyścig długodystansowy to jeden, długi sprint na maksimum możliwości.

O kierowcach, zespołach i samochodach piszemy w części drugiej tego artykułu.

FOT. FERRARI, MICHELIN, PORSCHE, TOYOTA

REKLAMA

Przeczytaj również

Święty Graal z Zuffenhausen? Nowy patent Porsche może uratować silniki spalinowe

Święty Graal z Zuffenhausen? Nowy patent Porsche może uratować silniki spalinowe

Le Mans 24h – „Turbo Piekarze” piszą historię, Toyota zdejmuje z siebie klątwę

Le Mans 24h – „Turbo Piekarze” piszą historię, Toyota zdejmuje z siebie klątwę

Skoda właśnie wyprzedziła BMW, Toyotę i Audi i została drugą najlepiej sprzedającą się marką w Europie

Skoda właśnie wyprzedziła BMW, Toyotę i Audi i została drugą najlepiej sprzedającą się marką w Europie

W sprawie Nexperii nikt nie chce odpuścić. Jak bardzo wpływa to na firmy samochodowe

W sprawie Nexperii nikt nie chce odpuścić. Jak bardzo wpływa to na firmy samochodowe

Mało kto ładuje hybrydy plug-in. Najgorzej wypadają kierowcy Porsche

Mało kto ładuje hybrydy plug-in. Najgorzej wypadają kierowcy Porsche

Hybrydy plug-in z trzy razy wyższym zużyciem paliwa niż obiecywane

Hybrydy plug-in z trzy razy wyższym zużyciem paliwa niż obiecywane

Brak artykułów
REKLAMA
Share This