Koncepcyjny Elo to jednocześnie samochód i pokój na kołach.
Roman Popkiewicz
Ci, którzy spodziewali się reedycji słynnego 2CV, mogą być rozczarowani. Citroen ewidentnie nie chce wskrzeszać historycznych modeli, przynajmniej nie w tej chwili, bo po ostatnich premierach innej francuskiej firmy nie będzie to już szczególne zaskakujące. Zamiast tego przygotował auto mocno nietypowe, ale też takie, które pod wieloma względami może uchodzić za coś w rodzaju współczesnego 2CV.
Szef stylistów firmy Pierre Leclercq mówi, że „założenie było proste – chcieliśmy zrewolucjonizować koncepcję wnętrza w bardzo małym samochodzie”. Citroen dodaje też, że „Elo ma ułatwiać życie we wszystkich jego aspektach: podróżowania, ale także relaksu, wypoczynku i pracy”. Stąd właśnie pochodzi nazwa auta, jako połączenie drugich liter słów rest, play i work.
Właśnie ze względów praktycznych Elo ma nadwozie typu minivan, dziś będący gatunkiem niemal zapomnianym. Styliści Citroena ewidentnie świetnie się bawili – auto ma płaską przednią szybę (jedynie z lekkim wygięciem w dolnej części), przednie i tylne światła są dzielone i mają charakterystyczne, wystające poza nadwozie elementy, błotniki zostały zarysowane nie krawędziami, lecz szczelinami, a z tyłu zamiast pokrywy bagażnika znajdują się dwuczęściowe, niesymetrycznie dzielone drzwi.
Citroen Elo – auto bez deski rozdzielczej
Nadwozie mierzy zaledwie 4,1 m, Elo jest więc tylko o niecałe 8 cm dłuższy niż C3, a elementy elektrycznego napędu z silnikiem umieszczonym przy tylnej osi nie zabierają miejsca w kabinie. Wielki bajer to sześć miejsc w układzie 3+3 – umieszczony na środku fotel kierowcy ma po bokach lekko cofnięte siedzenia dwóch pasażerów, a w drugim rzędzie jest tradycyjna trzyosobowa kanapa. Dzięki dość nisko umieszczonej linii okiem, część pasażerska jest mocno przeszklona, a dostęp do kabiny ułatwia 1,7-metrowa wysokość nadwozia.
Duża ciekawostka jest taka, że Elo nie ma tradycyjnej deski rozdzielczej, a jedynie długą kolumnę kierownicy plus wąski ekran w dolnej części przedniej szyby. Kierownica ma jedno ramię jako znakomite nawiązanie do historycznych modeli Citroena. Z kolei fotel kierowcy jest obracany i oferuje możliwość zamontowania stolika, na wypadek gdyby np. trzeba było wyjąc komputer i popracować.
Citroen Elo – kamper z dwoma miejscami do spania
Jednak chyba najbardziej nietypowe jest to, żer Elo okazuje się mikrokamperem, na dodatek napakowanym mnóstwem praktycznych rozwiązań. Siedzenia pasażerów z przodu można złożyć i wsunąć pod siedzisko kanapy. Z kolei po złożeniu oparć kanapy mieszczą się nad nią dwa nadmuchiwane materace częściowo podwieszone od sufitu; kiedy nie są potrzebne, materace są przechowywane w specjalnych schowkach w bagażniku. Te miejsca do spania, podobnie jak tapicerka siedzeń, pokrywy schowków oraz akcesoria takie jak np. kubki zostały zaprojektowane we współpracy z firmą Decathlon.
Dalej, siedziska kanapy można zdjąć zamienić w turystyczne krzesełka, a system mocowań pozwala rozwiesić nad otwartymi drzwiami markizę. Błotniki auta są w górnej części spłaszczone i wyłożone polipropylenem, żeby można było korzystać z nich jak z półek. Na progach auta umieszczono gniazda zasilania urządzeń zewnętrznych oraz wyjście zamontowanego pod podwoziem małego kompresora, służącego np. do pompowania materaców albo kół roweru. I wreszcie, pod sufitem na środku kabiny znajduje się wysuwany ekran, a w tylnej części można zamontować mały projektor.
Całości nie da się określić inaczej niż jako superoryginalna, w bardzo dobrym stylu Citroena. Firma mówi, że Elo to „laboratorium pomysłów, które mają kształtować przyszłe projekty Citroena”. Teraz zobaczymy które z tych pomysłów trafią do których przyszłych modeli.






