Audi pokazało sportowy samochód, który wjedzie do salonów w 2027 roku.
Marcin Klimkowski
Kiedy Audi TT pojawiło się na rynku, był rok 1998. Świat nie był gotowy na projekt Petera Schreyera, samochód uznano za dziwny (i jest to najdelikatniejsze słowo). Tymczasem historia przyznała Schreyerowi rację. Pierwsze TT odniosło gigantyczny sukces i to już od chwili premiery. A druga i trzecia generacja modelu – mimo że nie budziły już takich kontrowersji jak pierwsza – wyniosły ten sukces na nowy poziom.
Jakiś czas temu dowiedzieliśmy się o końcu produkcji Audi TT. W firmie mówiono jednak jasno, że model wróci w takiej, czy innej formie. Domysły mediów szły w stronę auta elektrycznego, bo jakżeby mogło być inaczej w obecnych czasach. I właśnie teraz, w Mediolanie, tydzień przed targami w Monachium, Audi przedstawiło Concept C, następcę TT, a jednocześnie pierwsze auto pokazujące, jak w najbliższej przyszłości będą wyglądały samochody z czterema pierścieniami na masce.
TT, ale większe
Concept C jest wprost zapowiedzią seryjnego modelu. Utrzymano go w stylu retro, a jednocześnie auto wyróżnia się minimalizmem. Ma otwierany twardy dach, a technicznie jest bliźniakiem nowych (też elektrycznych) Porsche 718 Boxstera i 718 Caymana.
Concept C to – jak TT – dwumiejscowy samochód sportowy, który trafi do sprzedaży w 2027 roku. Prezes Audi Gernot Döllner, kategorycznie wykluczył przy tym, że w wersji produkcyjnej nowe auto będzie nosiło nazwę TT. Stwierdził nawet, podczas mediolańskich rozmów z dziennikarzami, że Concept C nie tylko nie jest następcą TT, ale nawet nie należy do tego samego segmentu. Znajduje się pośrodku między TT, a również wycofanym z produkcji i pozostawionym bez następcy R8. Dodajmy, że nazwa Concept C nawiązuje do bolidu Grand Prix Auto Union Typ C z 1936 roku, który stał się inspiracją dla nowego szefa ds. designu Audi, Massima Frascelliego (w JLR kierował projektowaniem obecnych generacji Discovery, Defendera i Range Rovera).
Szczegóły wkrótce
Audi Concept C, zgodnie z nazwą, jest modelem koncepcyjnym, zatem ma kilka nowych funkcji i rozwiązań, które w przyszłości zostaną wprowadzone w całej gamie marki (np. skrzynię biegów imitującą tradycyjną, jeśli chodzi o reakcje). Na razie większości tych rozwiązań nie ujawniono. Prezes Gernot Döllner dodał dla porządku, że auto nie będzie miało spalinowego odpowiednika.
Audi nie ukrywa, a nawet podkreśla, że platforma samochodu jest wspólnym rozwiązaniem z Porsche. Concept C ma akumulatory umieszczone w centralnej części podwozia, a nie pod podłogą. Dzięki temu fotele w elektrycznym samochodzie sportowym znalazły się bliżej podłoża, co zoptymalizowało rozkład masy i pozwoliło utrzymać środek ciężkości tak nisko, jak to było możliwe. Tak naprawdę chodziło o to, by samochód jak najbardziej przypominał „tradycyjne” spalinowe auta sportowe.
Concept C ma napęd na cztery koła i pojedynczy silnik umieszczony z tyłu. Wersja produkcyjna będzie dostępna z najmocniejszym w gamie układem dwóch silników. Na razie nie podano żadnych danych dotyczących mocy, ani osiągów.
Niespodzianką we wnętrzu jest składany ekran centralny oraz pokrętła i przyciski. Projektanci nie chcieli, żeby Concept C był obsługiwany wyłącznie za pośrednictwem dotykowych paneli. Drugą niespodzianką jest wielofunkcyjna kierownica – okrągła, a nie kanciasta jak w obecnych modelach Audi. To zapowiedź „powrotu do przeszłości” w kolejnych modelach marki, z których pierwszym ma być nowy SUV Q7.









