Rocznica zwycięstwa w Le Mans 24h to świetna okazja, żeby zrobić coś wyjątkowego.
Roman Popkiewicz
18 czerwca minie 30 lat od dnia, w którym McLaren F1 GTR odniósł zwycięstwo w wyścigu Le Mans 24h. Auto z numerem startowym 59 prowadzili Fin JJ Lehto, Francuz Yannick Dalmas i Japończyk Masanori Sekiya.
Tak samo jak Ferrari w 1949 r., McLaren wygrał legendarną imprezę w swoim debiucie jako konstruktor. Po raz pierwszy w historii triumfowali też kierowcy z Finlandii i Japonii. Zwycięskiej załodze pomógł deszcz – w trakcie wyścigu padało przez ponad 16 godzin (!) – który zniwelował przewagę, jaką nad McLarenem F1 GTR miały prototypy ówczesnej topowej klasy WSC. Na mecie w pierwszej piątce były aż cztery McLareny
Zwycięstwo w 1995 r. było historyczne pod jeszcze innym względem. Był to bowiem ostatni raz kiedy w klasyfikacji generalnej Le Mans 24h triumfował samochód oparty na konstrukcji auta drogowego. Dziś jest to praktycznie niemożliwe.
Tak jak w latach 2015 i 2020, kiedy 20. i 25. rocznicę słynnego zwycięstwa McLaren świętował wypuszczeniem specjalnych serii modeli 650S i 720S, również teraz firma prezentuje specjalną, limitowaną edycję – model 750S Le Mans.
Od standardowego 750S wersja specjalna różni się serią dodatków, wśród których najważniejszą rolę gra pakiet aerodynamiczny, pozwalający przy dużych prędkościach wytworzyć o 10 procent wyższą siłę docisku. W jego skład wchodzą zamontowane na stałe tylne skrzydło oraz większy spojler w dolnej części przedniego zderzaka. Z kolei wlot powietrza na dachu, pięcioramienne obręcze kół oraz specjalny szary kolor nawiązują do zwycięskiego F1 GTR z 1995 r. Drugim kolorem oferowanym w 750S Le Mans jest tradycyjny dla McLarena pomarańczowy.
Kabina jest wykończona czarną alcantarą oraz skórą, z kontrastującymi elementami, do wyboru, szarymi lub pomarańczowymi. Na zagłówkach i dywanikach są emblematy Le Mans, a na konsoli środkowej znajduje się specjalna, rocznicowa tabliczka.
Konstrukcja nośna McLarena 750S jest wykonana z włókna węglowego, dzięki czemu masa własna auta wynosi niecałe 1400 kg. Do napędu służy umieszczony centralnie, 4-litrowy, wyposażony w dwie turbosprężarki silnik V8, od którego siła napędowa jest przekazywana na tylne koła poprzez siedmiobiegową przekładnię dwusprzęgłową. Jednostka rozwija moc 750 KM i maksymalny moment obrotowy 800 Nm, a maksymalne obroty to aż 8100 obr/min. Firma podaje, że do setki auto przyspiesza w 2,8 s i rozwija prędkość maksymalną 332 km/h. W wypadku wersji Le Mans ta ostatnia będzie prawdopodobnie nieco niższa, bo wyższa siła docisku wiąże się ze wzrostem siły oporu powietrza.
W wyposażeniu seryjnym 750S Le Mans będą ceramiczne hamulce z zaciskami w złotym kolorze, elementy wykonane z włókna węglowego (błotniki, owiewki itp.), a także „tytanowe wykończenie wydechu” (cokolwiek to oznacza). Sądząc po opublikowanych przez McLarena zdjęciach, najprawdopodobniej fabrycznie będzie montowany również pałąk bezpieczeństwa. Firma nie podaje ceny wersji specjalnej, ale będzie ona oczywiście znacznie wyższa niż cena 750S, która wynosi około 1,5 mln zł. Powstanie tylko 50 egzemplarzy 750S Le Mans i można stawiać dolary przeciwko orzechom, że stanie się on jednym z najbardziej kolekcjonerskich i najbardziej poszukiwanych modeli marki.
A co do Le Mans 24h – 14 czerwca dwa McLareny 720S GT3 Evo wystartują w tegorocznej edycji słynnego wyścigu w klasie LMGT3. Natomiast dwa miesiące temu McLaren potwierdził, że za dwa lata dołączy do topowej klasy Hypercar jako zespół fabryczny. To oczywiście również będzie świetna okazja, by powstały kolejne wersje specjalne.




