Samochód, który jest bardziej rzeźbą niż czymkolwiek innym.
Roman Popkiewicz
Przy czym oczywiście rzeźba ma stacyjkę, kluczyk i szesnastocylindrowy silnik. Destrier bazuje na konstrukcji modelu Bolide, a główny stylista Bugatti Frank Heyl wyjaśnia, że właśnie ta konstrukcja „dała nam auto o najbardziej ekstremalnych proporcjach, jakie kiedykolwiek stworzyliśmy. Uwalniając je od konieczności wytwarzania siły docisku, pozwoliliśmy mu przemówić w formie czystej rzeźby”.
Po modelach Brouillard i FKP Hommage, Destrier to trzecie auto zbudowane w ramach programu zwanego przez Bugatti Solitaire, czyli samochodów, które powstają tylko w jednym egzemplarzu.
W ARTYKULE
- Bugatti Destrier powstał w jednym egzemplarzu na specjalne zamówienie.
- Konstrukcja auta bazuje na modelu Bolide.
- Do napędu służy silnik 8.0 W16 o mocy 1600 KM.
- Destrier będzie miał premierę w 16 sierpnia na konkursie elegancji w Pebble Beach.
Bugatti Destrier – samochód z rodzaju „one of one”
Kosztuje to oczywiście grube miliony i znając życie jest liczone przynajmniej jako „naście” jeśli nie „dziesiąt”. Przy czym nie każdy klient z grubymi milionami kwalifikuje się do programu Solitaire – można się założyć mając pewność wygranej, że właścicielem Destriera został ktoś dla Bugatti wyjątkowy, a auto stanie się częścią wyjątkowej kolekcji.
Nazwa auta oznacza w zwykłym słowniku po prostu „rumak”, odwołuje się jednak do dextrariusa, konia bojowego używanego przez średniowiecznych rycerzy. Bugatti mówi, że Destrier nawiązuje do legendarnego Type 57SC Atlantic z lat 30., uważanego za jeden z najpiękniejszych samochodów świata. Unikatowy model został przygotowany na sierpniowy konkurs elegancji w Pebble Beach w Kalifornii, gdzie dokładnie za tydzień będzie miał swoją publiczną premierę.
Najniższe Bugatti w historii
Powiedzieć, że auto ma ekstremalne proporcje, to jak nie powiedzieć nic. Nadwozie mierzy ok. 4,8 metra na długość i 2 metry na szerokość, natomiast jego wysokość wynosi zaledwie metr – Destrier jest więc najniższym samochodem Bugatti w historii (dla porównania, wysokość Porsche 911 to 1,3 m).
Grill w kształcie podkowy jest nieco szerszy niż w innych modelach firmy, a charakterystyczne dla Bugatti linie w kształcie litery C po bokach nadwozia zostały pociągnięte znacznie wyżej (zwykle sięgają do samego progu). Tylny spoiler znajduje się nisko i bardzo płynnie łączy się z błotnikami. Między nim, a ogromnym dyfuzorem błyszczą cztery centralnie umieszczone i lekko podcięte od dołu końcówki wydechu.
Do tych czterech końcówek nawiązują w kabinie wyloty nawiewu, które przy całym ultraekskluzywnym wykończeniu wnętrza skórą, tkaniną o specjalnym dla Bugatti splocie i zabarwionym na ciemnoniebieski kolor włóknem węglowym, przy całej ręcznej robocie, dla nas są absolutnie najbardziej fantastycznym elementem wnętrza Destriera.
Tylko na tory i konkursy elegancji
Tak jak Bolide, pod skórą Destrier jest nie tyle samochodem, ile wyścigowym prototypem. Konstrukcja nośna typu monokok (tzw. konstrukcja skorupowa) mocno przypomina budowę aut klasy Hypercar z wyścigów długodystansowych; Bugatti podaje zresztą, że spełnia ona dokładnie te same wymogi bezpieczeństwa FIA. Monokok obejmuje kabinę pasażerską oraz komorę silnika i do niego jest mocowane zawieszenie.
Do napędu Destriera służy silnik W16 o pojemności 8,0 l, z czterema turbosprężarkami, rozwijający moc 1600 KM i maksymalny moment obrotowy o wartości 1600 Nm. Auto ma napęd na cztery koła, a osiągi są zapewne bardzo bliskie osiągom Bolide, czyli pierwsza setka powinna „pękać” po 2,2 s, druga po 5,4 s, a trzecia po 11,5 s.
Na 20-calowych z przodu i 21-calowych z tyłu obręczach kół Destrier ma drogowe opony Michelin Pilot Super Sport (niewątpliwie wyprodukowane specjalnie dla tego modelu), w odróżnieniu od wyczynowych slicków Bolide. Można się też spodziewać, że zamiast węglowych tarcz hamulcowych, unikatowe Bugatti dostało znacznie bardziej praktyczne tarcze ceramiczne.
Wykorzystanie konstrukcji Bolide oznacza oczywiście, że Destrier nie ma homologacji drogowej i nadaje się w zasadzie tylko na tory – albo na podjazdy i trawniki ekskluzywnych konkursów elegancji. Stylista Frank Heyl wierzy, że „Destrier będzie je uświetniał nawet za 50 lat”. I nie sposób się z nim nie zgodzić, prawda?



