Każdy, kto w ruchu drogowym używa słuchawek naraża siebie i innych na ryzyko. Ale przepisu zabraniającego korzystania z nich nie ma.
RS
WWarszawie tramwaj linii 26 potrącił 14 latka. Młody człowiek słuchał muzyki w słuchawkach i nie zwrócił uwagi na pojazd. Tramwaj zaczepił o jego plecak i pociągnął po torach. Podobne zdarzenie miało miejsce w Katowicach – pieszy z telefonem w ręce i ze słuchawkami na uszach przekraczając torowisko nie zauważył ani nie usłyszał nadjeżdżającego pojazdu. Na szczęście tylko odbił się od niego i upadł. Ukarano go mandatem za używanie urządzenia elektronicznego podczas przechodzenia przez jezdnię. Mandat za takie wykroczenie może wynieść 300 zł.
Przepisy nie zabraniają natomiast noszenia słuchawek w uszach ani zatyczek, które mają redukować szum otoczenia. Korzystający z nich piesi, rowerzyści czy osoby poruszające się elektrycznymi hulajnogami nie są jednak zapewne świadomi, że sprowadzają na siebie i innych zagrożenie, bo mogą nie usłyszeć ważnych sygnałów ostrzegawczych. Tak właśnie zdarzyło się na warszawskiej Białołęce. Po ścieżce rowerowej ze słuchawkami w uszach poruszał się tam pieszy. Nadjeżdżająca z tyłu rowerzystka sygnalizowała swoją obecność dzwonkiem, jednak bezskutecznie. Gdy próbowała ominąć pieszego ten, nieświadomy jej obecności, trącił ją łokciem. Kobieta przewróciła się i doznała ciężkich obrażeń, wymagających interwencji pogotowia.
Jeśli słuchawki, to bez redukcji szumów
Elektryczne hulajnogi, rowery, skutery, czy nawet samochody (choć te ostatnie na razie nieliczne), zmniejszają wprawdzie hałas w mieście, co poprawia jakość życia, ale stwarzają ryzyko dla pieszych, którzy mogą ich po prostu nie usłyszeć. Szczególnie niebezpieczne okazuje się korzystanie na ulicy ze słuchawek z aktywną redukcją hałasu (funkcja ANC), która wycisza szumy otoczenia. Funkcja ta jest aktywna nawet przy cicho odtwarzanej muzyce – jeśli więc komuś wydaje się, że nisko ustawiona głośność w słuchawkach pozwoli mu usłyszeć ostrzegawcze sygnały z zewnątrz, myli się po prostu. Poruszając się w mieście ze słuchawkami w uszach należy więc co najmniej uruchomić tzw. tryb transparentny. Sprawia on, że mimo grającej muzyki niektóre dźwięki otoczenia są nadal słyszalne – np. głos rozmówcy obok, zapowiedzi na dworcu czy właśnie sygnały ostrzegawcze. Jeszcze lepiej jednak w czasie spaceru w mieście całkowicie wyłączyć funkcję redukcji hałasu.
Program minimum: tylko jedna słuchawka i mniejsza głośność
Niebezpieczne jest też telefonowanie ze słuchawką w uchu. Sygnały z otoczenia są wtedy wychwytywane w bardzo ograniczony sposób. Nawet jeśli ucho je odbiera, to mózg ich nie odczytuje albo przyswaja bardzo wolno. Głośna muzyka też rozprasza uwagę. Badania niemieckiego Instytutu Pracy i Zdrowia wykazały, że osoby słuchające muzyki w słuchawkach na policyjną syrenę czy „trąbienie” samochodu reagowały o 50 procent wolniej. Jeśli jednak ktoś bez słuchawek nie może się obejść, niech przynajmniej korzysta na ulicy tylko z jednej i zmniejszy głośność odtwarzanej muzyki.
Dwoje uszu lepsze od jednego
Korzystanie tylko z pojedynczej słuchawki to program minimum, gdy chcemy zachować nasze i innych bezpieczeństwo. Słyszymy najlepiej, gdy dźwięki są odbierane symetrycznie prawym i lewym uchem. Pozwala to na słyszenie przestrzenne i umożliwia lokalizację kierunku, z którego dochodzi dźwięk, a także ocenę tempa jego przemieszczania się i odległości od źródła. Takie informacje znacznie ułatwiają orientację wzrokową i wręcz wyprzedzają wzrok – najpierw słyszymy sygnał karetki, dopiero potem wypatrujemy skąd ona nadjeżdża. Żeby dobrze słyszeć przestrzennie ważna jest więc nie tylko ostrość słuchu, ale też jego symetria. Gdy „działa” tylko jedno ucho – bo w drugim tkwi słuchawka – nie istnieje możliwość szybkiej oceny z jakiego kierunku pochodzi dźwięk. W ruchu drogowym to po prostu niebezpieczne.
W odniesieniu do kierowców ubiegających się o prawo jazdy kategorii B wymaga się, by byli w stanie usłyszeć i powtórzyć słowa szeptane z odległości co najmniej jednego metra. Jeśli wynik jest poniżej tej granicy, lekarz może skierować kandydata na badania audiometryczne. Czy odtwarzając głośną muzykę przez słuchawki na obydwu uszach (lub tkwiące w nich) byłbyś w stanie usłyszeć szept z odległości metra?
Słuchawki podczas jazdy: co na to przepisy?
Wspomnieliśmy już, że polskie przepisy nie zakazują używania słuchawek podczas jazdy hulajnogą, rowerem, samochodem czy w czasie poruszania się pieszo. Więcej nawet – nie planuje się wprowadzenia takich przepisów. Na interpelację poselską (nr 9890, złożoną w maju 2025 r.) Ministerstwo Infrastruktury odparło, że „z artykułu 3. ustawy Prawo o ruchu drogowym wynika, iż uczestnik ruchu (i inna osoba znajdująca się na drodze) są obowiązani zachować ostrożność albo szczególną ostrożność i unikać wszelkiego działania, które mogłoby spowodować zagrożenie bezpieczeństwa […] lub narazić kogokolwiek na szkodę”.
Podkreślono, że Prawo o ruchu drogowym reguluje zasady ruchu bez względu na wiek, płeć, wyznanie, ubiór, a także bez względu na przedmioty używane przez uczestników ruchu drogowego. Dlatego żaden przepis nie zwalnia uczestnika ruchu korzystającego ze słuchawek z zachowania ostrożności i przestrzegania przepisów.
Słuchawki jak czapka i okulary
Ministerstwo poinformowało też, że: „W ocenie resortu infrastruktury używanie słuchawek podczas jazdy może być tak samo niebezpieczne jak używanie podczas jazdy radia, okularów przeciwsłonecznych, czapki z daszkiem i wielu innych przedmiotów, które użyte niewłaściwie będą negatywnie oddziaływać na kierującego pojazdem, co będzie powodem powstawania niebezpiecznych sytuacji w ruchu drogowym.
Wprowadzenie zakazu używania słuchawek uznano więc za nieuzasadnione, bo powszechnie obowiązujące przepisy wystarczająco zobowiązują kierującego pojazdem do bezpiecznego zachowania. Krótko mówiąc, jeśli słuchawki sprawiły, że zachowałeś się nieostrożnie i wjechałeś rowerem pod tramwaj, którego nie słyszałeś, to po prostu nie zachowałeś ostrożności w ruchu drogowym, do czego jesteś zobowiązany. Nie za samo używanie słuchawek, lecz za brak należytej ostrożności poniesiesz w tym wypadku konsekwencje. A zgodnie z art. 86. par. 1. Kodeksu wykroczeń osoba powodująca zagrożenie bezpieczeństwa na drodze podlega karze grzywny. Jej górna granica wynosi aż 30 tysięcy złotych.
Na marginesie, dodajmy że w niektórych krajach Unii obowiązuje zakaz jazdy na rowerze ze słuchawkami na uszach. W Hiszpanii i Francji można za to dostać mandat w wysokości 200 i 135 euro, we Włoszech i Portugalii można jeździć tylko z jedną (za dwie słuchawki grozi mandat w wysokości 160 euro).
Korzystanie ze słuchawek może być uznane za okoliczność obciążającą
Skoro słuchawki w ruchu drogowym nie są zabronione, to czy ich noszenie może być okolicznością obciążającą przy wypłacie odszkodowania OC w razie wypadku? Z wyroków sądu w podobnych sprawach wynika, że fakt, iż czyn ofiary wypadku nie był bezprawny (bo żaden przepis nie zabrania noszenia słuchawek) nie zabezpiecza poszkodowanego przed obniżeniem odszkodowania z tytułu odpowiedzialności cywilnej. Istnieją wyroki, w których sąd uznał używanie słuchawek za okoliczność obciążającą.
W trosce o własne i innych bezpieczeństwo warto więc rozsądnie korzystać ze słuchawek poruszając się po drogach i ulicach. Jeśli nie chcemy zrezygnować z ich używania, korzystajmy najwyżej z jednej, by zawsze drugim uchem odbierać sygnały płynące z otoczenia.
FOT. Drive Mode








