Auto bezwypadkowe czy takie, które nie brało udziału w kolizji? W myśl prawa te określenia nie są synonimami.
Marcin Klimkowski
Warto zdać sobie sprawę, że sformułowanie „auto bezwypadkowe” jest określeniem potocznym i nie oznacza, że samochód nie brał w przeszłości udziału w żadnych nieprzyjemnych zdarzeniach drogowych. Wyjaśniamy szczegóły.
Wypadek i kolizja
Istnieje zasadnicza różnica między autem bezwypadkowym i takim, które nie brało udziału w kolizji. Samochód bezwypadkowy to taki, który nie uległ wypadkowi drogowemu, w którym zostałaby uszkodzona jego konstrukcja nośna lub doszłoby do trwałego uszczerbku na zdrowiu uczestników wypadku. Choć nie jest to zapisane w żadnej ustawie, oznacza to, że auto bezwypadkowe nie miało poważnych uszkodzeń karoserii, nie wymagało interwencji blacharsko-lakierniczych, które trzeba było podjąć w następstwie wypadku, a zdarzenie lub zdarzenia, w których brało udział, nie miały wpływu na jego konstrukcję.
Trzeba pamiętać, że różnice między wypadkiem, a kolizją są jasne i reguluje je prawo. Zgodnie z art. 177 Kodeksu karnego, wypadek drogowy to zdarzenie w ruchu lądowym, spowodowane naruszeniem zasad bezpieczeństwa, którego skutkiem jest śmierć lub obrażenia ciała trwające dłużej niż 7 dni. Z kolei kolizja drogowa (potocznie: stłuczka) jest traktowana w polskim prawie jako wykroczenie i została opisana w Kodeksie wykroczeń, konkretnie w art. 86 („kto na drodze publicznej, w strefie zamieszkania lub strefie ruchu, nie zachowując należytej ostrożności, powoduje zagrożenie bezpieczeństwa w ruchu drogowym, podlega karze grzywny”).
W naszych rozważaniach o samochodzie bezwypadkowym i „bezkolizyjnym” to prawne rozróżnienie raczej przeszkadza niż pomaga. Bo łatwo możemy wyobrazić sobie kolizję, która poważnie narusza konstrukcję samochodu, ale także wypadek, który w niewielkim stopniu albo i w ogóle nie powoduje szkód w samochodzie (np. zderzenie z pieszym lub rowerzystą). Idąc tym tokiem myślenia, za auto bezwypadkowe w transakcji handlowej uznalibyśmy wtedy pojazd, który w rzeczywistości miał wypadek. Za auto „bezkolizyjne” z kolei takie, które w wyniku kolizji zostało poważnie uszkodzone konstrukcyjnie (bo nie było rannych, ani zabitych). To skomplikowane, ale możliwe.
Realne uszkodzenia
Zatem w handlowej definicji samochodu bezwypadkowego użyjemy raczej potocznego określenia, że samochód nie brał udziału w zdarzeniu drogowym, które:
- skutkowało uszkodzeniem konstrukcji nośnej pojazdu,
- spowodowało poważne uszkodzenia karoserii, wymagające napraw blacharskich,
- skutkowało trwałymi obrażeniami ciała lub śmiercią człowieka.
Jeśli auto miało naprawy blacharskie i drobne uszkodzenia, które zostały usunięte, ale nie należą one do powyższego zestawu, możemy nazwać je bezwypadkowym, bez narażania się na zarzut mówienia nieprawdy.
Z kolei za auto „bezkolizyjne” uznamy takie, które miało jeszcze drobniejsze naprawy, nie takie, które wynikają ze zdarzenia drogowego, lecz np. zarysowania czy wgniecenia powstałe podczas manewrów na parkingu.
Najlepiej sprawdzić
Dodajmy, że pewność co do „bezwypadkowości” auta i tego, że nie brało udziału nawet w kolizji, można mieć po jego szczegółowej ocenie. Warto sprawdzić przed zakupem historię pojazdu w Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców (CEPIK) i bazach prywatnych firm. Warto też dokonać oględzin lub powierzyć je fachowcowi. Sprawdzi on różnice w odcieniach lakieru, spasowanie elementów, uszczelek, szyb i obręczy kół, skontroluje podwozie pod kątem śladów korozji, łatania lub ponownego lakierowania, sprawdzi dokumentację, czyli książkę serwisową, faktury za naprawy oraz inne dokumenty potwierdzające historię pojazdu.
Podsumowując, samochód bezwypadkowy to pojazd, który nie miał wypadku i poważnych kolizji, które naruszyłyby jego konstrukcję. Bardzo drobne uszkodzenia i naprawy nie dyskwalifikują go jednak jako auta bezkolizyjnego.
FOT.: POLICJA, DRIVE MODE








