Według Jony’ego Ive’a auta powinny mieć tradycyjne przełączniki.
Filip Lomet
Główny projektant iPhone’a Jony Ive mówi, że ekrany dotykowe w samochodach „nie są dobrym rozwiązaniem jako główny element obsługi”. Ive przez 27 lat był jedną z najważniejszych osób w firmie Apple, gdzie odpowiadał za design całego sprzętu, interfejsu użytkownika oraz grafiki oprogramowania.
Dziś firma LoveFrom, której Brytyjczyk jest jednym z założycieli, wspólnie z Ferrari zaprojektowała nadwozie oraz wnętrze pierwszego elektrycznego samochodu włoskiej marki. Premiera modelu Luce jest zaplanowana na maj, a kilka dni temu ujawniono główne elementy deski rozdzielczej – i jest na niej spora liczba klasycznych przełączników.
Nasi koledzy z brytyjskiego magazynu „Autocar” cytują wyjaśnienie Ive’a dlaczego w Ferrari oprócz dotykowego ekranu zastosował tradycyjne przyciski i pokrętła do sterowania najważniejszymi funkcjami. Projektant tłumaczy, że to wynika z funkcji, jaką pełni samochód. „W wypadku iPhone’a udoskonaliliśmy obsługę dotykową dlatego, bo był to sposób na rozwiązanie konkretnego problemu. Pomysł był taki, żeby w miejsce tradycyjnych przycisków stworzyć interfejs, który służyłby do wielu funkcji – mógłby być kalkulatorem, nadawałby się do pisania czy obsługi aparatu” – mówi Ive.
Od tego czasu iPhone, a później inne smartfony, zawładnęły światem. Są to jednak urządzenia, które podczas korzystania wymagają patrzenia na ekran, by trafić w odpowiednie pole (wirtualny przycisk, suwak, itp.). Natomiast w samochodach obsługa ekranu podczas jazdy może dekoncentrować kierowcę tak samo jak zerkanie na smartfon, co potwierdzają wyniki wielu badań. „Nigdy nie wykorzystałbym samego tylko ekranu w samochodzie, bo on wymaga od kierowcy odrywania wzroku od drogi” – dodaje Ive. „Jako główny element obsługi nie jest to więc dobre rozwiązanie”.
Pomimo tego, w ostatnich kilkunastu latach firmy samochodowe zachwyciły się ekranami dotykowymi, bo one „wyglądają nowocześnie” i „są odpowiednim rozwiązaniem dla klientów wychowanych na smartfonach”. Przez cały ten czas inżynierowie, styliści i specjaliści od ergonomii doskonale zdawali sobie sprawę, że dotyk to kiepski sposób obsługi w samochodach, zwłaszcza podczas jazdy.
„Mam wrażenie, że ekran dotykowy stał się jakby elementem mody. To była wtedy najnowsza technika, więc wszyscy nagle chcieli mieć ją u siebie. Potem stwierdzali, że ekran musi być większy i większy. I wyświetlacze zrobiły się coraz większe” – mówi Jony Ive. „Wydaje mi się, że nie projektowaliśmy wnętrz samochodów tak jakby do rozwiązania był konkretny problem, jak to było podczas konstruowania iPhone’a”.
Dziś, kiedy „wychowani na smartfonach kierowcy” dają wyraz niezadowoleniu z nieergonomicznej obsługi (narzekają szczególnie Europejczycy i Amerykanie), wiele firm przywraca do swoich modeli klasyczne przełączniki do sterowania najważniejszymi funkcjami.








