Fotoradarów przybywa, a jednak liczba kierowców przekraczających prędkość i unikających kar wciąż rośnie.
Marcin Klimkowski
Jednak nasz system ściągania mandatów od kierowców przekraczających prędkość jest dziurawy i działa znacznie mniej sprawnie niż w wymienionych wyżej państwach. Głównym problemem jest brak odpowiedzialności za wykroczenia. Teraz rząd postanowił to zmienić.
Fotoradary – niska skuteczność systemu
Polscy kierowcy popełniają wykroczenia, ale potem unikają płacenia kar, zwlekają z tym lub biorą winę na podstawione osoby (głównie cudzoziemców z Ukrainy). Jak wynika z danych za ubiegły rok, na 1 169 tys. wykroczeń zarejestrowanych przez fotoradary i odcinkowe pomiary prędkości nałożono zaledwie 568 tys. kar. Ile z nich zapłacono, na razie nie wiadomo, wiadomo tylko, że znacznie mniej. Dodatkowym problemem okazali się kierowcy z krajów Unii Europejskiej, których ukarano jedynie w 6 proc. przypadków, a także spoza Unii Europejskiej, których jedynie 2 proc. dotknęła finansowa odpowiedzialność za wykroczenia.
Jak donosi „Dziennik Gazeta Prawna” pomysł rządu jest prosty, ale radykalny. Kierowca, który nie przyzna się do przekroczenia prędkości lub nie wskaże, kto jest winien wykroczenia, może stracić dowód rejestracyjny lub nawet (czasowo) samochód, który zostanie odholowany do wyjaśnienia sprawy.
System fotoradarów – bardziej surowa procedura
Nową, ostrzejszą procedurę wyjaśnił wiceminister infrastruktury Stanisław Bukowiec. Powiedział, że całe postępowanie związane z mandatem będzie trwało 3 miesiące. Jeśli właściciel pojazdu będzie współpracował, to w tym czasie uda się nałożyć mandat na kierującego, ukarać za niewskazanie sprawcy lub skierować sprawę do sądu. Wiceminister powiedział, że jeśli procedura przedłuży się ponad te 3 miesiące, samochód trafi na „czarną listę” w systemie widocznym dla wszystkich służb. A to oznacza, że przy każdej okazji będzie można zatrzymać kierującemu dowód rejestracyjny.
Wtedy pojazd zostanie odholowany na parking policyjny, a właściciel odzyska go dopiero po uregulowaniu zobowiązań. Według resortu infrastruktury, takie postępowanie skłoni kierowców do współpracy z organami ścigania, a zniechęci do przedłużania spraw i prób ominięcia prawa.
FOT. Pixabay/Peggy Marco






