Nowa Mazda MX-5 bez hybrydy? Japończycy liczą na e-paliwo.
Albert Warner
Mazda nie spieszy się z wprowadzeniem następcy MX-5, choć model obecnej generacji (oznaczany jako ND) ma już 12 lat. Firma chce zachować to, co w roadsterze najważniejsze – niską masę własną, napęd na tylne koła i mechaniczną skrzynię biegów. Przeszkodę stanowią jednak coraz ostrzejsze normy emisji.
Jednym z rozwiązań, jakie mają utorować drogę kolejnej generacji roadstera, ma być paliwo syntetyczne. Pozwoliłoby ono zachować klasyczny silnik spalinowy bez okładania go kilogramami „elektryfikacji”.
W ARTYKULE
- Mazda nie spieszy się z wprowadzeniem nowej MX-5.
- Model nowej generacji miałby być lekki, mieć napęd na tył i „manuala”.
- Układy hybrydowe nie nadają się do małego i lekkiego auta.
- Mazda widzi przyszłość w paliwach syntetycznych.
Aktualna Mazda MX-5 zadebiutowała w 2014 r. i wciąż pozostaje jednym z najbardziej dopracowanych roadsterów na rynku. Nic więc dziwnego, że Mazda nie planuje rewolucji. Europejski szef designu marki, Jo Stenuit, przyznał w rozmowie z holenderskim portalem AutoRAI, że model kolejnej generacji (NE) „pojawi się dopiero za kilka lat”. Mazda nie chce pośpiechu – chce pewności, że „zachowa DNA modelu”.
Najważniejsze – lekkość
Dla MX-5 niska masa własna to podstawa istnienia. Każdy dodatkowy kilogram oznacza pogorszenie wyważenia roadstera, reakcji na ruchy kierownicą i charakterystycznego, „mechanicznego” czucia zachowania auta. Christian Schultze, szef europejskiego działu R&D Mazdy, wskazuje wprost – najlepszym rozwiązaniem byłoby zastosowanie silnika spalinowego zasilanego paliwem syntetycznym (często określanym jako e-paliwo).
Dlaczego? Bo to pozwala ograniczyć emisję dwutlenku węgla bez konieczności stosowania układów hybrydowych. „Najprostszy sposób na redukcję emisji MX-5 to paliwo syntetyczne. Pozwala zachować istniejący silnik i koncepcję auta bez jej przebudowy. W modelu, który opiera się na lekkości i czystości mechanicznej, to bardzo logiczna droga” – podkreśla Schultze. Problem? Infrastruktura dla paliw syntetycznych praktycznie nie istnieje. To dziś bardziej scenariusz życzeniowy niż gotowy plan.
Elektryfikacja? Tak, ale jak najlżejsza
Mazda nie wyklucza też elektryfikacji MX-5. Jednak układ łagodnej hybrydy – choć najmniej obciążający jeśli chodzi o masę – nie jest obecnie rozważany przez inżynierów Mazdy. Z kolei pełna hybryda czy układ typu plug-in oznaczałyby zbyt duży przyrost masy, a to dla MX-5 byłoby zaprzeczeniem „filozofii życia”. Rozważane zastosowanie silnika 2.5 Skyactiv-Z również wydaje się mało prawdopodobne. Dużo większa i cięższa jednostka pogorszyłaby rozkład masy, a przy nadchodzącej normie Euro 7 jej homologacja byłaby bardzo trudna.
Temat emisji nie jest teoretyczny. Dwa lata temu Mazda musiała wycofać z europejskiej oferty MX-5 silnik 2.0, ponieważ nie spełniał on już unijnych wymogów. Obecnie na naszym rynku w MX-5 jest dostępny wyłącznie silnik 1.5. Mimo to inżynierowie wciąż pracują nad udoskonaleniem obu jednostek. Mazda otwarcie przyznaje, że stoi przed wyzwaniem pogodzenia oczekiwań kierowców z wymaganiami ustawodawców.
„Szukamy technicznie rozsądnego rozwiązania, które zapewni odpowiednie osiągi, właściwą masę i pełną zgodność z przepisami. To nie jest łatwe zadanie” – mówi Schultze. Jedno jest jednak pewne – MX-5 ma pozostać lekkim roadsterem z napędem na tył i „manualem”. Mazda wielokrotnie deklarowała, że te elementy są nienaruszalne.
Ewolucja zamiast rewolucji
Mazda nie zamierza wycofywać swojego najbardziej ikonicznego modelu. Zamiast radykalnej zmiany koncepcji szuka sposobu, by utrzymać go przy życiu w nowych realiach. Paliwo syntetyczne wydaje się idealnym rozwiązaniem z punktu widzenia inżynierii – tyle że jego rynkowa przyszłość jest wciąż mocno niepewna.
Pewne jest natomiast jedno – MX-5 piątej generacji powstanie. W czasach coraz bardziej cyfrowych i coraz cięższych samochodów lekki, „analogowy” roadster może okazać się czymś więcej niż tylko niszową ciekawostką.
FOT. MAZDA








