To kierowca jest odpowiedzialny za właściwe oświetlenie auta, nie czujniki.
Michał Hutyra
Coraz więcej nowych samochodów jest wyposażonych w czujnik zmierzchu. Poprawia on wygodę użytkowania auta, powodując samoczynne włączenie świateł mijania przy zapadaniu zmroku. Czujnik zmierzchu jest bardzo praktycznym elementem szczególnie w pojazdach z cyfrowymi tablicami wskaźników. Ponieważ „świecą się” one przez cały czas, utrudnia to rozpoznanie, czy światła są włączone czy nie. Podczas jazdy po mieście, gdzie latarnie uliczne oświetlają drogę, nietrudno o pomyłkę. Może ona kosztować 300 zł, a dodatkowo na konto kierowcy wpadnie 6 punktów karnych.
Światła dzienne nie wystarczą
Od wielu lat nowe auta wyposaża się w światła do jazdy dziennej. Coraz częściej są one LED-owe, dają mocne światło, a to też może zmylić nawet doświadczonego kierowcę. Światła do jazdy dziennej świecą jednak tylko z przodu pojazdu – tył jest zupełnie nieoświetlony. Jest to niebezpieczne np. podczas jazdy w tunelu lub po prostu po zmroku. W tych sytuacjach za jazdę bez świateł z tyłu auta policjant może wystawić mandat w wysokości 100 zł plus 2 punkty karne.
Prawdziwą zmorą na naszych drogach są jednak kierowcy, którzy nie włączają świateł mijania (razem z którym włączają się tylne światła) podczas jazdy we mgle, deszczu i ogólnie w kiepskich warunkach pogodowych w ciągu dnia. Czujnik zmierzchu w takich warunkach nie da impulsu do włączenia świateł mijania, bo nie rozpoznaje ograniczonej przejrzystości powietrza. O prawidłowe oświetlenie auta w takich warunkach musi zadbać kierowca – przy czym kluczowe jest tu słowo musi.
Taryfikator mandatów jest w tym wypadku precyzyjny – „kto nie przestrzega obowiązku używania odpowiednich świateł podczas jazdy w warunkach zmniejszonej przejrzystości powietrza” naraża się na mandat w wysokości 200 zł i 2 punkty karne.
We mgle kierowca jest zobowiązany do używania świateł mijania lub, jeśli mgła jest bardzo gęsta, również świateł przeciwmgłowych (z przodu i z tyłu pojazdu). Tych drugich można używać wówczas, gdy widoczność spada poniżej 50 m. Jak to określić na drodze? Jeśli mija się słupek drogowy z oznaczeniem kilometrowym i nie widać następnego, włączenie tylnego światła przeciwmgłowego jest konieczne.
Włączanie odpowiednich świateł w samochodzie sprawia, że my widzimy innych, a inni widzą nas. I to my – kierowcy – mamy obowiązek zadbać o odpowiednie oświetlenie naszego auta niezależnie od tego, w ile czujników zmierzchu jest on wyposażony.

