Naszym zdaniem

Rozważ te 5 rzeczy zanim kupisz chińskie auto

Są tańsze, w wielu wypadkach ładne i wydają się nowoczesne. Ale to nie oznacza, że „chińczyki” nie mają wad.

<a href="https://drivemode.pl/author/marcin-klimkowski/" target="_self">Marcin Klimkowski</a>

Marcin Klimkowski

28 wrz, 2025

Chińskie marki motoryzacyjne coraz śmielej pukają do drzwi Europejczyków. Kuszą atrakcyjną ceną, nowoczesnym designem swoich modeli i obietnicą szybkiej rewolucji technologicznej, zwłaszcza w dziedzinie aut elektrycznych. Wielu kierowców zastanawia się jednak, czy taki wybór rzeczywiście się opłaca.

W Polsce chińskie samochody już zdobyły pokaźny kawałek rynkowego tortu. I trzeba przyznać, że udało im się to zrobić błyskawicznie. W czerwcu 2025 roku miały 6,1-procentowy udział w rynku, w I kwartale 2025 roku wyniósł on 5 procent. Dla porównania: cały rok 2024 został zamknięty przez Chińczyków udziałem na poziomie 1,9 procent. A w 2023 roku było to jeszcze zaledwie 0,03 proc.

Za zakupem auta z Państwa Środka, na który decyduje się coraz więcej „Kowalskich”, przemawia sporo argumentów, ale nie można przecież pomijać tych, które są równie istotne a budzą wątpliwości co do takiego zakupu. Poniżej przedstawiamy pięć najczęściej podnoszonych zastrzeżeń wobec chińskich samochodów – od kwestii technicznych, przez praktyczne, aż po wizerunkowe.

zbliżenie na silnik w Bestune T77, widok po otwarciu maski

Silnik to serce samochodu. Jednostki spalinowe chińskich aut są dziesięciolecia za silnikami, jakie znamy z aut europejskich, koreańskich czy japońskich

Wysokie zużycie paliwa

Choć chińskie marki mocno inwestują w modele elektryczne i hybrydowe, to nadal sporą część ich oferty stanowią zwykłe auta spalinowe. Testy przeprowadzane w Europie często pokazują, że deklarowane wartości spalania mają niewiele wspólnego z rzeczywistością. W warunkach miejskich, czy na autostradzie, zużycie paliwa okazuje się wyższe niż w przypadku konkurentów z Japonii, Korei czy Niemiec. Wynika to m.in. z mniej dopracowanych jednostek napędowych, większej masy pojazdów i nie zawsze optymalnej aerodynamiki. W praktyce kierowca, którego skusi niższa cena zakupu, może w dłuższej perspektywie wydać więcej na paliwo, co znacząco obniża opłacalność inwestycji.

Stosunkowo drogi serwis

Kolejną kwestią jest koszt obsługi posprzedażnej. Choć ceny katalogowe chińskich samochodów bywają atrakcyjne, to wizyty w autoryzowanych serwisach mogą zaskoczyć. W Europie sieć warsztatów specjalizujących się w naprawach takich pojazdów dopiero się rozwija, a mała konkurencja oznacza, że ceny usług są wyższe, niż można by się spodziewać. Do tego dochodzi konieczność sprowadzania niektórych elementów bezpośrednio z Azji, co nie tylko wydłuża czas naprawy, ale i podbija koszty. Efekt? To, co miało być tanim autem, może okazać się produktem wymagającym poważnych nakładów finansowych.

Baic Beijing 5 - ekran systemu multimedialnego z wyświetlonymi ustawianiami samochodu

Elektroniczne systemy wspomagania kierowcy oraz multimedia nie działają tak, jak jesteśmy do tego przyzwyczajeni

Mała dostępność części zamiennych

Dla kierowcy, który na co dzień eksploatuje samochód, liczy się przede wszystkim bezpieczeństwo i pewność, że w razie awarii auto szybko wróci na drogę. W przypadku chińskich marek bywa z tym różnie. Brakuje magazynów z częściami w Europie, a producenci dopiero tworzą swoje zaplecze logistyczne. Zamówienie nawet podstawowych części, jak reflektor czy element zawieszenia, może oznaczać tygodnie czekania. Dla osób przyzwyczajonych do błyskawicznej dostępności komponentów do Volkswagena, Opla czy Toyoty, jest to spory problem. W dodatku zamienniki wciąż są rzadkością, co dodatkowo ogranicza możliwości szybkiej naprawy.

Brak interfejsów Apple CarPlay i Android Auto w niektórych autach

W erze powszechnej cyfryzacji samochód to nie tylko środek transportu, ale i przedłużenie smartfona. Kierowcy przyzwyczajeni do wygody jaką dają łącza Apple CarPlay czy Android Auto, bywają rozczarowani, gdy odkrywają, że w wielu chińskich modelach (np. koncernu BAIC) te systemy w ogóle nie występują albo działają w ograniczonej formie. Niektórzy chińscy producenci stawiają na własne rozwiązania multimedialne, które nierzadko są mniej intuicyjne i gorzej zintegrowane z europejskimi usługami. W efekcie komfort jazdy spada, a kierowcy mogą czuć się odcięci od funkcjonalności, które w autach konkurencji uchodzą już za standard.

szara Omoda 9 i niebieski Jaecoo 7 stojące obok siebie widać przody i lewe boki aut, zdjęcie studyjne

Tanie ma swoją cenę, jest bowiem wiele zastrzeżeń co do poziomu dopracowania chińskich samochodów

Brak rozpoznawalności marki i pewności

Samochód to nie tylko technologia i funkcjonalność – to również wizerunek. Wielu nabywców przywiązuje dużą wagę do marki, bo jest ona swoistą gwarancją jakości i prestiżu. Chińskim markom, mimo że dynamicznie rosną, wciąż brakuje renomy na wymagającym rynku europejskim. W oczach wielu kierowców auta z Chin to nadal egzotyczne, niepewne produkty, których wartość rezydualną (czyli cenę przy odsprzedaży) trudno przewidzieć. Z tego względu kupujący ryzykują, że za kilka lat sprzedaż używanego auta okaże się dużo mniej opłacalna niż w przypadku znanych marek z Europy czy Japonii.

Nadchodzące lata będą weryfikować rynek

Wejście chińskich marek na europejski rynek motoryzacyjny to bez wątpienia zjawisko, które będzie rosnąć. Atrakcyjna cena i szybkie tempo rozwoju technologii elektrycznych sprawiają, że te auta kuszą coraz szersze grono odbiorców. Warto jednak pamiętać o argumentach, które mogą mocno osłabić tę atrakcyjność. Wyższe zużycie paliwa w wypadku modeli spalinowych, drogi serwis, ograniczona dostępność części, brak kluczowych rozwiązań cyfrowych oraz niepewna pozycja rynkowa producentów to czynniki, które sprawiają, że zakup chińskiego samochodu jest obarczony ryzykiem. Należy się bardzo dobrze zastanowić, czy niska cena na wejściu nie oznacza wysokich kosztów w przyszłości.

FOT. DRIVE MODE

Przeczytaj również

Moc do aż 326 KM, przyspieszenie do setki w tylko 5,6 s. Cupra Born urodziła się na nowo

Moc do aż 326 KM, przyspieszenie do setki w tylko 5,6 s. Cupra Born urodziła się na nowo

Changan Deepal S05 – kolejny elektryczny chiński SUV wjeżdża do Polski

Changan Deepal S05 – kolejny elektryczny chiński SUV wjeżdża do Polski

Takiego hot hatcha na prąd jeszcze nie było. Pierwsi w Polsce jeździmy Kią EV4 GT

Takiego hot hatcha na prąd jeszcze nie było. Pierwsi w Polsce jeździmy Kią EV4 GT

Wygląda nietypowo, ale zaskakuje czymś innym. Wrażenia z jazdy najnowszym Renault Clio

Wygląda nietypowo, ale zaskakuje czymś innym. Wrażenia z jazdy najnowszym Renault Clio

BMW M szykuje ofensywę: 30 nowych modeli w 30 miesięcy

BMW M szykuje ofensywę: 30 nowych modeli w 30 miesięcy

Tego SUV-a nie ma jeszcze u dilerów. Wrażenia z jazdy nową Mazdą CX-5

Tego SUV-a nie ma jeszcze u dilerów. Wrażenia z jazdy nową Mazdą CX-5

Brak artykułów
Share This