Naszym zdaniem

Dlaczego masowo nie kupujemy aut elektrycznych?

Wygląda na to, że powody są dwa, i to bardzo proste.

<a href="https://drivemode.pl/author/romek/" target="_self">Roman Popkiewicz</a>

Roman Popkiewicz

2 paź, 2024

Oferta samochodów elektrycznych jest dziś szeroka, w dużej części są to modele niezłe, w niektórych wypadkach bardzo dobre, a te, które pojawiły się w ostatnich dwóch sezonach mogą z powodzeniem konkurować z autami spalinowymi. Dlaczego więc nie chcemy masowo się do nich przesiąść?

Powód numer jeden – cena

Wygląda na to, że odpowiedź jest prosta i składa się z dwóch części. Pierwszą rzeczą jest oczywiście cena. Jeśli elektryk kosztuje o 70-80 procent więcej niż jego spalinowy odpowiednik to jest mała szansa, żeby kiedykolwiek wyjechał z salonu. Każdy kto przez chwilę jeździł autem elektrycznym wie, że możliwość poruszania się buspasami, darmowego parkowania często na specjalnie do tego wydzielonych miejscach w centrach miast czy możliwość przejazdu ulicami zamkniętymi dla normalnego ruchu to są bardzo przyjemne rzeczy, ale daleko niewystarczające. Bez obniżenia ceny pojazdu poprzez dopłaty, zwolnienia z opłat itp. się nie obejdzie. Dotyczy to nawet zamożnych rynków takich jak Niemcy, Francja czy Stany. Było potrzebne nawet w bardzo bogatej Norwegii, która latami, metodycznie, konsekwentnie promowała elektryki i dziś efekt jest taki, że stanowią one prawie 90 procent sprzedaży nowych aut.

Kierowca podłączający samochód elektryczny do znajdującego się na ścianie budynku wallboxa

Samochód elektryczny jest tylko dla tych, którzy mogą go ładować w garażu lub na własnym miejscu parkingowym

Ze względu na koszt akumulatora prędko nie będzie czegoś takiego jak tani samochód elektryczny. Modele z ceną na poziomie 100-120 tys. zł dopiero zaczną się pojawiać w formie małych aut, wciąż jest to jednak o dobre 30 tys. zł więcej niż trzeba zapłacić za malucha z silnikiem spalinowym.

Powód numer dwa – infrastruktura

Problem w tym, że samochód elektryczny jest dobry tylko dla tych, którzy mogą go ładować we własnym garażu, na własnym miejscu parkingowym, na parkingu w miejscu pracy itp. Wtedy jest najtaniej (kilka razy w porównaniu z kosztem jeżdżenia samochodem spalinowym), a przy okazji zajmuje to najmniej czasu – dokładnie tyle ile trwa podłączenie wtyczki do gniazda ładowania w aucie, bo samochód najczęściej ładuje się przez noc. Ci, którzy zerkają w stronę elektryków, doskonale o tym wiedzą. Problem w tym, że u nas jeśli mieszkasz w bloku, auto elektryczne prawie na pewno nie jest dla ciebie. Może być dla ciebie jeśli mieszkasz w bloku z własnym miejscem parkingowym i uda ci się zainstalować własnego wallboxa, jednak większość z tych, którzy próbowali to zrobić wie, z jaką drogą przez mękę się to wiąże.

To jest właśnie drugi powód – brak odpowiedniej infrastruktury. Przepis, że każde miejsce parkingowe w garażu podziemnym już na etapie budowy obiektu musi być przystosowane do zainstalowania wallboxa obowiązuje u nas dopiero od dwóch lat.

Piętro wielopoziomowego parkingu w Norwegii, na pierwszym planie wallboxy zamontowane przy miejscach parkingowych, w tle VW ID.4 i Skoda Enyaq

Do korzystania z samochodu elektrycznego niezbędna jest możliwość ładowania praktycznie na każdym parkingu - tak jak to jest w Norwegii

Dla jasności – nie chodzi o infrastrukturę tzw. szybkich ładowarek prądem stałym o mocach 100, 200 czy 400 kW. Te przydają się na dłuższej trasie, w którą zwykle wybieramy się najwyżej kilka razy w roku, a także w sytuacjach awaryjnych, kiedy nagle trzeba szybko „zatankować”. Na co dzień nikt z nich nie korzysta, już chociażby ze względu na wysoką cenę energii. Mowa o infrastrukturze ładowarek zwykłych, powolnych jeśli ktoś woli, prądem przemiennym, takich do 11 czy 22 kW, na których energia jest znacznie tańsza, a które „baterię” każdego auta naładują przez noc.

Tak to właśnie wygląda w Norwegii. Na każdym parkingu, na którym zostawiasz auto idąc na spacer z widokiem na fiordy, są zainstalowane właśnie „powolne” ładowarki. Idziesz na godzinny spacer czy kilkugodzinny trekking – podłączasz auto. Parkujesz przed sklepem – podłączasz auto. Idziesz do kina – podłączasz auto. Od dawna nikt już nie obawia się o zasięg.

Dopóki nie będziemy mieli możliwości ładowania auta właśnie pod domem, na spacerze, pod sklepem, kinem, basenem, siłownią i tak dalej, nie zamienimy samochodu spalinowego nawet na najlepszy elektryczny. Nawet jeśli cena elektryka zacznie być akceptowalna.

FOT. MARIUSZ BARWIŃSKI, BMW, VOLVO

Przeczytaj również

Moc do aż 326 KM, przyspieszenie do setki w tylko 5,6 s. Cupra Born urodziła się na nowo

Moc do aż 326 KM, przyspieszenie do setki w tylko 5,6 s. Cupra Born urodziła się na nowo

Changan Deepal S05 – kolejny elektryczny chiński SUV wjeżdża do Polski

Changan Deepal S05 – kolejny elektryczny chiński SUV wjeżdża do Polski

Takiego hot hatcha na prąd jeszcze nie było. Pierwsi w Polsce jeździmy Kią EV4 GT

Takiego hot hatcha na prąd jeszcze nie było. Pierwsi w Polsce jeździmy Kią EV4 GT

Wygląda nietypowo, ale zaskakuje czymś innym. Wrażenia z jazdy najnowszym Renault Clio

Wygląda nietypowo, ale zaskakuje czymś innym. Wrażenia z jazdy najnowszym Renault Clio

BMW M szykuje ofensywę: 30 nowych modeli w 30 miesięcy

BMW M szykuje ofensywę: 30 nowych modeli w 30 miesięcy

Tego SUV-a nie ma jeszcze u dilerów. Wrażenia z jazdy nową Mazdą CX-5

Tego SUV-a nie ma jeszcze u dilerów. Wrażenia z jazdy nową Mazdą CX-5

Brak artykułów
Share This