Wysoka moc i świetne przyspieszenie to nie wszystko.
Roman Popkiewicz
Niezależnie od tego czy będziemy mówili o klasycznych sedanach jak limuzyny serii 3, 5 i 7, czy o SUV-ach takich jak X3 czy X5, czy też o mniejszych modelach o konstrukcji przednionapędowej jak Seria 1, X1 albo X2, w każdym wypadku wyjdzie na to, że pod względem właściwości jezdnych samochody BMW są w ścisłej czołówce swoich klas, a często są po prostu najlepsze. Dają kierowcy dokładnie to, co zapowiada słynny slogan reklamowy marki o radości z jazdy, czyli ostre, bezpośrednie, nawet usportowione prowadzenie.
A jednak BMW od prawie 20 lat nie zrobiło prawdziwego samochodu sportowego.
Historia pełna znakomitych aut sportowych BMW
Ostatnim naprawdę ostrym, bezkompromisowym, wymagającym od kierowcy pewnych umiejętności, ale też potrafiącym go za nie nagrodzić sportowym samochodem było M3 generacji E92 z 2007 r. Miało wysokoobrotowy, ultralekki silnik 4.0 V8 pochodzący od jednostki 5.0 V10 wcześniejszego M5, było fantastycznie wyważone i do porównań z ówczesnym Porsche 911 stawało jak równy z równym.
Przez blisko trzydzieści lat, jakie dzieliły M3 E92 od pierwszego sportowego samochodu BMW, czyli modelu M1, z Monachium regularnie wyjeżdżały samochody sportowe różnego rodzaju. Kilka przykładów: M3 pierwszej generacji stworzone po to, by homologować wersję wyczynową, M3 generacji E46, z którym nie mogło się równać żadne inne coupe tej klasy, a także kultowa wersja CSL, pełna drobnych zmian technicznych, z których każda służyła poprawieniu osiągów, Z4 M jako roadster i coupe – mały samochód z mocnym silnikiem, który był w swoich czasach lepszy niż Porsche Boxster, M5 generacji E60 z epickim silnikiem V10 (nawiązującym konstrukcją do jednostek F1), który z wyglądu był limuzyną, ale z charakteru czymś w rodzaju czterodrzwiowego Ferrari, a także M6 z tą samą 507-konną jednostką pod maską.
Żaden następny model BMW M nie jest już taki jak tamte. Wszystkie są bardzo mocne, szybkie i potrafią latać bokami jak opętane, jednak „mocny i szybki” a „samochód sportowy” to dwie różne rzeczy. Od czasu modelu generacji F80, M3 (oraz M4) zrobiły się duże i ciężkie i pod względem prowadzenia z charakteru przypominają raczej auta typu gran turismo; dotyczy to również limitowanego M4 CSL z 2022 r. Mają przekładnie automatyczne zamiast szybszych dwusprzęgłowych (oddając BMW honor – w ofercie pozostaje też skrzynia mechaniczna), żaden nie jest jednak bezkompromisową „żyletą”. O tym, że stały się też bardzo na pokaz – podświetlane loga na fotelach, sztuczne efekty dźwiękowe próbujące imitować brzmienie silnika i wydechu z głośników w kabinie itp. – można napisać osobny tekst. Podobnie jak o tym, że żaden nie jest już w stanie wytrzymać porównania z Porsche 911.
W międzyczasie BMW zaryzykowało wypuszczając i8 – mocną hybrydę z centralnie umieszczonym silnikiem spalinowym, zaawansowaną konstrukcją z włókna węglowego i fantastycznie stylizowanym nadwoziem. Była to prawdziwa próba dokonania wyłomu i stworzenia auta sportowego nowej generacji. Coupe było szybkie, świetnie wyważone, jednak bardzo „syntetyczne” w prowadzeniu, nie pozwalało na zabawę z gazem, bo układ przeniesienia napędu z silnikiem elektrycznym umieszczonym z przodu był zestrojony do jazdy jak po sznurku. i8 przepadł przede wszystkim z tego powodu, że klienci nie zaakceptowali trzycylindrowego silnika 1.5, ale wysiłek ze strony BMW i tak zasługuje na uznanie.
Dziś tylko jeden model zasługuje na określenie „sportowy”
Jedynym autem w gamie BMW, który wpisuje się w kategorię samochodu sportowego, jest M2 (dwie generacje modeli z 2015 i 2022 r.) – nieduże coupe, które zachowuje ostrość prowadzenia, podczas naprawdę szybkiej jazdy wymaga od kierowcy dużego wyczucia i z charakteru jest prawdziwym następcą „starych” modeli M3. Jednak M2 w żadnym wypadku nie jest samochodem flagowym, wręcz przeciwnie – w hierarchii modeli BMW M jego miejsce jest na samym dole.
Pięć lat temu firma odsłoniła koncepcyjny model Vision M Next, dwumiejscową, 600-konną superhybrydę, która miała przyspieszać do setki w 3 sekundy i wyglądała jak zapowiedź następcy M1. Przedstawiciele BMW przez chwilę nawet puszczali oko, że być może auto trafi do seryjnej produkcji, jednak szybko zrobiło się na ten temat cicho.
Dlaczego tak jest, BMW? Dlaczego, mając w swojej historii tak fantastyczne samochody sportowe, twoje dzisiejsze modele M są szybkimi autami, które robią świetne wrażenie wizualne i dźwiękowe, ale podczas jazdy trudno je odróżnić od modeli Audi RS i Mercedesów AMG? Może jeszcze jest czas, żeby coś z tym zrobić zanim na dobre przesiądziemy się do aut elektrycznych? Dać nam coś naprawdę sportowego, coś z duszą chuligana, coś, co będzie w stanie pokazać Porsche, że świat się na nim nie kończy.
FOT. BMW









