W rolach głównych Brad Pitt i Formuła 1.
Piotr Zając
27czerwca na ekrany naszych kin wejdzie długo oczekiwany „F1: Film”. Po komercyjnym sukcesie serialu Netflixa „Jazda o życie”, konkurencja z Apple Studios postanowiła pójść o krok dalej i zawojować duży ekran fabularnym obrazem o Formule 1.
Sukces filmu ma z jednej strony zapewnić Brad Pitt w roli głównej, z drugiej zaś udział całej stawki kierowców Formuły 1. Według doniesień prasowych budżet superprodukcji sięgał 300 milionów dolarów.
„F1: Film” – fabuła
Za filmem stoi ten sam zespół, który pracował nad „Top Gun: Maverick” – producent Jerry Bruckheimer, scenarzysta Ehren Kruger, reżyser Joseph Kosinski i operator Claudio Miranda. Nie powinno więc być zaskoczeniem, że w obydwóch historiach można się dopatrzyć podobieństw.
W „F1: Film” starzejący się kierowca wyścigowy Sonny Hayes (Brad Pitt), który kiedyś był na samym szczycie F1, powraca na tor, aby uratować przed upadkiem zespół APX GP oraz by wesprzeć młodego kierowcę Joshuę Pearce’a (Damson Idris).
„F1: Film” – realizacja
Twórcy filmu zadbali, żeby jak najlepiej oddać realia współczesnego świata Formuły 1. Dosłownie wtopili się w padok Formuły 1 – motorhome fikcyjnego zespołu APX Grand Prix stał w padoku w jednej linii z zapleczem prawdziwych ekip F1, na pit lane ekipa filmowa miała swój garaż oraz stanowisko dowodzenia. Sceny z aktorami i filmowymi bolidami nagrywano na polach startowych przed startem do prawdziwych wyścigów. Na pit lane aktorzy wczuwali się w role podczas autentycznych sesji treningowych, gdy tuż obok przejeżdżały prawdziwe samochody F1.
Po raz pierwszy ekipa z Hollywood pojawiła się na Grand Prix Wielkiej Brytanii w 2023 r., gdzie padł pierwszy filmowy klaps. Poza Silverstone fikcyjny zespół APX był jeszcze obecny na Hungaroringu, Spa-Francorchamps, Suzuce, a także Yas Marinie w Abu Zabi. Zdjęcia ukończono na początku grudnia ubiegłego roku.
W przeciwieństwie do większości planów filmowych, tym razem to filmowcy musieli się dostosować do otoczenia. Nie mieli ani czasu, ani możliwości na wielokrotne powtarzanie scen, bo harmonogram weekendu F1 wyścigowego pozostawał niezakłócony – wszystkie sesje treningowe, kwalifikacje, badania techniczne itp. odbywały się o takich samych porach jak zawsze.
Na Silverstone, przed rozpoczęciem Grand Prix ekipa filmowa ustawiła fikcyjne auta F1 na polach startowych razem ze wszystkimi bolidami i na okrążenie rozgrzewkowe samochody APX ruszały z całą stawką. FIA wymagała od filmowców dokładnego przygotowania tej sceny, a także planu awaryjnego, gdyby cokolwiek poszło nie tak jak trzeba – by przez nieplanowany błąd start autentycznego wyścigu nie został przerwany.
W filmie można będzie zobaczyć kierowców z obecnej stawki. Nie tylko chodzących po padoku, ale także jeżdżących po torze. Yuki Tsunoda komentując swój udział w produkcji stwierdził z żalem, że w większości scen był wyprzedzany przez Brada Pitta. Kierowca Red Bulla razem z pozostałymi zawodnikami miał okazję oglądać film na prywatnym seansie przed Grand Prix Monako. O wrażeniach wypowiadali się pozytywnie, przede wszystkim na temat warstwy wizualnej. Lando Norris dodał z przymrużeniem oka, że najważniejsze iż on sam świetnie wypadł na dużym ekranie.
„F1: Film” – samochody
Pierwszą osobą ze świata Formuły 1, która została zaangażowana do całego filmowego projektu, był Lewis Hamilton. Brytyjczyk został też jednym z producentów. Dzięki temu w powstawanie filmu został zaangażowany Mercedes z szefem ekipy F1 Toto Wolffem. Wynikiem tego było stworzenie filmowych bolidów zespołu APX Grand Prix.
Producenci mówią, że reżyserowi Josephowi Kosinskiemu zależało przede wszystkim na tym, by w jak największym stopniu oddać realia wyścigów. Samochody APX musiały więc jeździć z prędkościami zbliżonymi do osiągów prawdziwych aut F1. Do budowy filmowych pojazdów wykorzystano bolidy Formuły 2 firmy Dallara, a oddział Mercedes Applied Science pomógł zaprojektować poszycia i elementy aerodynamiczne wyglądające jak z samochodów Formuły 1.
Auta Formuły 1 i Formuły 2 różnią się między innymi rozstawem osi, mocowaniem przedniego spojlera oraz innymi elementami. Wszystkie zostały zmodyfikowane, włącznie z rozstawem osi. Efekt jest bardzo dobry, w filmowych autach Grand Prix w zasadzie nie da się dopatrzyć konstrukcji pochodzącej z F2.
Na potrzeby produkcji powstało 6 takich bolidów. Jednak filmowe pojazdy miały nie tylko wyglądać jak bolidy F1, lecz również być bardzo stabilne przy wysokich prędkościach – po to, by mogli nimi jeździć odtwórcy głównych ról. Brad Pitt i Damson Idris przed rozpoczęciem zdjęć szkolili się w szkole wyczynowej jazdy Winfield Racing na torze Paul Ricard. Trenował ich między innymi Luciano Bacheta, mistrz Formuły 2 z sezonu 2012.
Duże wyzwania stały też przed filmowym sprzętem. Duże i ciężkie kamery uniemożliwiałyby wyścigową jazdę, tym bardziej że do aut montowano zawsze kilka sztuk dla uzyskania różnych ujęć. Wspólnie z firmą Sony na potrzeby filmu o Formule 1 udało się skonstruować nowe kamery, aż czterokrotnie mniejsze od tych, z których korzystano przy produkcji najnowszego filmu „Top Gun”.
Pod względem realiów obrazu film powinien więc stać na wysokim poziomie, a kibice F1 będą mogli zobaczyć swój ulubiony sport w nieco innym wydaniu. Pozostaje tylko pytanie – czy fabuła filmu pozwoli powtórzyć sukces, jaki odniósł „Top Gun: Maverick”?







