Agent 007 jeździł tym coupe aż w ośmiu filmach.
Piotr Zając
Tak się składa, że według prawa jazdy przedstawionego w filmie „Goldeneye”, dziś są urodziny znanego miłośnika szybkich samochodów, a przy okazji tajnego agenta Jej Królewskiej Mości, niejakiego Jamesa Bonda. Auta ratowały mu życie chyba w każdym filmie, co prawda zwykle ulegając destrukcji, ale czego się nie poświęca w walce o przyszłość świata. Samochodem, jednoznacznie kojarzonym z agentem 007 jest przede wszystkim Aston Martin DB5.
Aston zaprezentował ten model na salonie samochodowym we Frankfurcie we wrześniu 1963 roku. W latach 1963-1965 wyprodukowano w sumie 1019 egzemplarzy DB5, z których około 10 procent stanowiły kabriolety.
Eleganckie coupe miało silnik o pojemności 4,0 l, skonstruowany przez polskiego inżyniera Tadeusza Marka. W wersji podstawowej jednostka rozwijała moc 278 KM przy 5500 obr/min, a w odmianie GT – już 310 KM przy 5750 obr/min. Standardowo auto było wyposażone w 4-biegową przekładnię, ale w ofercie była również skrzynia 5-biegowa. Był to jeden z pierwszych pojazdów z Wielkiej Brytanii, w którym zamontowano alternator zamiast prądnicy. Podczas testów zorganizowanych przez czasopismo „Autocar” jeszcze przed oficjalną premierą DB5, zmierzono przyspieszenie od 0 do 97 km/h (60 mil/h) w czasie 8.1 s oraz prędkość maksymalną jako 230 km/h.
„Goldfinger”
Pierwszym filmem o agencie 007, w którym pojawił się Aston Martin DB5, był „Goldfinger”. W książce Iana Fleminga, na podstawie której powstała ekranizacja, James Bond jeździł wcześniejszym modelem DB Mark III, jednak rozpoczynając prace nad filmem producenci zgłosili się do firmy Aston Martin z prośbą o udostępnienie najnowszego modelu. Po długich negocjacjach wypożyczono im dwa Astony DB5 – jeden o numerze nadwozia DB5/1486/R i w kolorze „brzozy srebrzystej” oraz drugi egzemplarz, bardziej nietypowy, o numerze DP/2161/1.
Litery „DP” w numerze nadwozia oznaczają „Development Project”. Otóż ten samochód wyjechał z fabryki w Newport Pagnell jako Aston Martin DB4 serii 5 w kolorze czerwonym i miał być egzemplarzem służącym w pracach nad rozwojem DB5. Został zarejestrowany 1 maja 1963 roku z numerem rejestracyjnym BMT216A, a występ w „Goldfingerze” nie był jego ekranowym debiutem. Kilka miesięcy wcześniej „zagrał” bowiem w serialu „Święty” u boku, czy raczej w rękach Rogera Moore’a, późniejszego odtwórcy roli Jamesa Bonda.
Na planie „Goldfingera” samochody DB5/1486/R oraz DP/2161/1 używano zamiennie. Pierwszy brał udział przede wszystkim w ujęciach statycznych, natomiast drugi wyposażono w gadżety Bonda i filmowano głównie w ruchu. Prototypowy Aston Martin został przemalowany na kolor brzozy srebrzystej, ale nie usunięto z niego kierunkowskazów umieszczonych przed bocznymi wlotami powietrza. Na filmie widać, że w jednych scenach auto ma kierunkowskazy, a w innych już nie.
Samochód DP/2161/1 wyposażono w następujące gadżety:
- hydrauliczne tarany – z przodu i z tyłu, wystające ze zderzaków,
- lewy i prawy przedni karabin maszynowy – ukryte za kierunkowskazami,
- przecinak do opon – wysuwający się z piasty tylnego koła od strony pasażera,
- radar – ukryty za osłoną głośnika radia,
- skaner radarowy,
- fotel katapultowy – uruchamiany przyciskiem ukrytym w gałce dźwigni zmiany biegów,
- kuloodporna przednia szyba,
- kuloodporna wysuwana osłona za tylną szybą,
- obrotowe tablice rejestracyjne – brytyjskie, francuskie i szwajcarskie,
- telefon – schowany w panelu drzwi kierowcy,
- tylna zasłona dymna,
- wyrzutnia oleju z tyłu,
- podajnik kolczatki – niewidoczny na ekranie,
- tacka na broń – pod siedzeniem kierowcy z karabinem Armalite, pistoletem automatycznym marki Mauser, granatem ręcznym i nożem do rzucania (niewidoczny na ekranie).
Obrotowe tablice rejestracyjne były pomysłem reżysera filmu Guya Hamiltona, który często parkował w niedozwolonych miejscach. Uznał, że posiadanie zagranicznej rejestracji pomogłoby mu uniknąć płacenia wielu mandatów.
Samochód miał być też wyposażony w wyrzutnię pinezek, które przebijałyby opony przeciwników Bonda. Pomysł jednak został odrzucony, ponieważ obawiano się, że może to natchnąć niektórych fanów filmowej serii (szczególnie młodych), do robienia niebezpiecznych „dowcipów” na ulicach.
Po zakończeniu produkcji „Goldfingera”, samochód z dodatkowym wyposażeniem wyruszył w dwuletnią trasę promocyjną. Firma EON Productions, która wyprodukowała film, dokupiła dwa egzemplarze modelu DB5 o numerach nadwozia DB5/2017/R i DB5/2008/R, które wysłano na trasę promocyjną do USA. W 1969 r. te auta zostały sprzedane. Aston o numerze nadwozia DB5/2017/R, zwany „samochodem promocyjnym numer 1”, pojawił się podczas tegorocznego wyścigu Formuły 1 na torze Red Bull Ring. Natomiast na co dzień auto można zobaczyć w muzeum Louwman w Holandii.
„Operacja Piorun”
W kolejnym filmie o Jamesie Bondzie, zatytułowanym „Operacja Piorun”, wykorzystano te same dwie DB-piątki co w „Goldfingerze”. Po zakończeniu zdjęć w lipcu 1964 r., oba pojazdy powróciły do firmy Aston Martin, a cztery lata później je sprzedano. Z auta DP/2161/1 zdemontowano filmowe gadżety, jednak nowy właściciel auta odkupił wszystkie akcesoria i ponownie je zamontował.
W 1986 r. DP/2161/1 został sprzedany na aukcji w Nowym Jorku za 275 tys. dolarów, a jedenaście lat później auto zostało skradzione z magazynu na Florydzie i zniknęło bez śladu.
Zainteresował się tym Christopher Marinello, założyciel firmy Art Recovery International, która specjalizuje się w odnajdywaniu zaginionych dzieł sztuki. Do tej pory odzyskała mienie o wartości pół miliarda dolarów, a do listy swoich sukcesów dopisała również odzyskanie samochodu Bonda. W 2022 r., po 25 latach od kradzieży, Aston DB5 został odnaleziony na Bliskim Wschodzie.
„Goldeneye”
Po 30-letniej przerwie James Bond zasiadł za kierownicą samochodu Aston Martin DB5 w filmie „Goldeneye”. Na krętej drodze prowadzącej do Monte Carlo ścigał się z Xenią Onatopp w Ferrari F355.
W filmie użyto trzech egzemplarzy coupe Astona. Jeden z nich, o numerze nadwozia DB5/2175/R, pożyczono od prywatnego właściciela, pozostałe dwa zaś (numery nadwozia DB5/1484/R i DB5/1885/R) kupiono i odrestaurowano. Użyczony egzemplarz służył do filmowania zbliżeń, detali, wnętrza oraz scen w Monako. Pozostałe dwa były używane do kaskaderskich przejazdów, podczas których nie obyło się oczywiście bez drobnych uszkodzeń. Koszty naprawy F355 wzięło na siebie Ferrari, ale w zamian to właśnie ich auto miało wygrać filmowy pojedynek.
Wyposażenie DB5 w bondowskie gadżety różniło się od tego z lat 60. Tym razem samochód wyposażono w system komunikacji będący w 1995 r. na szczycie techniki – faks ukryty pod tunerem i odtwarzaczem CD (Alpine 7817R). A w środkowym podłokietniku schowano chłodziarkę do butelek szampana marki Bollinger.
„Jutro nie umiera nigdy” i „Świat to za mało”
Aston Martin DB5 wystąpił również w kolejnym filmie o agencie 007 („Jutro nie umiera nigdy”), jednak tylko w jednej scenie. James Bond podjechał do ministerstwa obrony jednym z samochodów z „Goldeneye” (o numerze nadwozia DB5/1484/R).
Z kolei do produkcji „Świat to za mało” powstała jedna, zaledwie kilkusekundowa scena z udziałem DB5, która nie znalazła się w ostatecznej wersji filmu.
„Casino Royale”
„Casino Royale” to 21. film z oficjalnej serii, jednak pokazuje początek przygód agenta 007. To w tej części James Bond dostaje status „00”, a także zostaje właścicielem Astona Martina DB5, wygrywając go w pokera na Bahamach. Był to jeden z dwóch przypadków gdy DB5 kierowany przez Jamesa Bonda miał inną rejestrację niż BMT216A, pojawił się bowiem z lokalnymi tablicami 56526.
Do filmu wybrano egzemplarz z kierownicą z lewej strony i mechaniczną skrzynią biegów (nr nadwozia DB5/1399/L). Kłopot polegał na tym, że grający Bonda Daniel Craig miał doświadczenie tylko z automatami i przed rozpoczęciem zdjęć musiał się nauczyć zmieniać biegi ręcznie.
„Skyfall” i „Spectre”
Firma EON Productions była od czasu „Goldeneye” w posiadaniu samochodu o numerze nadwozia DB5/1484/R, jednak na potrzeby kolejnej produkcji – „Skyfall” – trzeba było znaleźć jeszcze jeden egzemplarz. Znaleziono go w samej siedzibie Astona w Newport-Pagnell, gdzie auto czekało na odrestaurowanie. Właściciel zapłacił za nie 224 tys. funtów pomimo kiepskiego stanu – coupe z 1965 r. o numerze nadwozia DB5/2007/R było pordzewiałe i bez oryginalnego silnika. W warsztatach Astona zostało odrestaurowane w zaledwie 6 tygodni, w tym nadwozie przemalowano z zielonego na charakterystyczny kolor „brzozy srebrzystej”, a wnętrze zmieniono z brązowego na czarne. Auto nie dostało żadnych gadżetów, jedynie na dźwigni zmiany biegów pojawił się czerwony przycisk udający wyzwalacz katapulty w fotelu pasażera.
Astona spotkał koniec, który niejednego fana motoryzacji przyprawiły o palpitację serca, w filmie auto zostało bowiem całkowicie zniszczone. W rzeczywistości destrukcji zostały poddane jedynie modele – pełnowymiarowy zbudowany na bazie Porsche 928 oraz paru mniejszych (w skali 1:3) wykonanych z metalu w technologii druku 3D. Modele składały się z 18 części, dzięki czemu na ekranie wybuchające auto wyglądało bardziej realistycznie.
W „Spectre” Aston Martin DB5 został odrestaurowany w tajnym warsztacie podlegającym MI6. W ostatniej scenie filmu Bond i jego ukochana odjeżdżają nim w siną dal.
„Nie czas umierać”
W „Nie czas umierać”, który jest ostatnim jak do tej pory filmie o Jamesie Bondzie, na ekranie pojawiały się różne modele Astona Martina, wśród których nie zabrakło oczywiście DB5. Bond uciekał tym autem przed bandytami po krętych uliczkach włoskiej Matery.
Tym razem samochód Bonda wyposażono w następujące gadżety:
- podwójne obrotowe mini-działka M134 – ukryte za reflektorami i obsługiwane przełącznikiem F/Gun w konsoli środkowej (łuski były wyrzucane przez boczne wyloty powietrza),
- tylna zasłona dymna – uruchamiana za pomocą dźwigni na konsoli środkowej i odpalana z układu wydechowego,
- miniaturowy wyrzutnik min – uruchamiany przez schowek pod bagażnikiem,
- kuloodporne nadwozie i szyby.
Przez plan filmowy przewinęło się aż 10 egzemplarzy modelu DB5. Dwa były autentyczne, natomiast pozostałą ósemkę stanowiły repliki. Do ich napędu użyto sześciocylindrowych, rzędowych silników o pojemności 3,2 l z BMW M3 (wraz z mechanicznymi przekładniami), a niektóre poszycia nadwozia wykonano z włókna węglowego.
Repliki samochodu Aston Martin DB5
W 2020 roku Aston wypuścił limitowaną serię 25 egzemplarzy DB5 Goldfinger Edition. W opracowanie gadżetów, w jakie wyposażono te pojazdy, był zaangażowany ekspert od efektów specjalnych Chris Corbould, który w swoim dorobku ma 8 filmów o Bondzie, a także Oscara za film „Incepcja”. Lista dodatkowego wyposażenia obejmuje:
- zasłonę dymną,
- obracające się tablice rejestracyjne,
- dwa karabiny maszynowe (zamiast wystrzeliwania pocisków w lufach świecą żarówki),
- chowane osłony kuloodporne (kuloodporne tylko z nazwy),
- wysuwane zderzaki,
- telefon w drzwiach kierowcy,
- imitacja radaru,
- przełączniki katapultowanych foteli (bez katapulty),
- tackę na broń pod siedzeniami.
Te auta nie są dopuszczone do użytku na drogach publicznych, co oczywiście nie zniechęciło nabywców, wszystkie egzemplarze zostały bowiem błyskawicznie sprzedane. Nie powstrzymała ich nawet cena, która wynosiła 3,5 miliona dolarów (!).
W przyszłym roku mają ruszyć zdjęcia do kolejnego filmu o agencie 007. Czy James Bond znowu zasiądzie za kierownicą kultowego Astona Martina DB5? Przekonamy się podczas premiery zaplanowanej na 2027 rok.












